Seans śmiechu i refleksji w kinie "Tracz"- widowisko plenerowe "Klepsydry"

  • Napisane przez  Inf. UM Kalisz Pomorski
Seans śmiechu i refleksji w kinie "Tracz"- widowisko plenerowe "Klepsydry"

Wystawione 7. czerwca na deskach pomostu przy Nowej Przystani w Kaliszu Pomroskim przedstawienie plenerowe grupy teatralnej "Klepsydra" rozśmieszało widzów do łez. Licealiści przypomnieli bowiem autentyczne wydarzenia z Kalisza Pomorskiego lat powojennych - wówczas traktowane bardzo serio, a obecnie jednoznacznie odbierane jako tragikomedia. Bo takie właśnie były propagandowe spektakle i masówki (czyli zgromadzenia mas pracujących) w miejscowym kinie "Tracz".

Można było obejrzeć scenkę pokazującą przodowników pracy, którzy wyrabiali po kilkaset procent normy, wykonując dniówki za trzech albo nawet za pięciu. Jak zasłużona dojarka ze spółdzielni produkcyjnej "Rocznica" lub robotnik tartaczny obsługujący trak - piłę do rżnięcia pni na deski. W nagrodę otrzymali oni od uczniów sporządzone w szkole, symboliczne tekturowe sierpy, a od władz miasta skierowania na kursy szkolenia partyjnego.

Przypomniano także sztandarowe na przełomie lat 40. i 50. XX wieku akcje zwalczania stonki, analfabetyzmu oraz walki z chuligaństwem. Chuligani, czyli osobnicy niegodziwie traktujący treści płynące z wyświetlanych filmów radzieckich o wyższości socjalizmu nad kapitalizmem, tłumaczyli swą niechęć do propagandy przeżyciami wojennymi. I w teatralnej opowieści naśladowali bombardujące samoloty w takt współczesnej muzyki młodzieżowej.

Widowisko, zatytułowane "Ostatni seans w kinie Tracz", za sprawą reżysera – pani Joanny Mączkowskiej mające charakter nie tylko historyczny, pobudzało zarówno do śmiechu jak i do refleksji. Zawsze bowiem to, co w przeszłości traktowane jest nadmiernie poważnie, z niezasłużoną, sztuczną atencją, po latach zamienia się w tragikomedię. A przy próbach kopiowania staje się tragifarsą.

Spektakl zdawał się nie wprost mówić: jesteśmy w tym samym mieście, ale jesteśmy już inni. Pozostawiliśmy za sobą zarówno seanse w kinie "Tracz", jak i te późniejsze w kinie przemianowanym na "Kalina". Dziś nie brakuje nam tego, czego brakowało  (i co przypomniano w brawurowo odegranej scenie w sklepie mięsnym, gdzie walczono o najmniejszy nawet kawałek kiełbasy). Dziś możemy się śmiać: wtedy kiedy chcemy, i z tego, z czego chcemy. A to bardzo ważny wyznacznik prawdziwej wolności.

O znaczeniu pełnego refleksji uśmiechu nad własną przeszłością, powiedział na zakończenie widowiska autor scenariusza – pan Bogumił Kurylczyk. Natomiast publiczność nie żałowała braw dla aktorów - licealistów oraz występujących gościnnie pań z zespołu "Violki" i przebranych za biedronki dzieci z Przedszkola „Wesołe Nutki” w Dębsku, które zatańczyły w scenie wypędzania z kartoflisk stonki, czyli imperialistycznego szkodnika.

Najwięcej zasłużonych gratulacji otrzymała opiekunka "Klepsydry" – pani Joanna Mączkowska. Za artystyczną pracę z młodzieżą i konsekwentne pokazywanie w spektaklach historii jako nauczycielki życia dziękował pan Maciej Rydzewsk i- Dyrektor kaliskiego Liceum. A sami licealiści publicznie przyznali, iż chociaż sprawy minione są dla nich znacznie mniej interesujące od współczesności, to uczestnictwo w tym spektaklu, którego forma wykreowana przez reżysera połączyła dziś i wczoraj sprawiło im wiele satysfakcji.

Czwarte z kolei czerwcowe widowisko plenerowe grupy teatralnej "Klepsydra" powstało jak poprzednie we współpracy Stowarzyszenia "Jesteśmy Razem" oraz Urzędu Miejskiego w Kaliszu Pomorskim. I jak trzy poprzednie pokazywało autentyczne epizody z bogatych dziejów miasta.

Powrót na górę

Współpracujemy

           

Zostań promotorem

Więcej

Moje konto