Intermarche Drawsko


Jarosław Leszczełowski o nowej książce „Wokół jeziora Siecino”

  • Napisał 
Jarosław Leszczełowski o nowej książce „Wokół jeziora Siecino”

Już wkrótce odbędzie się wieczór autorski Jarosława Leszczełowskiego, podczas którego regionalista zaprezentuje swoją nową książkę pt. „ Wokół jeziora Siecino.” Spotkanie odbędzie się 21 września o godz. 18:00 w złocienieckim kinie Mewa.  To ogłoszenie jest również okazją do prezentacji książki. W kilku słowach opowie o niej sam autor.

Książka „Wokół jeziora Siecino” jest już drugą, szerszą publikacją, której nadałem specyficzną formę „wędrówek w pięciu wymiarach”. Pierwszą była pozycja „Między Drawskiem a Złocieńcem. Pięć wędrówek w pięciu wymiarach,” wydana w 2013 r. Tym razem chcę zaprosić czytelników do wyprawy w okolice jeziora Siecino. Obszar zakreślony przez opisane przeze mnie wędrówki tworzy szeroki pas wokół wspomnianego jeziora, które leży w jego centrum. Budując w taki sposób ramy tej publikacji, udało mi się sięgnąć do dziejów kilkunastu wsi, licznych osad oraz zapomnianych starych siedzib ludzkich.

Wędrówki w pięciu wymiarach stanowią pewien sposób opowiadania o historii, którego celem jest zachęcanie czytelników do odbywania wypraw terenowych w celu odszukiwania jej dyskretnych śladów. Skąd wzięła się nazwa „wędrówki w pięciu wymiarach”? Otóż podczas moich wypraw poruszam się oczywiście w trzech wymiarach geometrycznych, wybierając mniej lub bardziej znane szlaki, drogi, ścieżki, a niekiedy również bezdroża. Podczas takich wędrówek zatrzymuję się przy obiektach, z którymi związane są ciekawe historie lub legendy. Opowiadam je czytelnikom, zapraszając ich w ten sposób w podróż w czwartym i piątym wymiarze. Czwarty to czas, czyli historia, piąty - ludzka wyobraźnia, czyli legendy. Obszar wokół jeziora Siecino roi się od interesujących obiektów, ciekawostek historycznych i dawnych legend. Te ostatnie zaliczam również to dziejów regionu, gdyż przedstawiam tylko te legendy, które były niegdyś opowiadane przez mieszkańców Pojezierza Drawskiego. Wyszukuję je w dawnych zbiorach, starych publikacjach regionalnych oraz literaturze wspomnieniowej. Opowiadam je jednak na swój sposób. Wymiana ludności, która miała miejsce na Pomorzu w 1945 roku, zredukowała do minimum pamięć o miejscowych legendach. Polacy i Niemcy zbyt krótko razem mieszkali na tej ziemi, żeby przekazać sobie wiedzę o magicznym świecie starych przypowieści i mitów. Barierę stanowił język i wielka wzajemna nieufność, a nawet wrogość. Niewielu Kresowiaków czy przesiedleńców z centralnej Polski rozumiało język niemiecki, a i znajomość polszczyzny wśród Niemców była  znikoma, dlatego też świat dawnych regionalnych legend odjechał z transportami kolejowymi na zachód, gdzie - oderwany od pomorskich wzgórz, jezior, lasów, kościółków i domostw - bardzo wyblakł.

Na szczęście legendy nie umierają tak łatwo. Nawet te zapomniane łatwo mogą powrócić do życia. Potrzeba tylko trochę dobrej woli i ludzkiego zainteresowania.

 

Powrót na górę

Współpracujemy

           

Zostań promotorem

Więcej

Moje konto