Trzecie „Sztukaterie” – podsumowanie

  • Napisane przez  Eryk Krasucki

„Sztukaterie. III Drawski Festiwal Sztuk Alternatywnych” miał w tym roku trzydniowy charakter. Rozpoczął się on w piątkowe popołudnie 18 września od przedstawienia w Kaliszu Pomorskim, gdzie Teatr Delikates z Pisza pokazał przedstawienie „Pozor už nemôžem”. Licznie zgromadzona publiczność – w połowie dorosła, w połowie nieletnia – miała okazję bawić się wspólnie z Wiktorem Malinowskim, wcielając się spontanicznie w grupę teatralną „ONI to MY”. Śmiechu było mnóstwo, a „Szary” całkowicie podbił kaliską widownię. 

Z Kalisza festiwal przeniósł się do Drawska Pomorskiego, gdzie w budynku przy ulicy Bocznej zaprezentowanych zostało tego wieczoru pięć spektakli. Na początku sala teatralna zmieniła się w sklep z tanią odzieżą, a to za sprawą Grupy Circus Ferus z Poznania, która pokazała sztukę „Tragedia w lumpeksie. Czyli opowieść o przeciętnym Polaku (i Polce)”. Pełna dynamizmu i szybkich zwrotów akcja, z udziałem publiczności w roli zakładników, stanowiła w istocie gorzką refleksję nad kondycją dzisiejszego społeczeństwa.

Po poznaniakach na scenie pojawił się Marcin Zarzeczny w monodramie „Zwierzenia bezrobotnego aktora”. Pełne humoru i błyskotliwych spostrzeżeń przedstawienie opowiadało o niełatwym losie młodego aktora, który przez kilka lat starał się o angaż w jakimkolwiek z teatrów. Dopowiedzieć można, że zabiegi te zostały w końcu zwieńczone sukcesem, bo monodram pokazywany w całym kraju, ale też za granicą, stał się na tyle głośny, że Zarzeczny otrzymał pracę w Teatrze Polskim w Szczecinie.  

Teatr Tańca Figiel przyjechał do nas z Połczyna-Zdroju, ale tym razem nie ze spektaklem, w którym taniec odgrywałby główną rolę, ale w ujęciu bardziej klasycznym. Młodzi aktorzy w przedstawieniu „Jak jest” opowiedzieli o dylematach nastolatków, świadomości ciała i emocjach, które towarzyszą dorastaniu. Ciekawy, również pod względem wizualnym, projekt, wpisał się dobrze w formułę refleksji nad współczesnością, która obecna była w obu wcześniejszych przedstawieniach.

 „Zawołanie”, które zagrały trzy aktorki Teatru Terminus A Quo, czyli Natalia Baik, Kinga Nowak i Agata Remfeld, dotyczyło ponownie problemów z jakimi borykają się nastolatki, ale było zupełnie odmienne od przedstawienia Figla. Nieco starsze od grupy z Połczyna-Zdroju wykonawczynie, zagrały niezwykle odważnie i dojrzale, starając się odegrać biegunowo różne emocje. Walorem tego przestawienia jest z pewnością język – niekiedy wulgarny, ale też czuły na to, co niesie ze sobą mowa potoczna, słyszalna w niemal każdym większym skupisku młodych ludzi. 

W finale wieczoru na scenie pojawiła się Adrianna Kołpak, współpracująca z Teatrem Terminus A Quo. Przedstawienie „Węzeł gordyjski” napisane przez Edwarda Gramota, dotyczyło niełatwego procesu poszukiwania tożsamości. Mroczne, wymagające od aktora wielkiej determinacji i odwagi, świetnie uzupełniała muzyka Jana Garbarka. Moment przemiany, jaka się w pewnym momencie dokonywała na scenie, na pewno zostanie na długo zapamiętany przez drawską publiczność.

W sobotnie popołudnie 19 września spotkaliśmy się w Paru Chopina, gdzie Teatr Terminus A Quo pokazał plenerowy spektakl „Laski”. Wypełnione piosenkami ludowymi, skocznym rock’n’rollem i muzyką z czasów stalinowskich przedstawienie, złamane w końcu przez jazzową kakofonię, dotyczyło nieskuteczności podejmowanych cyklicznie wysiłków zbudowania jakiegoś „nowego wspaniałego świata”, które za każdym razem kończą się katastrofą.

„Sztukateryjny” wieczór na ulicy Bocznej otworzył Teatr Strefa Otwarta z Wrocławia. Przedstawienie „H(2)O” to swobodna wariacja na temat losów szekspirowskich bohaterów –

Hamleta i Ofelii, przeniesionych w czasy dzisiejsze. W istocie to historia związku kobiety i mężczyzny, którzy poprzez serię czasem dramatycznych, a czasem po prostu zabawnych sytuacji, próbują zrozumieć, czym jest ich uczucie. Brawurowo zagrane przedstawienie, będące również popisem aktorskiej inteligencji, nagrodzone zostało długimi brawami.

Monodram Adriany Boś z Teatru Terminus A Quo był wejściem w mroczny świat kobiety okaleczonej, nie potrafiącej pogodzić się z ubezwłasnowolnieniem, które ją zewsząd otacza. „La malcastree”, czyli „Wykastrowana”, pokazana w Drawsku, to również popis umiejętności aktorskich i dojrzałości potrzebnej do uniesienia tak skomplikowanej roli. Adriana Boś potrafiła od początku do końca utrzymać napięcie i uwagę widza. Rewelacyjne przedstawienie! Olbrzymi talent!

Bartosz Kowalczyk zaprezentował się w przedstawieniu zatytułowanym „Wywiad z samym sobą”, którego podstawą były wiersze Tomasza Kacprowicza. Był to spontaniczny performance, próbujący zaangażować publiczność do namysłu nad słowem. Nie do końca jednak chyba trafiający w nastroje sali i przemyślany. 

Energią tryskał natomiast Eliasz Gramot w przedstawieniu „Noc nie jest dziewicą”, będącym autorską adaptacją prozy Peruwiańczyka Jaime Bayly. Opowieść telewizyjnego celebryty, w którego wcielił się aktor, pełna była nieobyczajnego humoru i błyskotliwych spostrzeżeń na temat dzisiejszej popkultury. Eliasz Gramont nie łudził jednocześnie widza tym, że w przedstawieniu chodzi o rzeczy wzniosłe, jakąś głęboką treść, można więc było świetnie bawić się jego ekspresyjną grą.

Teatr Brama z Goleniowa od lat eksperymentuje z problemem tożsamości mieszkańców tzw. Ziem Odzyskanych. Przedstawienie „Fakeryzm” jest tych prób świetnym przykładem. Tradycja i współczesność, my dziś i oni – nasi dziadkowie i rodzice – wczoraj, w jednym rozśpiewanym korowodzie złożonym z banalnych sytuacji, stanowiących ilustrację dla postaw – kundlizmu, fakeryzmu, autentyczności. Spektakl zachwycił świeżością ujęcia problemu i lekkością z jaką został zagrany przez młodych aktorów. Rewelacyjna robota szefa Teatru Brama, Daniela Jacewicza!

Na koniec długiego wieczoru „Zabawę w czekanie na zabawę” zaprezentował Teatr Terminus A Quo. Pełen przemocy spektakl był wariacją na temat motywów znanych ze sztuk Samuela Becketta i Sławomira Mrożka, ale też tych obecnych w kinie Quentina Tarantino czy Guya Ritchiego. Szaleństwo i strach – dwie główne emocje, na których zbudowano przedstawienie, przełamane zostały jednak radosnym finałem, pozostawiającym jednak w widzu sporo pytań o to, czy sami czekamy, czy już uczestniczymy w zabawie, którą ktoś nam zafundował.

Ostatnią odsłoną tegorocznych „Sztukaterii” było przedstawienie „Wariat i zakonnica” na podstawie Witkacego, które Teatr Terminus A Quo zaprezentował w niedzielne popołudnie w Kaliszu Pomorskim. Ci, którzy, znając wcześniejsze spektakl teatru, oczekiwali szaleństwa i niepohamowanej ekspresji, mogli czuć się zawiedzeni. Sztuka poprowadzona zostało bardzo klasycznie i określić ją można mianem pięknego melodramatu. Świetne role zagrali w nim zwłaszcza Adriana Boś oraz Edward Gramont, który w roli Mieczysława Walpurga pokazał, że jest wielkim aktorem. 

Czternaście spektakli w trakcie trzech dni, niezła frekwencja na niemal wszystkich przedstawieniach i sporo pozytywnej energii, która płynęła zarówno od artystów, jak i widzów, powodują, że trzecią odsłonę „Sztukaterii” można uznać za bardzo udaną. Wydaje się, że z roku na rok pod względem artystycznym festiwal jest coraz ciekawszy, również organizacyjne wygląda to lepiej.

Na zakończenie wypada gorąco podziękować naszym sponsorom: Urzędowi Miejskiemu w Drawsku Pomorskim, firmie Zofia Zawrot Mięso i Wędliny, Centrum Stomatologicznemu Moniki Bogusz, Lucynie i Zbigniewowi Ciesiulom; instytucji wspierającej: Ośrodkowi Kultury w Kaliszu Pomorskim; naszym patronom medialnym: portalom „Magazyn Drawski” i „Elewator Kultury” oraz tygodnikowi „Głos Drawski”; instytucjom i ludziom, którzy pomogli nam w kwestiach organizacyjnych: Ośrodkowi Kultury w Drawsku Pomorskim, Szkole Podstawowej w Drawsku Pomorskim, Starostwu Powiatowemu w Drawsku Pomorskim, Mariuszowi Nagórskiemu i Barbarze Marciniszyn; wolontariuszom, przyjaciołom i członkom Stowarzyszenia Przyjaciół Drawska „Meander”, które cały festiwal zorganizowało.

 

Powrót na górę

Współpracujemy

           

Zostań promotorem

Więcej

Moje konto