Wyświetlenie artykułów z etykietą: Kurier Czaplinecki
No i doigrałem się
Czeka mnie cela w tiurmie i wieczne społeczne potępienie. Być może podwiozą mnie tam kibitką, gdyż jako osoba całkowicie niepełnosprawna sam się tam nie dowlokę.
We wczesnym dzieciństwie już raz coś takiego przeżyłem, ale był to transport na wozie drabiniastym, w ówczesnych czasach komfort, 75 lat temu w grudniu 1939 r. Ale przewinienie też niebagatelne, bo rodzice nie podpisali volkslisty, i na długie 5 lat zostaliśmy przez hitlerowców wywiezieni do majątku niemieckiego barona. Mam nadzieję, że teraz będę mógł zabrać pastę i szczoteczkę do zębów oraz moje kule, bo jakoś muszę się poruszać. W mamrze nie będą mieli dużej ze mnie pociechy, ze względu na niepełnosprawność, ale mogę się przydać do redagowania np. więziennej gazetki ściennej. Wyrażony publicznie mój strach przed ww. dolegliwościami budzi na pewno ciekawość, co też ten Antoniewicz przeskrobał?
- Artykuł jest zapowiedzią 89 wydania Kuriera Czaplineckiego
Ano nabroił. Stała się rzecz niesłychana, pan Józef obraził Pana! Pana Sebastiana Matułojcia, publicznie, jednego z rajców naszej gminy. Otóż pan Radny uważa, że opinie moje zawarte w artykule KCz Nr 87 pt.: „Czaplinecki bumerang” są w jego mniemaniu nieprawdziwe, i że naraziły Go, pana radnego Matułojcia na utratę zaufania publicznego. Nie będę wnikał, czy coś się traci czego może nie ma, a może jest, a tylko ja tego nie zauważyłem. W każdym bądź razie pan radny Matułojć udzielił pełnomocnictwa kancelarii adwokackiej ze Szczecinka, która w jego imieniu ma mnie postawić przed wymiarem sprawiedliwości. Kancelaria pismem z dnia 9.12.2013 r. wezwała mą osobę pod groźbą dochodzenia dalszych roszczeń przed sądem, do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych poprzez umieszczenie sprostowania w najbliższym numerze Kuriera Czaplineckiego.
Miałoby to wyglądać tak: „Ja Józef Antoniewicz przepraszam Pana Sebastiana Matułojcia za to, że naruszyłem jego dobre imię w opublikowanym w numerze 87 Kuriera Czaplineckiego artykule „Czaplinecki bumerang. O strefie ciszy ponownie”, co naraziło go na utratę zaufania społecznego. Informacje tam zawarte dotyczące osoby Pana Sebastiana Matułojcia są bezpodstawne i nieprawdziwe”. Oświadczenie tej treści powinno zostać umieszczone na jednej z pierwszych trzech stron Kuriera Czaplineckiego. Powinno być wyraźne, a czcionka duża (co najmniej „13”). Oświadczenie powinno odznaczać się od pozostałych publikacji, reklam, ogłoszeń itp.
Nie spełniłem oczekiwań mecenasa pana Matułojcia, bo Nr 88 był już złożony i zamknięty, ale najważniejsza przyczyna to fakt, że w moim przekonaniu nie było tam nic nieprawdziwego. Wszak prawda zawsze się obroni. Krytyka boli i nikt jej nie lubi, zwłaszcza gdy dotyczy ona nas samych, i gdy jesteśmy przekonani o naszej nieomylności. Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, i nie jest bezprawna, jeśli stanowi środek do ochrony uzasadnionego interesu społecznego. Zostało to zdefiniowane w Wyrokach Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Ustawie o Prawie Prasowym.
Krytyka i wolność krytyki są praktyczną realizacją wolności słowa i wypowiedzi gwarantowanej konstytucyjnie. Jest to urzeczywistnienie prawa obywateli do informowania. Prawo prasowe chroni krytykę i zakazuje jej tłumienia. Zgodnie z Orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka poszerzono jego zakres, gdzie granice krytyki są szersze w stosunku do radnych, posłów, burmistrza czy rady. Mam niezbywalne prawo do wyrażenia mojej indywidualnej oceny, gdyż wolno mi więcej, działając w imieniu społecznym. Starając się o wybieralne stanowisko, trzeba mieć grubą skórę i liczyć się z tym, że będzie się pod stałą oceną społeczną. Moim nie tylko prawem, ale i obowiązkiem jest przypominanie w dzień i w nocy, że radnemu wolno mniej i że nie wolno mu mieszać swoich indywidualnych interesów z interesami i potrzebami ludzi, którzy wybierając radnego, zaufali mu.
W moim artykule stwierdziłem, że radny kupił działkę przy j. Czaplino, co jest prawdą, a zniesienie ciszy jest mu widocznie na rękę, bo tak przecież głosował. Natomiast interpretacja tego zapisu przez pana Radnego mnie nie interesuje. W ocenie pana mecenasa ze Szczecinka pan Matułojć wykonuje funkcje publiczne. Ależ ja tego nie neguję, taka jest rola radnego! Otóż panie Adwokacie cała rzecz w tym, że pan Radny nie całkiem uważnie przeczytał cały mój artykuł lub błędnie go zinterpretował.
Lokalna społeczność to mieszkańcy tego okręgu wyborczego, którzy na pana Matułojcia głosowali. Ze wstydem przyznaję, że ja i moja rodzina także daliśmy się zwieść głosując na Niego. Rada Osiedlowa zwróciła się imiennie do pana Radnego z przypomnieniem, że jest on zobowiązany do reprezentowania interesów swoich wyborców, i że wolą ich jest utrzymanie ciszy na j. Czaplino. Pan Matułojć zlekceważył wolę swoich wyborców - kilkadziesiąt podpisów, obrażając się na mnie za słowa „że ma gdzieś interes swych wyborców”. A jak miałem napisać? Że ma w nosie? Albo jeszcze dosadniej się wyrazić?
„Gdzieś” to po polsku znaczy w bliżej nieokreślonym czasie, miejscu lub przestrzeni. Ubodło pana radnego Matułojcia stwierdzenie, że głosuje rzadko zgodnie z interesami miasta i gminy. To jest moją, Antoniewicza oceną, do której mam prawo po analizie chociażby kilku publikacji na ten temat. Szanowny Panie Matułojć żyjemy już na całe szczęście w XXI w. Wszystkie Sesje Rady Miejskiej oraz komisje są protokołowane, wyłożone też są listy obecności, proszę więc samemu zrobić rachunek sumienia.
W tym samym numerze Kuriera, obok mojego, znajduje się artykuł pana Adama Kośmidra, naszego burmistrza, który informuje, jak ze szkodą dla miasta, bez racjonalnego uzasadnienia radni z Pana ugrupowania utrącili projekt instalacji fotowoltaicznej w oczyszczalni ścieków, czy też stworzenia dodatkowej zachęty do utworzenia domu pomocy społecznej.
Co prawda pan radny Matułojć nie głosował, ale absencja w głosowaniu to też głosowanie. Dwa lata temu głośna była szeroko komentowana na łamach Kuriera sprawa sztucznego lodowiska w Czaplinku. Powszechne oburzenie na łamach Kuriera Czaplineckiego powodował fakt, że pan Matułojć, nauczyciel WF był przeciwny. Burmistrz mimo obstrukcji Radnych znalazł sponsorów na wkład finansowy i proszę patrzeć, jaką teraz dzieciaki mają bezpieczną frajdę.
W Nr 88 Kuriera Czaplineckiego pan Wiesław Krzywicki zwraca uwagę na totalną opozycję wśród naszych niektórych radnych, do których należy mój adwersarz. Ile można by było dla mieszkańców i ich dobra więcej dokonać, gdyby nie złośliwa obstrukcja, która budzi podejrzenie - „Nie, bo nie”. Zdarza się często nie tylko u nas, że radni stają się oddzielną grupą społeczną, mającą własne interesy, ambicje skupione na ich realizacji, a nie realizują podstawowych potrzeb i wniosków wyborców. Można te ambicje zrozumieć, bo celem każdego ugrupowania jest dorwanie się do władzy, stanowisk i ośrodków decyzyjnych. Ale nie może być zgody na filozofię: nie ważne czy dobrze, czy źle, byle nasze było na wierzchu.
Dlatego tak ważne jest wsparcie lokalnego medium, jakim jest Kurier Czaplinecki. Ujawnia wszelkie nieprawidłowości, pokazuje sprawy dobre i złe. Może na jego łamach zabrać głos każdy z mieszkańców, prezentujących różnorakie poglądy i stanowiska, co nieraz budzi kontrowersje. Zdziwił więc mnie nieprzemyślany atak na moją skromną osobę, gdyż sądzę, że takie artykuły jak mój „Czaplinecki bumerang” są potrzebne dla higieny trzeźwego myślenia i prawidłowej oceny pracy władzy uchwałodawczej (RM) i wykonawczej (Ratusza).
Pan mecenas ze Szczecinka zarzuca mi mało elegancki język, którym się posługuję, a wyrażone moje opinie stanowią ponoć rażące naruszenie zasad sztuki dziennikarskiej. Otóż mój artykuł nie był przeznaczony ani dla frywolnych, ani dla cnotliwych panienek. Był wyrazem protestu wobec bezdusznego potraktowania sprawy ciszy na j. Czaplino. Mnie osobiście po tym artykule spotkała duża doza uznania, aprobaty i sympatii oraz podziękowania nawet od osób nieznanych. Ugruntowało to moje przekonanie, że był potrzebny.
Pan adwokat zrobił ze mnie dziennikarza. Niesłusznie, bo nim nie jestem, nie mam ku temu wykształcenia i ambicji. Z zawodu i wykształcenia jestem tylko ichtiologiem, a nieskładny język to wina tego, że maturę z języka polskiego zdawałem prawie 60 lat temu. Nie znam zasad sztuki dziennikarskiej i etyki tego zawodu, o to dba redakcja. Zawsze byłem i jestem wrażliwy na potrzeby ludzi wymagających wsparcia, a tych ludzi jest zawsze więcej od zadowolonych. Potrzebna jest odwaga, a ona ma swoją cenę, bo wygodniej jest troszczyć się tylko o siebie i płynąć z prądem. Tak to wygląda Panie radny Matułojć.
Już raz 20 czerwca 1968 r. wykazałem się taką odwagą. Mimo groźby utraty kierowniczego stanowiska w POM sprzeciwiłem się ówczesnym władzom. Zorganizowałem ludzi i nie dopuściliśmy do bezprawnej eksmisji na ul. Poznańskiej. W pokazowym politycznym procesie Sąd w Szczecinku skazał mnie na 6 miesięcy aresztu w zawieszeniu na 4 lata. To był wyrok na potrzeby ówczesnych władz. Jestem dumny z tego wyroku. Pana albo wtedy nie było na świecie, albo jeszcze boso latał za orkiestrą, nie dochodzę lat. O dziwo zdobyłem wtedy uznanie w zakładzie pracy, dalej awansowałem. Za działalność społeczną i zawodową otrzymałem odznaczenia resortowe, wojewódzkie oraz państwowe, w tym Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi.
Sądzę, że niczym nieuzasadnione groźby sankcji pod moim adresem, to próba zamknięcia buzi przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Postraszyć tych ze Stowarzyszenia Przyjaciół Czaplinka. Bez obaw, ja nie startuję, a koledzy nie są tacy strachliwi.
Całe szczęście, że żyjąc w demokracji nikt mi nie zabroni własnych ocen. Nie można teraz mówić, że kto ma władzę i pieniądze, ten ma rację w Sądzie. U nas nie można kupować życzliwości urzędników sądowych. Na szczęście. Ponieważ wszystko odbywa się jawnie i oficjalnie, co jest uznane za coś oczywistego, bo doczekaliśmy się sądów niezawisłych.
Ja nie mam i nie będę miał adwokata, będę bronił się sam. W przyszłość patrzę optymistycznie. O ile jednak znajdę się w pierdlu, to przyrzekam czytelnikom Kuriera Czaplineckiego dostarczyć efektownego reportażu z mego tam pobytu.
Dodatkowe informacje
Nowa linia energetyczna Czaplinek - Mirosławiec
Zakończyła się budowa linii napowietrznej 110 KV w Mirosławcu i Czaplinku. 13.01.2014 r. inwestycję uroczyście przekazano do eksploatacji.
Inwestycję przeprowadził Enea Operator z siedzibą w Poznaniu. W ramach projektu wybudowana została, wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 177, dystrybucyjna linia napowietrzna o długości prawie 28 kilometrów i napięciu 110 kV. Całkowity koszt inwestycji wyniósł blisko 20 mln zł, w tym wsparcie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2007-2013 to kwota 5,8 mln zł. Realizacja zadania, którego wykonawcą była olsztyńska spółka Eltel Networks, trwała od stycznia 2013 roku. Odbiory i próby techniczne odbyły się w listopadzie. Po ich zakończeniu linię włączono do systemu zasilania. Prezes Zarządu Eltel Networks Tadeusz Madaj, podkreślił w swoim wystąpieniu wzorcową współpracę z lokalnymi samorządami: Czaplinka, Wierzchowa i Mirosławca na etapie projektowania i realizacji inwestycji, która może posłużyć jako przykład dla innych, możliwość skrócenia do minimum czasowego na procedury z tym związane ze strony lokalnego samorządu.
- Artykuł jest zapowiedzią 88 wydania Kuriera Czaplineckiego
Linia stanowi połączenie pomiędzy Głównym Punktem Zasilania (GPZ) w Mirosławcu i Czaplinku zapewniając tym samym bezpieczeństwo energetyczne dla powiatu wałeckiego i części drawskiego. Enea Operator zapewnił, że ulegnie ograniczeniu również czas przerw w dostawach energii elektrycznej. Przed realizacją inwestycji, cały obszar zasilany był tylko jedną linią 110 kV wybudowaną w 1968 roku. Taki układ powodował, że w przypadku awarii lub konieczności konserwacji sieci, właściwie wszyscy odbiorcy byli pozbawieni prądu.
Nowa linia zamknęła pierścień sieci przesyłowej 110 KV na trasie Piła - Złotów - Szczecinek - Złocieniec - Czaplinek - Mirosławiec - Wałcz - Piła, umożliwiając zasilanie naszej gminy z dwóch stron.
- Dzięki przeprowadzonym przez Enea Operator inwestycjom na terenie Pomorza Zachodniego udało się zbudować przewagę konkurencyjną nad innymi regionami w Polsce. Pozwala to na postrzeganie Pomorza Zachodniego jako miejsca przyjaznego przedsiębiorcom i prowadzonym przez nich biznesów. Realizacja przedsięwzięć tego typu to zarówno podnoszenie atrakcyjności inwestycyjnej województwa zachodniopomorskiego jak i poziomu oraz standardu życia jego mieszkańców - mówił marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.
W wyniku zakończenia inwestycji dostęp do wybudowanej sieci uzyskało 60 tysięcy osób. To przede wszystkim mieszkańcy i turyści powiatu wałeckiego i części powiatu drawskiego.
Kurier Czaplinecki - Nr 88, Grudzień 2013
KURIER CZAPLINECKI - miesięcznik lokalny, kolportowany bezpłatnie, dostępny w formie elektr.: www.kurierczaplinecki.dsi.net.pl; www.dsi.net.pl; www.czaplinek.pl. Tel. redakcji 603 413 730, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Redaguje Zespół. Wydawca: Stowarzyszenie Przyjaciół Czaplinka.
Dodatkowe informacje
- ISSUU
Jaka cisza na j. Drawsko?
W dniu 11 grudnia b.r. uczestniczyłem w pierwszym posiedzeniu Rady Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Zachodniopomorskiego. Rada została powołana na 5-letnią kadencję uchwałą Zarządu Województwa i stanowi organ opiniodawczo-doradczy w odniesieniu do parków krajobrazowych kierowanych przez Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Zachodniopomorskiego. W skład Rady wchodzi 18 osób z terenu naszego województwa, reprezentujących: samorządy, nadleśnictwa, służby ochrony przyrody i leśne, urzędy zajmujące się ochroną środowiska, gestorów branży turystycznej i biznes. Są to: Mariusz Adamski, Bogdan Andziak, Ryszard Dobracki, Andrzej Grzana, Janina Jasnowska, Sylwia Jurzyk-Nordlow, Cezary Korkosz, Adam Kośmider, Andrzej Kreft, Sylwester Major, Tomasz Płowens, Arkadiusz Popiół, Andrzej Racinowski, Ewa Stanecka, Jan Maranda, Barbara Wójcik, Marek Woś i Mieczysław Zachaś. Naszą Gminę reprezentuję w Radzie razem z Bogdanem Andziakiem, właścicielem pałacu w Siemczynie.
Zasadniczymi punktami porządku obrad były:
- wybór przewodniczącego oraz zastępcy przewodniczącego;
- przyjęcie Regulaminu Rady;
- przyjęcie projektu Uchwały Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego w sprawie Drawskiego Parku Krajobrazowego.
Na przewodniczącego Rady zgłoszono dwie kandydatury: Adama Kośmidra i Mieczysława Zachasia. Wybór odbył się w głosowaniu tajnym. Większością głosów zostałem wybrany na przewodniczącego Rady Zespołu Parków Krajobrazowych naszego województwa. Jest to sukces naszej Gminy. Regulamin działania Rady został przyjęty po poprawkach zaproponowanych przez członków Rady. Uchwałę w sprawie DPK Sejmik musi podjąć, aby możliwe było opracowanie przez dyrektora ZPK – Dorotę Janicką, planu ochrony parku, w którym zawarte będą m.in. zakazy i nakazy związane z funkcjonowaniem parku. Drawski Park Krajobrazowy obejmuje obszar o powierzchni 38360 ha, położony jest w gminach: Barwice (2132 ha), Borne Sulinowo (1506 ha), Połczyn Zdrój (9050 ha), Czaplinek (14584 ha), Ostrowice (5099 ha) i Złocieniec (5986 ha). Otulina parku obejmuje obszar o powierzchni 23560 ha, położona jest w gminach: Barwice (3176 ha), Borne Sulinowo (4921 ha), Połczyn Zdrój (4116 ha), Czaplinek (5207 ha), Ostrowice (3026 ha) i Złocieniec (3111 ha).
W uchwale zawarto cele ochrony Parku dotyczące wartości przyrodniczych, geologicznych, historycznych i kulturowych oraz walorów krajobrazowych. Wprowadzono też trzynaście różnych zakazów, w tym zakaz używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego na otwartych zbiornikach wodnych, czyli m.in. na j. Drawsko, które w całości leży w granicach Drawskiego Parku Krajobrazowego. W odniesieniu to zakazów wprowadzono szereg odstępstw, umożliwiających racjonalną gospodarkę rolną, leśną i zagospodarowanie przestrzenne. My, jako gmina Czaplinek, szczególnie byliśmy zainteresowani poluzowaniem zakazów dotyczących strefy ciszy. Starania w tej kwestii prowadzone były praktycznie przez całą poprzednią kadencję, oraz przez ostatnie trzy lata. Dzisiaj możemy mówić o połowie sukcesu. W projekcie uchwały znalazły się następujące zapisy:
- Artykuł jest zapowiedzią 87 wydania Kuriera Czaplineckiego
„Dla obszaru Jeziora Drawsko i Jeziora Siecino w części wskazanej w załączniku, zakaz nie dotyczy używania:
a/ statków o napędzie mechanicznym używanych wyłącznie do celów sportowych lub rekreacyjnych, emitujących hałas do 55 dB – w okresie od 1 lipca do 31 października w godzinach od 10.00 do 18.00.
b/ statków o napędzie mechanicznym wykonujących regularny przewóz osób według określonego rozkładu, zarejestrowanych w rejestrze o którym mowa w art. 18 ust. 1 ustawy o żegludze śródlądowej, emitujących hałas do 55 dB w okresie od 1 maja do 31 października w godzinach 10.00 do 18.00.
c/ statków do amatorskiego połowu ryb o napędzie spalinowym i elektrycznym o mocy do 5 kW w okresie od 1 maja do 31 października”.
Przekładając te zapisy na bardziej zrozumiały język, oznacza to, że na j. Drawsko:
- w okresie letnim (lipiec – październik) można będzie używać motorówek w celach sportowych i rekreacyjnych bez ograniczeń mocy, powodujących hałas do 55 dB (co przy nowoczesnych silnikach nie powinno stanowić żadnej bariery), ale na ograniczonym i oznaczonym obszarze. Dostępna będzie otwarta przestrzeń jeziora, praktycznie do wyspy Bielawy, za wyjątkiem zatok. Mapę tego akwenu opublikujemy po wejściu uchwały w życie;
- w okresie maj – październik po jeziorze będą mogły kursować stateczki spacerowe (docelowo tramwaje wodne), ale po wyznaczonych trasach, także do zatok;
- wędkarze będą mogli pływać po całym jeziorze, łącznie z zatokami, w ciągu całej doby, w okresie maj – październik, wykorzystując silniki o mocy do 5 kW.
Na mocy poluzowania zakazów, po jeziorze będzie mogła pływać także Straż Miejska. O drugiej połowie sukcesu będziemy mogli powiedzieć wówczas, kiedy proponowany powyżej projekt uchwały zostanie przyjęty przez Sejmik Wojewódzki. Wcześniej projekt uchwały będą opiniować jeszcze m.in. prawnicy wojewódzcy, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i Regionalna Rada Ochrony Przyrody. Mam nadzieję, że zmian w projekcie nie będzie, i w nowym sezonie letnim będziemy mogli zaoferować mieszkańcom i turystom nowe możliwości wykorzystania walorów j. Drawsko dla celów sportowych i rekreacyjnych.
Samorządowy budżet Czaplinka w 10 krokach
Trwają prace nad budżetem na 2014 r. Tworzenie tego samorządowego planu finansowego to żmudna i intensywna praca: liczby, analizy, posiedzenia i długie dyskusje kierownictwa z kierownikami referatów, jednostek podległych. Jak ta praca wygląda od kuchni?
- 1. Pierwsze założenia do budżetu na przyszły rok pojawiają się 15 listopada, ale roku poprzedniego (czyli przy budżecie na rok 2014 były one już w 2012 r.). Ramy do kolejnych budżetów wynikają z zapisów wieloletniej prognozy finansowej.
- 2. Podstawowym dokumentem (oprócz oczywiście ustawy o finansach publicznych) w samorządzie jest uchwała rady w sprawie trybu prac nad projektem budżetu, szczegółowości budżetu oraz materiałów informacyjnych towarzyszących tworzeniu budżetu. Z niej wynikają założenia i wytyczne do zarządzeń burmistrza.
- 3. Konstruowanie budżetu na przyszły rok zaczęło się w maju, kiedy pojawił się budżet państwa, a do naszego samorządu trafiły informacje z zakresu zadań zleconych.
- 4. Następnym elementem przybliżającym do końcowej konstrukcji uchwały budżetowej są zarządzenia burmistrza dotyczące założeń do budżetu oraz kierunków polityki społecznej i gospodarczej Gminy, oraz ws. wytycznych dla samorządowych jednostek organizacyjnych oraz referatów do opracowania budżetu, a ostatnio doszła jeszcze „Strategia na lata 2014 – 2020”, która jest w końcowej fazie opracowania.
- 5. Obliczanie spodziewanych wpływów na przyszły rok... Władza uchwałodawcza chciałaby mieć gotowy projekt jak najszybciej, by więcej czasu mieli radni na analizy. Ale faktem jest, że służby finansowe urzędu ledwo wyrabiają się w terminie. Jednym z powodów są późno spływające do samorządów - choć w ustawowym terminie - informacje z Ministerstwa Finansów o dochodach z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych, subwencjach, wpłatach do budżetu państwa tzw. "Janosikowego" oraz informacji o dotacjach na zadania własne i zlecone od wojewodów - tj. do 15 października i 25 października. Do tego zalicza się także dochody jednostek organizacyjnych, wpływy z opłat i podatków lokalnych, ze sprzedaży mienia, itp.
Podczas sesji 30. października radni uszczuplili dochody Gminy, podejmując uchwałę w sprawie obniżenia ceny skupu żyta stanowiącej podstawę obliczenia podatku rolnego na 2014 rok. Burmistrz proponował w uchwale obniżyć średnią cenę skupu żyta za okres 11 kwartałów poprzedzających kwartał poprzedzający rok podatkowy 2014 wynoszącą 69,28 zł do kwoty 65,00 zł, rezygnując z części podatku rolnego, mając na uwadze niską cenę skupu tego zboża. Poprawkę zgłosił radny Władysław Wojtowicz proponując kwotę 55,00 zł, za którą głosowało 6 radnych: Cz. Chochoł, M. Głowa, B. Kalina, T. Marciniak, A. Polewacz W. Wojtowicz. Przeciw było 5 radnych: M. Bernat, M. Kowalski, Z. Łomaszewicz, W. Mierzejewski, E. Sobczak. Wstrzymał się od głosu R. Aleszko. Ta dziesięciozłotowa różnica uszczupliła dochody gminy o ok. 138 tys. zł! Jeśli potraktować tę kwotę, jako wkład własny w inwestycję (np. remont świetlicy w Pławnie), to tylko przy 50% dofinansowaniu ze źródeł zewnętrznych mamy już inwestycję za 276 tys. zł!!! Problematyka podatku rolnego zostanie szczegółowo przedstawiona w następnym numerze Kuriera.
- Artykuł jest zapowiedzią 87 wydania Kuriera Czaplineckiego
Ale wróćmy do naszego budżetu. Wszystkie źródła dochodów zasilające budżet, służby finansowe muszą urealnić o planowane wykonanie czy zmiany w przepisach (jak np. opłata za śmieci, która zaczęła obowiązywać w b.r.). Oczywiście plany te potem życie zweryfikuje. Szczególnie teraz, kiedy samorząd planuje korzystać z unijnych dotacji, a nie jest znany ostateczny kształt budżetu unijnego.
Czy zaplanowane dochody budżetu 2014 są realne? Planowanie dochodów budżetu gminy na okresy przyszłe zawsze jest obarczone ryzykiem wynikającym z przyjętych założeń. Poprawnie skonstruowany budżet w trakcie realizacji może odbiegać od założonej kwoty w granicach +/- 5%. Trudno byłoby się „wstrzelić” w 100% wykonanie bez odchyłek w prawo, bądź w lewo, gdyż życie niesie różne nieprzewidywalne przypadki. W budżecie domowym zaplanowanie dochodów jest o tyle łatwiejsze, że dotyczy dochodów uzyskiwanych właściwie z jednego źródła, którym jest własna aktywność zawodowa domowników. Nie występują w nim zasadniczo dodatkowe dochody, z wyjątkiem wydarzeń losowych jak np. wygrana w totolotka, ale w samorządzie to się nie zdarza.
- 6. Dopiero mając informacje o dochodach i potrzebach, gdy uzgodnione są wszystkie kwoty, można siadać do opracowywania budżetu. Na początku „koncert pobożnych życzeń” po stronie wydatków opiewał na kwotę ok. 54 mln zł, natomiast spodziewane dochody liczyły 34 mln zł. Różnica 20 mln zł! Wtedy dla służb finansowych nieprzespane noce, praca po godzinach i w weekendy to "normalka". Aż trudno bowiem uwierzyć, ile trzeba poczynić uzgodnień w różnej kombinacji i konfiguracji, aby było wszystko OK. Tym bardziej, że razem z budżetem opracowuje się lub aktualizuje Wieloletnią Prognozę Finansową. W samorządach rolą służb finansowych jest, by dokumenty te nie budziły żadnych wątpliwości formalno-prawnych. Summa summarum należało dokonać wyboru priorytetów i dokonywać cięć i skreśleń, by w końcowym efekcie zamknąć budżet na poziomie 36,7 mln zł po stronie wydatków, 36 mln zł dochodów, z 700 tys. zł deficytem. Poza wydatkami na realizację zadań własnych samorządu gminnego, 3,4 mln zł zaplanowano na inwestycje. I tak powstał projekt budżetu na 2014 rok.
- 7. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych zawsze 15 listopada mija termin do przedłożenia organowi stanowiącemu (RM) oraz Regionalnej Izbie Obrachunkowej projektu uchwały budżetowej na przyszły rok, i projektu uchwały w sprawie wieloletniej prognozy finansowej lub jej zmiany.
Opinia RIO zostaje przekazana organowi wykonawczemu (burmistrzowi), który jest zobowiązany przedstawić ją organowi stanowiącemu, czyli Radzie Miejskiej.
- 8. Nad projektem budżetu pochylają się Komisje Rady, trwają dyskusje. Dotychczas nad budżetem pracowały komisje: Budżetu i Finansów Gminnych (dwukrotnie); Oświaty, Kultury i Sportu; Problemów Społecznych i Bezpieczeństwa Publicznego; Rolnictwa, Spraw Wiejskich i Leśnictwa; oraz odbyła się komisja zblokowana RM. Efekt pracy komisji możecie Państwo zobaczyć w protokołach z poszczególnych komisji zamieszczonych na stronie Biuletynu Informacji Publicznej, bądź w Biurze Rady Miejskiej. Radni mogli proponować zmiany, dodając zadania, ale jednocześnie muszą wskazać źródła ich finansowania! Ciekawa lektura – polecam. Projekt to propozycje władzy wykonawczej, ale budżet uchwala organ uchwałodawczy (Rada Miejska). Musi dojść do konsensusu, a wiadomo, że kiedy organ wykonawczy nie ma w Radzie większości jest to trudniejsze. Czy radni staną na wysokości zadania? Czy ponownie padną stwierdzenia: „- Budżet wyborczy”, „- Nic dla mnie nie ma w tym budżecie”, „- Budżet jest tak ułożony, by skłócić radnych”, itp. bzdury!!!
- 9. Przyjęcie uchwały budżetowej zwykle odbywa się do końca roku. Jeśli radni tego nie zrobią do 31 stycznia, kompetencję tę przejmie RIO, która ma 30 dni na analizę poprawności budżetowej uchwały.
- 10. W roku obowiązywania budżetu uchwała ta będzie wielokrotnie zmieniana. Organ wykonawczy zostanie oceniony z wykonania budżetu w absolutorium.
Pisanie o finansach jest o tyle trudne, że jest to wiedza często specjalistyczna, niełatwa w odbiorze dla większości czytających. I niestety, z czym często mamy do czynienia, stanowi to okazję do manipulowania faktami i emocjami. Uprawianie demagogii przez niektórych radnych, by wywołać wśród odbiorców określone emocje, odkrywa prawdziwe intencje, które nie dotyczą uczciwej wymiany poglądów, a realizacji swoich prywatnych ambicji. Godne ubolewania jest szczególnie to, że wspomniani radni pozują na "jedynych sprawiedliwych", aby odwrócić uwagę od faktów, które są dla nich niewygodne.
Przed nami (w dniu pisania tekstu) ostatnia komisja zblokowana 17. grudnia i sesja 19. grudnia, gdzie planowane jest głosowanie uchwały budżetowej na 2014 r. Czy osiągnięty zostanie konsensus, czy też zapanuje atmosfera konfrontacji i walki o inwestycje, kłócąca się z ideą samorządności, gospodarskim myśleniem o gminie i jej racjonalnym rozwoju, oraz ze zdrowym rozsądkiem?
Kurier Czaplinecki - Nr 87, Listopad 2013
KURIER CZAPLINECKI - miesięcznik lokalny, kolportowany bezpłatnie, dostępny w formie elektr.: www.kurierczaplinecki.dsi.net.pl; www.dsi.net.pl; www.czaplinek.pl. Tel. redakcji 603 413 730, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Redaguje Zespół. Wydawca: Stowarzyszenie Przyjaciół Czaplinka.
Dodatkowe informacje
- ISSUU
Przebudzenie demonów
Wydawało się, że po prawie trzech latach niechlubnego żywota wszystkie demony już się uspokoiły i zmądrzały, jednak ostatnia XXXIII Sesja Rady Miejskiej pokazała, iż ciągle grasują, i mają się dobrze! Jeżeli mówimy o sesji, to oczywiście chodzi o podejmowanie, bądź nieprzyjmowanie określonych uchwał, nieraz wywołujących kontrowersje - które są, lub powinny być wyjaśniane podczas komisji RM. Takich uchwał budzących u niektórych Radnych wątpliwości rozpatrywano w dniu 30 października kilka. Dzięki głosowaniu imiennemu możemy poznać, jak poszczególni Radni dokonywali wyboru.
Zacznijmy od uchwały w sprawie wyrażenia zgody przez Radę Miejską na przystąpienie Gminy Czaplinek do realizacji projektu pn. „Energia odnawialna i zarządzanie energią”, oraz związane z tym zabezpieczenie odpowiednich środków na jego realizację w budżecie na 2014 r.
Zarząd Województwa Zachodniopomorskiego 30 września ogłosił konkurs na dofinansowanie projektów z Regionalnego Programu Operacyjnego, jeszcze z funduszy roku bieżącego. Dlatego termin składania wniosków przewiedziano tylko do 28 listopada. Projekt polega na wykorzystaniu energii słonecznej, po przetworzeniu jej na energię elektryczną za pomocą paneli fotowoltaicznych, na potrzeby własne. W naszym przypadku polegałoby to na zamontowaniu paneli na terenie oczyszczalni ścieków, co pozwoliłoby na pozyskanie energii o wartości ok. 100 tys. zł w skali roku. Dzisiaj płacimy za energię elektryczną zużywaną przez samą oczyszczalnię ścieków w wysokości ponad 270 tys. zł rocznie. Zatem, przystąpienie do projektu i zamontowanie tam fotowoltaiki pozwoliłoby na znaczące zmniejszenie kosztów obsługi tego obiektu, czyli o wspomniane ok. 100 tys. zł. Cała wartość projektu to ok. 2 mln zł, a wartość dofinansowania zewnętrznego do 90%, czyli gmina poniosłaby koszty w wysokości ok. 200 tys. zł, co oznacza, że nakłady finansowe gminy zwróciłyby się w ciągu dwóch lat! Takiego przebicia nie planowano jeszcze w żadnej inwestycji! To jeden z pierwszych projektów inwestycyjnych, gdzie gmina mogłaby uzyskać bezpośrednie dochody!
Kiedy przedstawiłem problematykę tego projektu na jednej ze zblokowanych komisji, Radni zdecydowali o spotkaniu z firmą Novista ze Szczecina, która podejmowała się przygotowania projektu konkursowego i technicznego. Na Komisji w dniu 28 października firma przedstawiła całe przedsięwzięcie, odpowiadając także na wiele pytań. Wydawało się, że wszyscy dobrze zrozumieli to zadanie i pozytywnie odniosą się do niego. Jednak głosowanie podczas sesji w stosunku 6:6 przekreśliło szanse wejścia w ten projekt.
Przeciwni byli: R. Aleszko, Cz. Chochoł, B. Kalina, Z. Łomaszewicz, A. Polewacz, W. Wojtowicz; za projektem głosowali: M. Bernat, M. Głowa, M. Kowalski, T. Marciniak, W. Mierzejewski, E. Sobczak; nieobecni podczas głosowania: V. Cylkowska, G. Gabryś i S. Matułojć.
W sprawie podobnych projektów w gminach sąsiednich, np.: Złocieniec, Drawsko Pom., czy w powiecie drawskim – tamtejsi radni nie mieli wątpliwości, przystępując do takich inwestycji. Czyżby byli mądrzejsi? A może nie robią na złość swoim burmistrzom? A może inaczej rozumieją interes gminy?
- Artykuł jest zapowiedzią 87 wydania Kuriera Czaplineckiego
Druga uchwała, budząca także wiele emocji, to dopuszczenie pływania motorówek na j. Czaplino. Obecnie na żadnym jeziorze na terenie naszej Gminy, w tym na jeziorach Drawsko i Czaplino, nie wolno używać motorówek w celach sportowych i rekreacyjnych, w tym mieszczą się także wędkarze. Silników zgodnie z ustawą używać mogą tylko: Policja, Straż Rybacka, służby ratownicze (czyli WOPR i Straż Pożarna), służby parkowe i rybacy.
Podczas Komisji Zblokowanej przedstawiłem Radnym obecny stan starań o poluzowanie rygorów strefy ciszy obowiązującej na j. Drawsko. Działania takie podjęto jeszcze w poprzedniej kadencji. Można powiedzieć, że bój o umożliwienie pływania z wykorzystaniem silników toczy się już od ponad 6 lat. Dzisiaj prace są daleko zaawansowane. Wspólnie, czyli: dyrektorka Zespołu Parków Krajobrazowych, burmistrzowie Czaplinka i Złocieńca, przedstawiciel Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, Nadleśniczowie z terenu parku i członkowie Społecznej Rady Drawskiego Parku Krajobrazowego, po kilkukrotnych już spotkaniach, przygotowaliśmy projekt uchwały do Sejmiku Wojewódzkiego. Proponujemy w nim następujące ustalenia: dopuszczenie do używania na j. Drawsko silników emitujących hałas (równoważny poziom dźwięku) do 55 dB na statkach wycieczkowych w czasie zgodnym z rozkładem pływania, na łodziach wędkarskich i instruktorskich w terminie od 1 maja do 31 października, na motorówkach sportowych i rekreacyjnych od 1 lipca do 31 października w godz. 10.00 – 18.00. Akwen udostępniony do pływania to prawie całe jezioro, od przystani WOPR do wyspy Bielawy, łącznie ze Starym Drawskiem, za wyjątkiem zatok, gdzie mogłyby wpływać tylko statki wycieczkowe (do Siemczyna, Piaseczna i Kluczewa). Zapewne będą jeszcze modyfikacje tego projektu, po konsultacjach na komisjach Sejmiku z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska i działającymi przy dyrekcji ciałami, czyli: Regionalnym Konserwatorem Przyrody, Regionalną Komisją ds. Ocen Oddziaływania na Środowisko i Regionalną Radą Ochrony Przyrody. Ostatecznie wypowie się tutaj Sejmik Wojewódzki poprzez głosowanie.
Natomiast projekt uchwały w sprawie wystąpienia z wnioskiem do Rady Powiatu o umożliwienie używania jednostek pływających wyposażonych w silniki spalinowe na j. Czaplino wniósł pod obrady sesji radny Robert Aleszko. W uchwale przewidziano dopuszczenie na obszarze jeziora używanie motorówek pod następującymi warunkami: pływanie w godz. od 10.00 do 20.00, w odległości nie mniejszej niż 100 m od brzegu, z zakazem używania silników dwusuwowych wyprodukowanych przed rokiem 2000 i skuterów wodnych.
Otwarta i nierozstrzygnięta jest problematyka egzekwowania tych ograniczeń – Policja patroluje tylko j. Drawsko, podobnie jak WOPR, Straż Miejska nie posiada własnych łodzi – pozostają tylko deklaracje entuzjastów, że będą przestrzegać przyjętych zasad. Ponadto zwolennicy sportów motorowodnych zapowiedzieli, że po udostępnieniu im jeziora, sami wybudują potrzebne slipy i pomosty, bez pomocy finansowej gminy.
Problematyka zniesienia strefy ciszy była wielokroć konsultowana z mieszkańcami. Na łamach Kuriera, zwłaszcza w Nr 58, odbywały się systematycznie wielomiesięczne dyskusje i polemiki zwolenników i przeciwników strefy ciszy na j. Czaplino. Na Wrotach Czaplinka od 14 sierpnia do 24 września zamieszczona została sonda internetowa, w której udział wzięło 1275 mieszkańców, gdzie prawie 66% wypowiedziało się za zniesieniem ciszy, a 34% było za jej utrzymaniem. Zwracałem się także do innych podmiotów naszego życia publicznego o opinię w sprawie ciszy. Koło PZW i Spółka Rybacka zajęły negatywne stanowisko wobec wprowadzenia motorówek na jezioro Czaplino, podobnie jak Samorząd Mieszkańców Osiedla Nr 4. Mieszkańcy ulic przyległych do jeziora zaprotestowali przeciwko motorówkom, zbierając wiele podpisów pod petycją skierowaną do burmistrza i krytycznie odnosząc się do tego pomysłu podczas posiedzeń komisji. Osiedle nr 2 nie wypracowało zdania. Wymieniano argumenty za i przeciw podczas sesji Rady Miejskiej. Nie uwzględniono mojego wniosku, aby poczekać z wprowadzeniem motorówek na j. Czaplino do czasu rozstrzygnięcia sprawy ciszy na j. Drawsko, ponieważ planuję urządzenie na tym akwenie łowiska specjalnego (turyści narzekają, że nie ma już gdzie łowić ryb), a motorówki mogą ten zamiar pokrzyżować. W podobnym duchu za utrzymaniem strefy ciszy wypowiadał się, szeroko argumentując, radny powiatowy Wiktor Woś.
Za wprowadzeniem motorówek na j. Czaplino byli: R. Aleszko, Cz. Chochoł, G. Gabryś, M. Głowa, B. Kalina, Z. Łomaszewicz, S. Matułojć, A. Polewacz, E. Sobczak, W. Wojtowicz; wstrzymali się od głosu: M. Bernat, W. Mierzejewski; przeciwny motorówkom był M. Kowalski. Nie głosowali: V. Cylkowska i T. Marciniak.
Trzecia uchwała dotyczyła wsparcia nowopowstającego podmiotu gospodarczego. Podczas komisji zblokowanej 24 września br., firma „Piękny Zakątek” w formie prezentacji multimedialnej przedstawiła działania podjęte na rzecz otwarcia w Czaplinku, w dawnym hotelu Elekt, domu całodobowego pobytu dla ludzi w podeszłym wieku. Dzisiaj obiekt jest już odremontowany, odpowiednio wyposażony i przygotowany na przyjęcie lokatorów. Właściciele firmy planują m.in. zatrudnienie do 20 osób obsługi z terenu gminy, oraz przeniesienie siedziby firmy do Czaplinka (wiadomo – podatki płacone w gminie!). Hotel od kilku lat był nieczynny, ulegał stopniowej degradacji, nie przynosząc gminie dochodów z podatków. Przedstawiając Radnym wizję funkcjonowania domu i plany na przyszłość (łącznie z wycieczką po obiekcie), Właściciele oczekiwali tylko jednego – zwolnienia z podatków na pół roku, aby zapewnić sobie dobry start i rozwój firmy, z pożytkiem dla obu stron. Biorąc pod uwagę ustawowe powinności gminy, które obligują samorząd do stwarzania dogodnych warunków do rozwijania biznesu, propozycję tę poparłem. Konsekwencją tego było przygotowanie zmian w uchwale z 2007 r. w sprawie zwolnień od podatku od nieruchomości, poprzez dodanie do katalogu zwolnień „budynków lub ich części i gruntów zajętych na prowadzenie domów pomocy społecznej z zakwaterowaniem dla osób w podeszłym wieku i osób niepełnosprawnych”. Byłem przekonany, że Radni podzielą moje zdanie, mając na uwadze interes inwestora i dobro gminy.
Niestety, głosowanie pokazało, że nie wszyscy są za rozwojem Czaplinka. Może się okazać, że hotel nadal będzie straszył mieszkańców i przyjezdnych, a potencjalne dochody odejdą w siną dal.
Za zwolnieniem z podatku byli: W. Mierzejewski, M. Bernat, E. Sobczak; przeciw: R. Aleszko, Cz. Chochoł, M. Głowa, B. Kalina, M. Kowalski, Z. Łomaszewicz, A. Polewacz, W. Wojtowicz; wstrzymał się od głosu T. Marciniak; nieobecni podczas głosowania: V. Cylkowska, S. Matułojć i G. Gabryś.
Demony obudziły się, albo raczej w ogóle nie zasnęły, i w dalszym ciągu nie pozwalają na racjonalne działania.
Czaplinecki bumerang. O strefie ciszy ponownie
O tym, że sprawa ciszy nad j. Czaplino wraca, dowiedziałem się dość przypadkowo. Nie myślałem, że jak bumerang wrócą zdaje się już raz wyjaśnione kwestie poruszane na łamach Kuriera Czaplineckiego w 2011 r. (Nr 57, 58, 59). Zwłaszcza, że mieszkańcy Czaplinka oraz koło PZW otrzymało zapewnienie od Pana Burmistrza, że Czaplino będzie miejscem odpoczynku i pozostanie wędkarskim El Dorado. Miejscem zapewniającym spokój, ceniącym ciszę i komfort bycia blisko z naturą ludzi tu mieszkających, jak i turystów.
Nie myślałem, że jak mantra wrócą koszmary za sprawą bardzo nielicznego lobby motorowodniaków, którzy będą starali się wykorzystać każde wahania władzy dla swych celów. Do sprawy podeszli więc dość perfidnie i metodycznie. Za sprawą argumentów siły a nie rozumu, zainteresowani piszą pod siebie pytania w internecie i inicjują głosowanie, czy na j. Czaplino będzie można pływać łodziami o silnikach powyżej 5 KM.
Zrobiono agitację wśród młodzieży, bo wiadomo że im można takimi tematami zawrócić w głowie. Ale najważniejsze jest to, że młodzi powszechnie posiadają komputery i Internet, więc zagłosują. Wiadomo, że zainteresowani mają zawsze większą siłę przebicia. Osoby starsze nie mogły skorzystać z tej formy referendum, gdyż po prostu z braku internetu nie zagłosowali. W moim bloku internet ma tylko jedna rodzina, ale wszyscy są za ciszą na jeziorze.
Podobną metodę zastosowano w 2011 r. Poruszył to Pan Zygmunt Figarski w Nr 58 Kuriera. Zainteresowani zbierali podpisy przy okazji opłat RTV. Podpisywano nieświadomie, bo nie wypadało odmówić. Jest to manipulacja stawiająca się ponad prawem, w której ludzie stawiani są jak zwykłe szaraczki. Jacy oni są bezczelni i barbarzyńscy. Głosowanie w internecie dało okazję do medialnej przepychanki – kto wygra a kto przegra w tej nierównej walce. Wynik był do przewidzenia. Jeśli pytania byłyby inaczej sformułowane wynik też byłby inny. Mówi się, że na Białorusi wynik zależy od tego kto liczy głosy, ale my mamy demokrację, a wynik uzależniony jest od tego, ile osób bierze udział w głosowaniu. Ponieważ wynik uzależniony jest nie od woli głosujących, ale od tego ile osób zagłosuje. Sądzi się, że nieobecni nie mają racji – nieprawda! Czy my już dorośliśmy do prawdziwych standardów demokracji - śmiem wątpić. Rada Miejska w Czaplinku "kupiła" to bez zastrzeżeń, a ja nie chciałbym, aby mój Czaplinek był traktowany jako małe zapyziałe miasteczko.
W dniu 16. października br. odbyła się zblokowana komisja, na której miano decydować, czy na j. Czaplino znieść ciszę. Już po wejściu na salę obrad zauważyłem wielką komitywę niektórych radnych z zainteresowanymi. Pomyślałem sobie, że już po wszystkim i nie pomyliłem się. Dyskusja zaczęła się nie o zniesieniu ciszy, ale o jakiej mocy silniki mają być dopuszczone, tak jakby sprawa była już przesądzona. Z tyrady o mocy silników wygłoszonej przez radnego Aleszkę wywnioskowałem, że na Czaplinie najchętniej widziałby jakiegoś U-bota (to byłaby frajda – a jaka fala przy wynurzeniu).
Padały propozycje, aby podzielić jezioro na dwie części. Były też głosy umiarkowane – rozsądku, aby znaleźć inne wyjście, wszak tyle mamy innych jezior w gminie. Były to głosy radnych Kowalskiego i Chochoła. Najbardziej rzeczowe były wystąpienia Radnego Powiatowego Wiktora Wosia oraz Bernarda Bubacza. W. Woś zwrócił uwagę, że wielu turystów przyjeżdża tu dla spokoju, ciszy i bliskości przyrody. Czy zamiast ryku silników motorowych nie zrobić ścieżki rowerowej, gdyż brzegi są niewykorzystane i zdewastowane. Jest wciąż niewykorzystany aspekt lokalizacji parku miejskiego przy Wałeckiej ze stromymi brzegami ku j. Czaplino. Brakuje infrastruktury, ławek, koszy na śmieci. Nie można ograniczać się tylko do punktu widzenia garstki ludzi mających partykularne interesy. Popatrzeć trzeba okiem zwykłych mieszkańców, mających prawo do życia w ciszy, spokoju, a bogactwo jeziora wykorzystywać w sposób rozsądny.
Pan Bubacz zwrócił uwagę na przekraczanie dopuszczalnych norm decybeli przez motorówki i skutery wodne. Zadano pytanie, które pozostało bez odpowiedzi, czy jest zgoda dzierżawcy jeziora na zniesienie ciszy i użytkowanie motorowego sprzętu pływającego.
Artykuł jest zapowiedzią 87 wydania Kuriera Czaplineckiego
Ostatecznie 30.10.13 r. radni przegłosowali zniesienie ciszy na j. Czaplino. Żadne wnioski mieszkańców o ograniczeniach chociażby czasowych, nie zostały uwzględnione. Nie wzięto pod uwagę także negatywnej opinii obecnego dzierżawcy jeziora Spółki Rybackiej w Czaplinku. Wynikało to z twierdzenia, że dwóch rzeczy nie da się na takim małym akwenie pogodzić. Albo zdecydować, czy jezioro ma być dla gospodarki rybackiej i dla wędkarzy, czy dla motorowodniaków. Jezioro jest za małe na takie sporty. Na jeziorze jest także jedno z dwóch kąpielisk w Czaplinku. I na to też nie zwrócono uwagi.
Jedynym radnym przychylnym mieszkańcom był Pan Kowalski. Z gorącym apelem do radnych, z przypomnieniem, że są oni zobowiązani w tym okręgu do głosowania zgodnie z wolą wyborców, do reprezentowania ich interesów, aby nie znosić ciszy nad jeziorem z którego korzystają mieszkańcy, zwróciła się w imieniu samorządu mieszkańców przewodnicząca Małgorzata Sedyk. Samorząd mieszkańców słusznie zauważył, że nie można lekceważyć potrzeb większości zamieszkałych i korzystających z tego jeziora obywateli dla czterech motorówek (bo więcej się nie zmieści).
Radni Aleszko i Matułojć zlekceważyli apel swych wyborców. Akurat tym radnym się nie dziwię, bo rzadko zdarza im się głosować zgodnie z interesem gminy i miasta, a interes swych wyborców mają gdzieś. Pan Aleszko chwali się, że też jest zainteresowany, bo ma łódź motorową. I fala będzie duża i dużo hałasu, a i pewnie do tego przychyla się radny Matułojć, gdyż kilka metrów od jeziora już kupił działkę. Przypominam Wam: „Nie wolno mieszać swoich indywidualnych interesów z interesami ludzi, którzy Wam zaufali”.
Każdy kij ma dwa końce. Za niecały rok wybory. Ciekawe, jaką bajeczką nas uraczą? Jezioro na takie sporty jest za małe. A do tego dochodzi ograniczenie po 100 m od każdego brzegu. Kto tego będzie pilnował? Gdzie bezpieczeństwo? O wypadek będzie bardzo łatwo, zwłaszcza że mają być tzw. banany. A co z wędkarzami na łódkach? A co z kajakami? Pamiętam wypadek koło plaży, gdzie fala takiej motorówki wywróciła kajak dorosłej osoby z małą dziewczynką. Całe szczęście, że w pobliżu byli wędkarze.
Kąpielisko nad jez. Czaplino masowo oblegane jest przez wypoczywających mieszkańców Oś. Wieszczów i o dziwo ich radny p. Kalina także był za zniesieniem ciszy. Innym radnym się zbytnio nie dziwię, bo zadowoleni że temat nie dotyczył jezior bliskich ich miejscowości. O postawie przewodniczącego komisji rolnej p. Wojtowiczu powiem krótko: Panie Boże widzisz, a nie grzmisz. Spuszczam więc miłosiernie kurtynę milczenia, być może jest jeszcze w amoku, że ktoś śmiał mu ukraść śmieci z zagrody i wywieść do lasu. Pytanie tylko, dlaczego tych trzech, czy pięciu motorowodniaków uparło się właśnie na j. Czaplino, skoro wokół jest - pomijając j. Drawsko - dużo jezior większych i bardziej atrakcyjnych. Przytoczę jeszcze raz pana Figarskiego z nr 58 KCz w art. „Dęta sprawa”. Z. Figarski, który znał dobrze to środowisko twierdził, że j. Czaplino odpowiada zainteresowanym ze względu na lokalizację, chęć szpanowania, bo gwarantuje gapiów, a przede wszystkim kasę. Poza Czaplinkiem nie będzie większej gawiedzi, a za przejazd nartami wodnymi trzeba będzie zapłacić. Gdzie tu wrażliwość społeczna? Głupota! Wyrachowanie! Tupet pewnie tak, ale kto bogatemu zabroni. Prawda jest w stwierdzeniu – „ kto ma szmal ten jest pan”.
Czy radni tego nie zauważyli, bo wychodzili ze starego stwierdzenia, że „bogatemu należy zawsze dać dużo – biedny niech cieszy się z tego co ma”. Szkopuł w tym, że mieliśmy jezioro, oazę spokoju, a to nam zabierają.
Pytam więc, czym ci ludzie (motorowodniacy) tak się zasłużyli dla gminy, dla miasta Czaplinek, że otrzymali taki prezent? Coś zbudowali? Pomogli może służbie zdrowia? A może zrobili coś dla edukacji młodzieży? Nic z tych rzeczy, przynajmniej ja nie posiadam takich informacji. Podatki dla gminy płacą wszyscy, a niektórzy bardzo duże, bo uważają to za coś normalnego.
Starsze pokolenie masowo wypoczywające nad jeziorem, czy to w formie biernej czy czynnej, łowiąc ryby, bawiąc wnuki a nawet prawnuki, na pewno więcej wniosło wkładu w rozwój tego miasta. Jest teraz modą tego nie dostrzegać, więc ja to niniejszym czynię. Na fundamentach tego co zostało w okresie powojennym pobudowane, funkcjonują teraz zakłady pracy dające pracę mieszkańcom, czego sąsiednie gminy nam zazdroszczą. Ale jednocześnie nikomu by nie przyszedł taki pomysł, jak szopka z j. Czaplino. Sąsiednia gmina Złocieniec chwali się w swoich folderach, że na oddalonym o 6 km j. Siecino jest strefa ciszy, tak samo na Wąsoszu czy Wilczkowie. Wiedzą jak zachęcić turystów, którzy hałas mają przez 11 miesięcy w roku.
Nad j. Czaplino jest specyficzny klimat sprzyjający wypoczynkowi tak fizycznemu jak psychicznemu. Osobliwy mikroklimat, raj dla wędkarzy, bliskość natury, którą powinniśmy wykorzystać. Czymś wspaniałym jest obserwowanie życia ptaków: wielogodzinne walki łabędzi o terytorium, akrobacje perkozów jedno- i dwuczubych. Są tu też inne bardzo ciekawe gatunki - kurki wodne, kaczki krzyżówki, łyski, czaple, mewy, pojawiające się także gągoły. Liczne trzciny zapewniają im ochronę. O ile byłaby jakaś korzyść ze zniesienia ciszy, to jest jedna, wraz z całym ptactwem z jeziora wyniósłby się czarny kormoran. Jezioro jest bardzo bogate w ryby. Flora przybrzeżna stwarza wyśmienite warunki do tarła ryb. Najlepsze warunki do tarła znajdują się na środku jeziora. Jeden szelf na stronie zachodniej oraz porośnięte roślinnością i oblepione ikrą ryb. Śruby silników oraz wytworzona fala będzie wyrywać te rośliny niszcząc ikrę, która roznoszona gnije, pozbawiając jezioro tlenu.
Mam nadzieję, że ze względu na walory jeziora (serce miasta, nieduży areał, aspekt społeczny, przyrodniczy, spojrzenie pod kątem turystycznym i bezpieczeństwo kapiących się dzieci, wypoczynek osób starszych oraz matek z dziećmi) Rada Powiatu Drawskiego spojrzy na sprawę okiem gospodarza i nie pozwoli na te zmiany.
Fotowoltaiczna niechęć
Od wielu już lat cywilizowana Europa korzysta z odnawialnych źródeł energii. Powstały ogromne farmy siłowni wiatrowych, biogazownie, ekologiczne oczyszczalnie, wdrażane są coraz to nowsze technologie utylizacji odpadów. W ostatnich latach poważnie rozważane są możliwości wykorzystania ruchu fal morskich w celu pozyskania cennej energii. Jednym ze źródeł energii odnawialnej są instalacje systemów ogniw fotowoltaicznych, montowane na różnego rodzaju budynkach i obiektach przemysłowych. We współczesnej Europie na szeroką skalę realizowane są inwestycje wykorzystujące źródła energii odnawialnej. W przypadku urządzeń fotowoltaicznych energii elektrycznej dostarcza życiodajne słońce. Dlaczego z tego daru niebios nie skorzystać? Wprawdzie nie należą do tanich urządzeń, to jednak na dłuższą metę jest to opłacalne. Gdyby było przeciwnie, Europa nie szłaby w tym samym kierunku. Z biegiem czasu konwencjonalne źródła energii ulegną wyczerpaniu, trzeba będzie szukać nowych, a te już są i należy z nich korzystać. I właśnie tą nowatorską drogą poszło Drawsko Pomorskie i Złocieniec, a i gminy wiejskie otwierają się na te innowacje.
- Artykuł jest zapowiedzią 87 wydania Kuriera Czaplineckiego
W naszej gminie jednak słońce nie będzie dla mieszkańców pracować, tak zadecydowała część radnych. Po prostu odrzucono propozycję przystąpienia gminy do programu zarządzania energią. Koszt instalacji fotowoltaicznej opiewał na kwotę 2 mln złotych, z czego gmina wykłada tylko 10% całkowitej wartości inwestycji. Największą część kosztów pokrywa Urząd Marszałkowski oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Pomimo tych oczywistych realiów część naszych radnych „bykiem” spojrzała na słońce. Czyżby aż tak ich raziło?
W Polsce nie ma jeszcze spójnych przepisów w temacie źródeł energii odnawialnej, ale również zabraniających z ich korzystania. Co do opłacalności stosowania systemów fotowoltaicznych to oponenci mogą spać spokojnie. Na razie nic nie wskazuje na to, że słońce zgaśnie na niebie. Takich argumentów nie przyjęły do wiadomości sąsiednie gminy, które postawiły na postęp i mądrze wykorzystały dobrodziejstwo płynące z sił natury.
Decyzję radnych burmistrz ocenił jako draństwo. Pomimo faktu, że propozycję radni odrzucili w duchu demokracji, to co nam po takiej „władzy ludu”? Demokracji odrzucającej dary niebios i przyrody … By właściwie ocenić decyzję kilku radnych, należałoby wyjąć kilka zdań ze słynnych „Kazań sejmowych” Piotra Skargi. Określenia tam zawarte nie straciły sensu po dzień dzisiejszy.
W sposób demokratyczny można podjąć nawet uchwałę o powrocie do epoki kamienia łupanego, ale czy nam mieszkańcom gminy o to właśnie chodzi? Gdzie gmina ma szukać szans na rozwój ekonomiczno-gospodarczy? To pytanie stoi przed radnymi i należy na nie odpowiedzieć. Pięknie wizje farm siłowni wiatrowych, biogazownia, lotnisko turystyczno-sportowe, fotowoltaika i szereg innych inwestycji na razie jest w sferze marzeń. Skąd zatem czerpać dochody wzmacniające budżet gminy? Wiatr dalej wieje, woda płynie, słońce świeci… Szkoda, że nie dla nas!
Te oczywiste realia tak niezrozumiałe dla kilku radnych z naszej gminy stają się rzeczywistością w gminach sąsiednich. Tam postawiono na postęp i korzyści dla mieszkańców z nich wynikające.
Sport- nawyk na całe życie
Aktywność fizyczna jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Codzienne ćwiczenia i zdrowa dieta to klucz do zachowania zdrowego trybu życia. Ruch rozwija wszystkie mięśnie człowieka, wpływa na dobre samopoczucie oraz podnosi sprawność. Z informacji Światowej Organizacji Zdrowia, dzieci i młodzież potrzebują minimum 60 minut ruchu dziennie. Niestety, w Polsce te zalecenia spełnia co czwarty 11-latek i co dziesiąty 17-latek. Niedostatek ruchu jest przyczyną wielu chorób, tj. cukrzycy, chorób serca czy otyłości.
W przeprowadzonych badaniach młodzieży w wieku 11-17 lat najbardziej spadającą aktywność fizyczną można zauważyć u dziewczynek. Między 11-tym a 17-stym rokiem życiem ich aktywność spadła aż o 19%. Natomiast u chłopców w odstępie 7-iu lat aktywność spadła o 13,5%.
Artykuł jest zapowiedzią 86 wydania Kuriera Czaplineckiego
Z porównań dzieci jedenasto- i trzynastoletnie nasze z innymi wynika, że nasze dzieci są najmniej rozwinięte ruchowo. Największą różnicę można zauważyć u 13-latków. Coraz częściej u dzieci i młodzieży występuje tendencja do ograniczania aktywności ruchowej. Jedną z głównych przyczyn jest rozwój cywilizacji, jak samochód, winda, czy telewizja oraz komputer, który w szczególności zapewnia najbardziej niezdrową pozycję - siedzącą. Duże znaczenie ma także obciążenie uczniów nauką szkolną i pozaszkolną.
W ciągu ostatnich 20 lat liczba młodzieży w Polsce, która w czasie wolnym wykonuje ćwiczenia o dużej intensywności (4 godziny w tygodniu lub więcej) ciągle spada.
- 11 lat: w roku 1990 było 35%, jest 18,2%
- 13 lat: w roku 1990 było 24,4% jest 16%
- 15 lat: w roku 1990 było 21,5% jest 15,3%
Największą krzywdą jaką wyrządza brak aktywności jest otyłość, którą coraz częściej można zauważyć nawet już u 6-latków. Z danych raportu UNICEF wynika, że Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. W ciągu dekady liczba dzieci z nadwagą podwoiła się. Około 80% otyłych nastolatków pozostanie otyłymi w wieku dorosłym. Z badań wynika, że 17% dzieci wieku od 11 do 15 lat ma nadwagę. Wraz z rosnącą nadwagą i otyłością u dzieci i młodzieży zwiększają się również wady postawy tj. skolioza, lordoza, czy odstające łopatki. Schorzenia te powstają w szczególności przez siedzący tryb życia, kiedy zbyt wiele czynności odbywa się przy unieruchomionym ciele. Zajęcia dzieci w pozycji siedzącej odbywają się zarówno w szkole, jak i poza nią, np. w trakcie zajęć pozalekcyjnych czy w domu.
Niestety, coraz większą popularnością cieszy się niećwiczenie na zajęciach wychowania fizycznego. Aż 33% uczniów szkół ponadgimnazjalnych i jedna piąta uczniów szkół podstawowych i szkół gimnazjalnych stwierdziła, że zajęcia wychowania fizycznego są nudne i mało interesujące. Im młodzież starsza, tym liczba niećwiczących zwiększa się. Ze wszystkich dni, w których powinny odbywać się zajęcia, w ponad połowie nie przeprowadzono zajęć. 64% oddziałów na pierwszym etapie edukacyjnym ćwiczy na sali gimnastycznej tylko raz w tygodniu. Natomiast 9,4% oddziałów nie korzysta w ogóle z sal gimnastycznych (na podstawie badań: E. Madejski (2013). Wybrane uwarunkowania osobnicze, rodzinne i szkolne aktywności ruchowej dzieci w młodszym wieku szkolnym).

Należy podkreślić w tym miejscu rolę szkoły, która realizuje wychowanie fizyczne w sposób sprzeczny z założeniami podstawy programowej. Według Ministerstwa Edukacji Narodowej z 2011/2012 roku tylko 33,8% szkół podstawowych, 33,2% szkół gimnazjalnych oraz 56,7% szkół ponadgimnazjalnych realizuje wychowanie fizyczne z ofertą zajęć do wyboru. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że obecne pokolenie dzieci „może być pierwszym od długiego czasu, w przypadku którego przeciętna długość życia będzie krótsza niż swoich rodziców”.
Reasumując, według raportu Najwyższej Izby Kontroli ponad 17% uczniów w szkołach podstawowych, ponad 24% w gimnazjach oraz prawie 38% uczniów w szkołach ponadgimnazjalnych nie uczestniczy w zajęciach wychowania fizycznego. Najczęstszą przyczyną nieuczestniczenia w zajęciach wychowania fizycznego jest brak stroju - 33,1%, zwolnienia od rodziców – 22,8%, zwolnienia lekarskie – 17,7%.
Dnia 02.09.2013 r. Ministerstwo Sportu i Turystyki rozpoczęło kampanię, która ma na celu wywołanie debaty na temat roli WF w szkole, promuje pozytywne wzorce oraz zachęca uczniów do aktywnego uczestnictwa w lekcjach WF poprzez urozmaicenie zajęć sportowych, zaangażowanie animatorów sportu, trenerów, nauczycieli jak również uatrakcyjnienie zajęć pozalekcyjnych. Jedną z ważniejszych zalet tej kampanii jest uświadomienie rodziców na temat roli zajęć sportowych w życiu dziecka, jak również przekonanie lekarzy do wypisywania jak najmniejszej liczby zwolnień z zajęć wychowania fizycznego. Ministerstwo Sportu i Turystyki przedstawia cztery programy sportowe skierowane przede wszystkim do dzieci i młodzieży. Mają one na celu nie tylko zachęcanie młodych ludzi do aktywności fizycznej, ale stworzenie takich warunków, które pozwolą na powszechne uprawianie sportów przez najmłodszych.
Pierwszy program to WF z klasą, który będzie walczył ze zwolnieniami z WF, będzie wpierał warsztat nauczycieli podczas prowadzenia zajęć. Program będzie kreował zajęcia WF poprzez uświadamianie SPORTU jako nawyku na całe życie, jak również będzie musiał współpracować z Centrum Edukacji Obywatelskiej. Program zaprosi do akcji jak największą liczę szkół z całej Polski, stworzy platformę internetową, wirtualną pracownię WF oraz stworzy blogi dla nauczycieli i uczniów.
Kolejny program to Mały Mistrz, skierowany przede wszystkim dla 13,5 tys. dzieci ze szkół podstawowych, który ma na celu zwrócenie uwagi na znaczenie zajęć WF dla dzieci z klas 1-3. Uświadomi i zachęci maluchy do uprawiania aktywności fizycznej, a także pomoże nauczycielom w nauczaniu wczesnoszkolnym. Program będzie zakładał przeszkolenie chętnych nauczycieli, którzy otrzymają podręcznik prowadzenia zajęć (manual). Pierwsze szkolenie w październiku 2013 r., zaś pierwsze zajęcia 1 września 2014 r. Program doposaży szkoły w sprzęt sportowy, a także będzie monitorował stan zdrowia i sprawność fizyczną najmłodszych uczniów. Program będzie musiał współpracować z samorządem wojewódzkim, jak i lokalnym.
Trzecim programem jest Program Multisportowy, skierowany przede wszystkim do dzieci z klas 4-6, który będzie miał charakter pozalekcyjny, czyli upowszechnianie i wspieranie postaw sportowych poprzez zajęcia pozalekcyjne. Program będzie miał na celu kształtowanie zdrowego stylu życia, zajęcia Multisport jako sposób spędzania wolnego czasu, jak również wyszukiwanie sportowych talentów wśród najmłodszych. Program pilotażowy rozpocznie się we wrześniu 2013 r., w styczniu 2014 r. obejmie 20 tys. dzieci, a docelowo 200 tys., co stanowi 20% tej grupy wiekowej. Program skierowany jest również do klubów sportowych, a także do organizacji pozarządowych.

Ostatnim programem przedstawionym przez Ministerstwo Sportu i Turystyki jest program Umiem Pływać, skierowany tylko dla dzieci z klas trzecich, który będzie miał na celu powszechną naukę pływania (minimum 20h pływania na każde dziecko) na zajęciach pozalekcyjnych, realizowany na podstawie programu przygotowanego przez Polski Związek Pływacki. Program będzie wyrównywał szanse dzieci, które nie mają dostępu do wody, będzie stwarzał warunki do opanowania technik pływackich ratujących życie. Pilotaż rusza 1 stycznia 2014 r. i będzie finansowany wspólnie przez MSiT oraz samorząd wojewódzki i lokalny (udostępnienie pływalni).
Gmina Czaplinek jest szczególnie zainteresowana, aby rok szkolny 2013/2014, a także cały 2014 r. był okresem zwiększonej aktywności ruchowej zarówno dzieci, młodzieży jak i osób dorosłych. Proponujemy, aby zajęcia dodatkowe z wychowania fizycznego skierowane zostały do jak największej liczby uczniów. Uważamy, że zajęcia te powinny być prowadzone w następujących formach: gry i zabawy ruchowe, gimnastyka – zajęcia korekcyjne wad postawy, fitness, lekka atletyka, pływanie, żeglarstwo. Szkoła nie powinna i nie może wyręczać klubów sportowych, stowarzyszeń kultury fizycznej w prowadzeniu zajęć, ale ma być naturalnym sprzymierzeńcem tych organizacji poprzez przygotowanie dzieci do uprawiania sportu. Z przedstawionych badań wynika, że obniża się sprawność fizyczna naszych dzieci. Nie pokazano badań nad sprawnością fizyczną osób powyżej 30 roku życia, a tu zaczyna się duży spadek aktywności ruchowej, możemy temu zaradzić uczestnicząc w różnych formach zajęć usprawniających.
Gmina systematycznie zwiększa atrakcyjność oferty uprawiania sportu i rekreacji. Wybudowano wiele placów zabaw dla najmłodszych dzieci z uwzględnieniem zwiększonej aktywności ruchowej. Oddano do użytku tzw. zieloną siłownię, a w planach jest wybudowanie jeszcze co najmniej sześć takich urządzeń z uwzględnieniem terenów wiejskich. Przeprowadzamy inwentaryzację obiektów i urządzeń sportowo-rekreacyjnych w sołectwach, zostanie opracowana propozycja poprawy stanu istniejących obiektów, aby w bardziej przyjazny sposób zachęcać mieszkańców wsi do aktywności ruchowej. W Czaplinku do dyspozycji macie Państwo kompleks boisk wielofunkcyjnych, halę sportową z siłownią oraz salą fitness.
Zwracamy się z apelem do instytucji i firm z terenu Gminy Czaplinek, aby w większym stopniu umożliwić swoim pracownikom udział w korzystaniu z zajęć sportowo-rekreacyjnych. Wszyscy doskonale wiemy, że zdrowy i sprawny fizycznie pracownik zdecydowanie wydajniej pracuje, a także w mniejszym stopniu choruje.
Zapraszamy dzieci, młodzież, osoby dorosłe do większego udziału w zajęciach sportowo-rekreacyjnych.
DO ZOBACZENIA NA OBIEKTACH SPORTOWYCH W NASZEJ GMINIE.
Kurier Czaplinecki - Nr 86, Październik 2013
KURIER CZAPLINECKI - miesięcznik lokalny, kolportowany bezpłatnie, dostępny w formie elektr.: www.kurierczaplinecki.dsi.net.pl; www.dsi.net.pl; www.czaplinek.pl. Tel. redakcji 603 413 730, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Redaguje Zespół. Wydawca: Stowarzyszenie Przyjaciół Czaplinka.
Dodatkowe informacje
- ISSUU
Kurier Czaplinecki - Nr 85, Wrzesień 2013
Dodatkowe informacje
- ISSUU
Kurier Czaplinecki - Nr 84, Sierpień 2013
Czas na dobroć?
Anna Tatarkiewicz (utopistka)
Sposób postrzegania jest zarazem sposobem niedostrzegania.
(Karol Modzelewski „Barbarzyńska Europa”)
Jak wiadomo, dla mediów – zwłaszcza komercyjnych – zła nowina to nowina dobra, to znaczy opłacalna, zapewniająca większą oglądalność. Dlaczego właściwie tak wielu ludzi chętnie dowiaduje się o katastrofach, walkach zbrojnych, potyczkach werbalnych, w tym najbrutalniejszych?
Informacjom o katastrofach często towarzyszy komentarz: „Na szczęście wśród ofiar nie ma Polaków!”. Czyżbyśmy w skrytości ducha doznawali satysfakcji, że nieszczęście dotknęło innych, a nie nas? Analogiczną przyjemność zaś sprawia widok, jak politycy sobie „dowalają”? Buch go w brzuch? Czy są to może atawistyczne odruchy, pozostałość po dziejach naszego gatunku, który dawno temu stał się najdrapieżniejszym ze zwierząt?
Te myśli przychodzą mi do głowy po świeżej lekturze książki Marcina Ryszkiewicza „Homo sapiens. Meandry ewolucji”.
- Artykuł jest zapowiedzią 84 numera Kuriera Czaplineckiego
O ile dobrze rozumiem, proces hominizacji rozpoczął się na dobre w momencie, gdy nasi afrykańscy przodkowie nie tylko zeszli z drzew, ale też z bezpiecznego, tropikalnego lasu przenieśli się na sawannę, co naraziło ich na liczne niebezpieczeństwa i zmusiło do zmiany diety z wegetariańskiej na padlino- i mięsożerność. W takiej sytuacji szanse na przeżycie i wychowanie potomstwa miały osobniki najsilniejsze fizycznie, najsprawniejsze, najodważniejsze, najbardziej bezwzględne, ale też najbardziej pomysłowe: najpierw trzeba było wykorzystać kamienie jako broń obronną i nie tylko obronną, by – po jakże długim czasie – wynaleźć bombę atomową. Tak to w skrócie i w uproszczeniu wygląda. Niektórzy – jak np. Andre Malraux – uważali lub uważają, że zapowiada się obecnie przełom kulturowy, jakim illo tempore było wystąpienie chrześcijaństwa. Zresztą wydaje się, że program etyczny zawarty w Kazaniu na górze był prologiem tego przełomu. Wszak widząc w Bogu ojca wszystkich ludzi, prorok i wizjoner, jakim był Chrystus, w istocie zrównał wszystkich jako członków tej „boskiej” rodziny, a postulując miłość nieprzyjaciół – wykluczał wojny, które jawiły się jako bratobójstwo.
Historyczna postać Mesjasza obrosła heterogeniczną mitologią, a „umiłowanie nieprzyjaciół” w praktyce okazało się ciągiem wojen, także religijnych, pod hasłem „Bóg z nami”. W mitologii rzymskokatolickiej do Trójcy Świętej dodano faktycznie czwartą Osobę – w naszym wydaniu Królową Korony Polskiej, patronkę m.in. zwycięstwa nad Szwedami, tak sugestywnie opisanego w naszej Narodowej Biblii, jaką jest „Trylogia” ze swym najatrakcyjniejszym bohaterem, Kmicicem w roli głównej.
O Boże, wielki Boże / Ty nie znasz nas, Polaków / I nie wiesz, czym być może / straż nasza u Twych znaków.
Ciekawe, kto jeszcze miałby z nami współdziałać w tym „strażowaniu”? Czy znalazłoby się miejsce dla parunastu innych grup chrześcijan Europy oraz innych kontynentów, w tym Ameryki Południowej, z której pochodzi papież Franciszek? A to on właśnie, jego zachowania i wypowiedzi pobudziły mnie do zastanowienia się nad znaczeniem dobroci w życiu społecznym. Bo odnoszę wrażenie – oby nie złudne – że papież Argentyńczyk jest jednym z niewielu naprawdę dobrych ludzi na stanowiskach przywódczych.Kogo z naszych rodzimych VIP-ów można by określić tym słowem? Szczerze mówiąc, miałabym z ich wskazaniem niejakie trudności. Może ktoś z Czytelników mi podpowie?
W moim rozumieniu dobroć to otwarcie na innych ludzi, także naszych antagonistów, postawa współczująca, gotowość czynnego wspierania wszystkich tak czy inaczej skrzywdzonych i skazanych na różne rodzaje wykluczenia. Szczególnie najsłabszych. Heroiczną formą dobroci w czasie okupacji nazistowskiej było schronienie współobywateli pochodzenia żydowskiego, za co w Polsce groziła śmierć nie tylko chroniącemu, ale i całej jego rodzinie, łącznie z dziećmi. Jaką motywacją kierowali się tacy Sprawiedliwi? Jaka była konstrukcja ich mózgów, bo to mózg determinuje nasze zachowania? W czasach pokoju nie jesteśmy wystawieni na takie próby, trudno jednak nie zauważyć, jak dalece nie od dziś walkę zbroją zastępuje walka ekonomiczna, nie tak całkiem bezkrwawa. Badania prof. Marii Janion na temat posttransformacyjnych samobójstw ukazują najbardziej skrajne skutki tej aktualnej walki.
Gdy papież Franciszek apeluje o „Kościół ubogi i dla ubogich”, to wraca do początków chrześcijaństwa, do zasadniczego przesłania, w istocie bliskiego dążeniom prawdziwej lewicy. Przecież „jądrem gorejącym” lewicowości („serce po lewej stronie”) jest współczucie dla cierpiących z biedy, a także innych powodów. Przede wszystkim z biedy, która i w Polsce, i w całym „cywilizowanym” Pierwszym Świecie dotyka tak wielu, w tym dzieci. Zafascynowani tak imponującymi sukcesami techniki, jakby nie dostrzegamy, że sama technika nie czyni nas lepszymi, to znaczy bardziej współczującymi i zdolnymi do bezinteresownej pomocy potrzebującym. A może przyszedł czas, że proces uczłowieczania przyspieszy, dzięki czemu liczba ludzi dobrych zwiększy się na tyle, że to oni zdominują nasz świat.
Taka nadzieja to tylko naiwne marzenie? Może i tak, ale czy można żyć i umierać bez marzeń… 1 sierpnia 2013 r.
Od Redakcji: Artykuł jest przedrukiem z tygodnika „Przegląd” Nr 33 z dn. 12-18.08.2013 r. autorstwa A. Tatarkiewicz – znakomitej tłumaczki, publicystki, romanistki i autorki książek.
Rewolucja śmieciowa – cz. III
W Nr 81 i 82 Kuriera przedstawiałem Czytelnikom gminną politykę „śmieciową” w świetle znowelizowanej Ustawy o utrzymaniu czystości. Zwłaszcza w Nr 82 szeroko przedstawiałem motywy, skłaniające mnie do powierzenia naszemu ZGK-owi prowadzenie gospodarki odpadami komunalnymi, oraz ewentualne reperkusje, jakie mogą spotkać Gminę za niewypełnienie wymogów ustawowych w tym zakresie.
W kontekście pojawiających się plotek, iż Gmina (a nawet Burmistrz osobiście) zapłaciła karę 50 tys. zł, muszę tę problematykę przypomnieć i uzupełnić o wydarzenia, które nastąpiły już po publikacjach.
Otóż zgodnie z ustawowym obowiązkiem, Gmina powinna ogłosić przetarg na zagospodarowanie odpadów komunalnych powstających w gospodarstwach domowych. Do przetargu nie może stawać jednostka budżetowa, jaką jest Zakład Gospodarki Komunalnej, tylko zakłady i firmy w formie spółek. Rozważaliśmy wcześniejsze przekształcenie ZGK w spółkę, ale przez wzgląd na wysokie koszty finansowe, takie rozwiązanie zostało odrzucone. Poczyniliśmy kroki w kierunku powierzenia gospodarki odpadami komunalnymi naszej spółce - Zarządowi Nieruchomościami Miejskimi. Jednak analizując rynek „przetargowy” w naszym regionie, doszliśmy do wniosku, że w starciu z dużymi firmami operującymi na naszym terenie ZNM nie miałby szans na wygranie przetargu. Rzeczywistość po 1 lipca pokazała, że taka ocena była trafna. Ponadto obawialiśmy się, że po uzyskaniu monopolu na rynku śmieciowym, duże firmy zaczną dyktować ceny, co na pewno odbiłoby się na wyższych opłatach za odbiór śmieci. Koszty oczywiście ponosiliby mieszkańcy.
- Artykuł jest zapowiedzią 84 numera Kuriera Czaplineckiego
Przypomnę, dlaczego dzisiaj musimy płacić relatywnie więcej za odbiór śmieci, niż przed wejściem w życie znowelizowanej ustawy. Z pobranych od mieszkańców opłat gmina musi pokryć koszty funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, w tym wydatki na:
- odbieranie, transport, zbieranie, odzysk i unieszkodliwianie odpadów;
- tworzenie i utrzymanie punktów selektywnego zbierania odpadów;
- obsługę administracyjną systemu.
Ponadto, przewidywano, iż w pierwszych miesiącach pełnego funkcjonowania ustawy znacząco wzrośnie ilość odbieranych śmieci, dotychczas ukrywanych i składowanych w obejściach, palonych lub przekładanych do koszy i pojemników należących do gminy, oraz wywożonych do lasu i na pola.
W kalkulacjach opłaty za odbiór i zagospodarowanie śmieci należało zapisać także koszty przyszłych inwestycji komunalnych, w naszym przypadku inwestycje w spółce komunalnej Międzygminne Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami Spółka z o.o. Wardyń Górny, którego jesteśmy współwłaścicielem. W cenie odbioru śmieci znaczącym składnikiem jest odległość, na jaką są one wożone. Najbliżej nam do Wardynia, który ponadto jest naszą firmą, w której możemy ustalać ceny odbioru śmieci. Aby można było tu przywozić odpady komunalne, wysypisko musi spełniać określone warunki, w tym posiadać sito do segregacji odpadów, które należy zakupić – stąd inwestycja.
Należało także uwzględnić skutki finansowe nowego „funduszu rekultywacyjnego”, który musiało utworzyć każde składowisko odpadów, co także związane jest ze wzrostem cen odbieranych odpadów.
Przypomnę także, jakie argumenty zdecydowały o powierzeniu ZGK gospodarki śmieciowej w Gminie:
- Odbiór śmieci przez ZGK daje nadzieję, że ustalone przez Radę Miejską stawki „opłaty śmieciowej” mogą być w przyszłości zmniejszone lub różnicowane. Burmistrz będzie miał, poprzez własny zakład, większy wpływ na realizację postanowień nowej ustawy. Ingerencja w działania obcego podmiotu, wyłonionego drogą przetargu byłaby ograniczona lub niemożliwa.
- W przypadku odbioru śmieci przez podmiot zewnętrzny, ograniczeniu uległby zakres działania ZGK, a przez to pracę utraciłoby co najmniej 6 osób. Po „rozparcelowaniu” naszego zakładu, czyli zniszczeniu konkurencji, w przyszłości duże firmy odbierające śmieci mogłyby bez problemu dyktować gminie ceny za ich odbiór.
- Umożliwienie nieodpłatnego korzystania z pojemników na śmieci przez mieszkańców gminy.
- Niepowierzając ZGK-owi zadania gospodarowania śmieciami Gmina musiałaby prawdopodobnie zwrócić dotację unijną do Urzędu Marszałkowskiego w wysokości około 500 tys. zł.
W 2012 roku Gmina zrealizowała projekt pn.: „Poprawa standardu świadczonych usług w zakresie selektywnej zbiórki odpadów”. W ramach projektu ZGK został doposażony w śmieciarkę i bramowóz oraz 520 szt. kontenerów i pojemników na śmieci. Wartość projektu to ok. 1 160 tys. zł, w tym prawie 500 tys. dofinansowania. W przypadku ogłoszenia przetargu, pod znakiem zapytania stałaby tzw. „trwałość projektu”, czyli niepoddanie projektu zasadniczej modyfikacji, mającej wpływ na charakter lub warunki jego realizacji przez okres 5 lat. Wobec wątpliwości zwróciłem się z pytaniami do Ministerstwa Środowiska i Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Do dnia 27 czerwca, czyli wydania Zarządzenia o powierzeniu gospodarki śmieciowej ZGK, odpowiedzi nie otrzymałem.
W dniu 1 lipca Gmina Czaplinek była jedyną gminą w naszym województwie, która nie przeprowadziła przetargu na odbiór odpadów komunalnych. Wobec tego, jeszcze 28 czerwca i później 1 lipca tłumaczyłem telefonicznie wicewojewodzie motywy skłaniające mnie do takiego rozwiązania gospodarki śmieciowej, jak powyżej. Wg informacji uzyskanych od wicewojewody w kraju były wówczas 22 gminy, które nie przeprowadziły przetargów, w tym kilkanaście, które podobnie jak my, obawiały się o trwałość projektów i utratę dofinansowań.
Wobec tego, już 4 lipca br. dotarła do nas kontrola z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Szczecinie z listą pytań w związku z obowiązkiem zorganizowania przez gminę odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości. M.in. pytano, kiedy zostanie zorganizowany przetarg na odbiór śmieci, oraz jak jest realizowany po 1 lipca obowiązek odbierania odpadów komunalnych. Poinformowałem panią Inspektor, że gmina jest gotowa do ogłoszenia przetargu, po uzyskaniu odpowiedzi-interpretacji na zapytania skierowane do MŚ i MRR. Natomiast obowiązek odbioru śmieci od mieszkańców powierzyłem naszemu ZGK na mocy Zarządzenia.
Pozytywnym efektem tej kontroli była nadesłana w dniu 18 lipca z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego odpowiedź, z której wynika „iż MRR jest w toku prac pozwalających wypracować najbardziej korzystne rozwiązanie w zakresie wymogu zachowania trwałości projektów dofinansowanych z funduszy unijnych”. Potwierdza to słuszność podjętej przeze mnie decyzji o powierzeniu ZGK gospodarki śmieciowej.
Natomiast w dniach 31.07-09.08.13 r. odbyła się (podobno planowa, ponieważ do kontroli przewidziano 10 % gmin w województwie) kontrola problemowa prowadzona przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Szczecinie Delegatura w Koszalinie, obejmująca okres od początku roku do 16 lipca br. Celem kontroli było sprawdzenie przestrzegania przepisów w zakresie gospodarki odpadami. Zażądano przygotowania 15 różnych dokumentów, które były przedmiotem drobiazgowej analizy. Kontrolę przeprowadzono także w terenie. Jej wyniki przedstawiono w protokole kontroli. Na jego podstawie Wojewódzki Inspektor Sanitarny podejmie odpowiednie decyzje, których na dzień dzisiejszy jeszcze nie znamy.
Główny zarzut, oparty na podstawie analizy sprawozdań za 2012 r. z realizacji zadań własnych, dotyczył niezapewnienia osiągnięcia poziomu recyklingu i przygotowania do ponownego użycia frakcji: papieru, metali, tworzyw sztucznych, szkła, odpadów budowlanych i rozbiórkowych oraz odpadów biodegradowalnych. Z informacji GIOŚ wynika, że tego rodzaju zarzuty dotyczą większości gmin z terenu całej Polski.
Oczywiście zarzucono także nieprzeprowadzenie postępowania przetargowego na wybór podmiotu odbierającego odpady komunalne od właścicieli nieruchomości. Należy domniemywać, iż właśnie to było zasadniczym powodem przeprowadzenia kontroli.
