Właściciel Gawrońca i skandal dyplomatyczny Wyróżniony

Kościół w Gawrońcu. Kościół w Gawrońcu.

Na kolejną wyprawę w przeszłość udamy się do wsi Gawroniec i tam w pobliżu oryginalnej okrągłej budowli miejscowego kościółka cofniemy się w czasie aż XVIII stulecia, kiedy zamek Falkenburg (dziś Złocieniec) i wielka złocieniecka posiadłość ziemska zostały odziedziczone przez gawroniecką linię rodu von Borcke.  Pierwszym właścicielem tego miasta (Złocieniec był wówczas miastem prywatnym), który pochodził z Gawrońca, był Georg Matthias von Borcke, kanclerz Nowej Marchii. Dlaczego Borkowie z Gawrońca objęli złocieniecką posiadłość? Powód jest prozaiczny: linia ich złocienieckich krewniaków wygasła.

Wejście do krypty w gawronieckim kościele
Wejście do krypty w gawronieckim kościele

Okrągła budowla świątyni w Gawrońcu kryje w sobie kilka ciekawych pamiątek historycznych, my jednak skupimy się dziś na jej podziemnej części. Budynek kościoła wzniesiono na początku XIX wieku, ale znajdująca się pod ołtarzem stara krypta z pewnością była elementem wcześniejszej siedemnastowiecznej budowli. W zasadzie, żeby zerknąć do wnętrza krypty wystarczy zaopatrzyć się w latarkę i zajrzeć do niewielkiego okienka piwnicznego znajdującego się w zachodniej części budowli. Można też wsunąć obiektyw aparatu i próbować pstryknąć zdjęcie. Krypta ze względu na duży stopień jej dewastacji nie jest dostępna dla turystów. Wejście do niej jest dobrze ukryte przed intruzami i bardzo trudno je odnaleźć bez pomocy osób wtajemniczonych.

Zwiedzenie starego grobowca jest zawsze fascynującym przeżyciem dla badacza historii, a takich miejsc jest na Pojezierzu Drawskim stosunkowo niewiele. Kiedy znalazłem się w czeluściach gawronieckiej krypty pierwszym elementem, który rzucił mi się w oczy była bardzo dobrze zachowana i pięknie zdobiona trumna Georga Matthiasa von Borcke, wewnątrz której znajdują się zabalsamowane w sposób naturalny zwłoki tego dawnego właściciela Gawrońca i Złocieńca.

Niestety inne osoby pochowane w gawronieckiej krypcie nie miały tyle szczęścia, gdyż ich trumny zostały zniszczone, a ludzkie szczątki walają się na podłodze. Trzeba bardzo uważać, żeby nie nadepnąć na szczątki dawnych członków rodziny von Borcke, co zresztą nie do końca mi się udało. Prawdopodobnie do krypty dostali się przed kilkudziesięciu laty „poszukiwacze skarbów”, chociaż właściwiej jest nazwać ich złodziejami i wandalami. Dziś nie sposób powiedzieć, kto poza Georgiem Mathiasem został tam pochowany. Możemy się jedynie domyślać, że była to małżonka Georga Mathiasa, Elisabeth Maria von Blankenburg. Rozbitych trumien jest jednak więcej, więc być może spoczywają tam inni kuzyni Georga Mathiasa. Być może pochowano tutaj również późniejszych właścicieli wsi.

W 1976 r. kryptę odwiedziła grupa osób z Akademickiego Klubu Tyrystycznego „Kroki” ze Szczecina. W tym czasie wszystkie trumny były jeszcze całe i nakryte wiekami. Kiedy sześć lat później w 1982 r. kryptę odwiedzał Janusz A. Rekowski Schw. robiła ona wrażenie kilkakrotnie splądrowanej. Pan Janusz wykonał wtedy spektakularne zdjęcie naturalnie zmumifikowanych zwłok Georga Mathiasa von Borcke, które pozwolił mi publikować w celach niekomercyjnych, co niniejszym czynię.

Zdjęcie zwłok Georga Mathiasa von Borcke wykonane 8 sierpnia 1982 r. przez J. A. Rekowskiego Schw.
Zdjęcie zwłok Georga Mathiasa von Borcke wykonane 8 sierpnia 1982 r. przez J. A. Rekowskiego Schw.
 
Grobowiec w podziemiach gawronieckiego kościółka z trumną Georga Matthiasa von Borcke (stan obecny). Po lewej stronie zniszczone trumny innych osób pochowanych w tej krypcie. Fot. J. Leszczełowski
 
Grobowiec w podziemiach gawronieckiego kościółka z trumną Georga Matthiasa von Borcke (stan obecny). Po lewej stronie zniszczone trumny innych osób pochowanych w tej krypcie. Fot. J. Leszczełowski

Znakomitym źródłem informacji okazała się tablica nagrobna z dość dobrze zachowanym napisem, którego większą część udało mi się odczytać:

Dobroduszny i dobrze urodzony pan Georg Matthias Borcke tajny radca przy jego królewskim majestacie Prus, kanclerz nowomarchijskiego rządu. Dziedziczny właściciel Falkenburga i Gersdorfu (Gawrońca), urodzony 11 stycznia 1671 r., 5 grudnia 1701 r. ożeniony ze szlachetnie urodzoną panną Elisabeth Marią von Blankenburg z domu Friedland w Wielkopolsce zmarł … 14 Juli 1740 …

Georg Matthias odziedziczył Złocieniec po śmierci swojego brata Filipa, dlatego pewnie za swoją prawdziwą siedzibę uważał Gawroniec i tam właśnie w rodzinnym grobowcu kazał się pochować.

Piękna tablica nagrobna Georga Matthiasa von Borcke |0|Piękna tablica nagrobna Georga Matthiasa von Borcke
Piękna tablica nagrobna Georga Matthiasa von Borcke 
 
 

Inaczej było z urodzonym w Gawrońcu synem Georga Mathiasa - Casparem Wilhelmem von Borcke, który został pochowany w 1748 r. w rodzinnym grobowcu na złocienieckim cmentarzu. Grobowiec ten znajduje się w pobliżu obecnego polskiego cmentarza i jego podziemna część zachowała się, jednak została zasypana ziemią. Tymczasem pochowany tam Caspar Wilhelm był chyba najwybitniejszym członkiem rodu von Borcke.

Po lewej stronie zniszczone trumny innych osób pochowanych w tej krypcie. Fot. J. Leszczełowski
 
Zachowane fragmenty grobowca rodziny von Borcke na złocienieckim cmentarzu

Caspar Wilhelm von Borcke urodził się 30 sierpnia 1704 r. w Gawrońcu lub w Złocieńcu (według autobiografii Caspar miał urodzić się właśnie w Złocieńcu) jako najstarszy syn Georga Mathiasa von Borcke i Elisabeth Marii von Borcke z domu von Blankenburg. Zdobył bardzo staranne wykształcenie. Do szesnastego roku życia uczył się w Złocieńcu pod kierunkiem prywatnych nauczycieli, potem ukończył gimnazjum Gdańsku. Studiował na uniwersytetach Królewcu i Halle.

Od 1730 Caspar Wilhelm służył jako dyplomata króla Prus Fryderyka Wilhelma I na dworach w Kopenhadze i Brunszwiku. Jego kariera dyplomaty i zaufanego radcy królewskiego rozwijała się znakomicie i wkrótce mianowany został wysłannikiem królestwa Prus na dwór w Londynie, gdzie przytrafiła mu się dość przykra afera.

Otóż pasją króla Fryderyka Wilhelma były udoskonalanie i rozbudowa pruskiej armii, choć wcale nie był wielkim wojownikiem. Dzięki temu doczekał się nawet przydomka „Der Soldatenkönig“ („Król żołnierzy“). Oczkiem w głowie Fryderyka Wilhelma był jego gwardyjski 6 Regiment Królewski, do którego rekrutowano żołnierzy o wzroście przekraczającym 6 stóp, czyli 188 cm. Z tego też powodu tę jednostkę nazywano potocznie „Lange Kerls”, czyli „Długie Chłopy”. W Polsce przyjęła się inna nazwa: „Pułk Olbrzymów”.  W ówczesnych czasach wcale nie było łatwo znaleźć tak wysokich mężczyzn, dlatego zadowalano się niekiedy grenadierami o niższym wzroście. Tymczasem król pruski w tajemnicy organizował rekrutację wysokich mężczyzn niemal w całej Europie. Zadanie tajnego naboru w Anglii otrzymał również Caspar Wilhelm von Borcke. Trzeba dodać, że prawo angielskie zabraniało rekrutacji do obcych wojsk poddanych króla brytyjskiego. Obiektem zainteresowania wysłannika króla pruskiego stał się wkrótce mieszkający w Irlandii James Kirkland, który był prawdziwym olbrzymem, gdyż mierzył podobno 217 cm. Von Borcke i król Pruski wymieniali entuzjastyczne listy wychwalając irlandzkiego kandydata na grenadiera, przy czym w korespondencji stosowali rodzaj szyfru, nazywając Kirklanda „Irlandzkim koniem“, co miało przekonać ewentualnych czytelników listu, że chodziło jedynie o zakup ogiera. Niestety, na nic się to zdało i starania von Borckego wyszły na jaw. Oburzony rząd brytyjski wymusił natychmiastowe odwołanie Caspara Wilhelma. Pruski wysłannik nie mógł uczestniczyć nawet w pożegnalnej audiencji, co było wyraźnym znakiem niechęci i utraty zaufania.

Po lewej: pruski grenadier z tzw.
Po lewej: pruski grenadier z tzw. Pułku Olbrzymów. Po prawej: Caspar Wilhelm von Borcke
Artykuł Pierwsza wzmianka o wsi Chlebowo-Klebow
Pruscy grenadierzy w natarciu. Obraz K. Röchlinga

Fryderyk Wilhelm docenił jednak poświęcenie swojego dyplomaty i w dowodzie wielkiego zaufania skierował go jako „upełnomocnionego ministra” na dwór cesarski w Wiedniu. Po powrocie do Berlina w 1740 r. von Borcke został mianowany przez nowego króla Fryderyka II Wielkiego „rzeczywistym i tajnym państwowym ministrem wojny i gabinetu do spraw zagranicznych”. W 1745 r. poślubił Sophie Charlotte von Kikoll, a już dwa lata później 8 marca 1747 r. zmarł nagle na wskutek zakażenia w obrębie miednicy. Pochowany został w rodzinnym grobowcu w Złocieńcu. 

Pamiętać należy, że Caspar Wilhelm był nie tylko dyplomatą, lecz również uzdolnionym literatem, tłumaczem i naukowcem, ale to już opowieść zasługująca na odrębny artykuł.

 

Ostatnio zmienianyniedziela, 08 wrzesień 2013 17:14
Powrót na górę

Moje konto

Polecane

Wiadomości

Styl życia

Więcej