Wyświetlenie artykułów z etykietą: Jezioro Drawsko
Strażacy z OSP Czaplinek uradowali łabędzia. Był zaplątany w linkę
24 sierpnia około godz. 17:02 jednostka OSP Czaplinek została zadysponowana w okolice OW Drawtur gdzie ktoś zauważył zaplątanego w linkę łabędzia.
Po przybyciu na miejsce i zwodowaniu łodzi polecono podpłynąć do zwierzęcia i uwolnić je z opresji. W działaniach udział brał: jeden zastęp OSP Czaplinek z łodzią.
Dodatkowe informacje
-
ISSUU
Ktoś od tak wystrzelił czerwona flarę na jeziorze. Efekt - służby pojechały na ratunek
14.07.2018r. około godziny 23:40 jednostka OSP Czaplinek została zadysponowana do akcji ratunkowej na jeziorze Drawsko w okolice OW "Wajk".
Świadek zgłosił, że ktoś na jeziorze może potrzebować pomocy, gdyż zostały wystrzelone flary koloru czerwonego. Taka sygnalizacja używane jest w sytuacjach zagrożenia.
Czaplinek rozebrał „żelazny pomost”. Pomagali żołnierze, strazacy i firmy
W dniu 5 czerwca b.r. został rozebrany tzw. „żelazny pomost” usytuowany przy ul. Nadbrzeże Drawskie w okolicach Ośrodka Sportów Wodnych. Od lat jego stan techniczny stwarzał zagrożenie dla bezpieczeństwa korzystających z pomostu, zwłaszcza dla dzieci. Siły natury sprawiły, że remont obiektu był już nieopłacalny. Jednocześnie konstrukcja była niezwykle solidnie osadzona na dnie jeziora, i podejmowane próby jego rozebrania kończyły się niepowodzeniem. Wobec tego Burmistrz Czaplinka zwrócił się o pomoc do zaprzyjaźnionej 2 Brygady Zmechanizowanej ze Złocieńca.
Wojsko użyło do rozebrania pomostu Wozu Zabezpieczenia Technicznego na podwoziu czołgu (WZT-2). Prace rozbiórkowe, przy których bezpośrednio pracowało 4 żołnierzy (oraz 4 żołnierzy regulacji ruchu i konwoju) trwały ponad 7 godzin! W pracach brali także udział strażacy, którzy przy pomocy pracowników Pana Białacha szybko i na bieżąco zagospodarowali złom po pomoście. Znaczącą rolę odegrali strażacy Tomasz Dziewiętkowski i Tomasz Biernat. Wyposażeni w skafandry i sprzęt do nurkowania pracowali na wodzie i pod wodą. Bez ich udziału demontaż pomostu byłby niemożliwy.
Ogrom prac pokazują załączone zdjęcia.
Mapy sprzed 150 lat odkryte w drawskim starostwie
Okazuje się, że nie trzeba daleko szukać, by znaleźć historyczne skarby dotyczące naszego regionu.
Mapy o rodowodzie sięgającym półtora wieku znalazły się w piwnicach Starostwa Powiatowego w Drawsku Pomorskim. Pod budynkiem Wydziału Geodezji, Kartografii i Katastru znajdują się obszerne archiwa. To tam spoczywają bardzo stare, ręcznie rysowane i opatrzone kaligraficznym pismem mapy. Od razu widać, że ich sporządzenie wymagało niezwykle wprawnej ręki oraz drobiazgowych pomiarów w terenie.
Z opowieści geodetów wynika, że wiele z tego rodzaju map zostało po prostu zniszczonych w latach siedemdziesiątych XX w. Te które przetrwały, są nawet z 1862 roku. Ich podziałka to 1:1500.
Co ciekawe, dokumenty są w bardzo dobrym stanie, a niektóre z nich miały być używane w pracach geodezyjnych jeszcze długie lata po wojnie…
Opowieści z zapomnianej krypty
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami projekt Jezioro Tajemnic przesłał relacje z działań Stowarzyszenia Tempelburg. W tle U-boot, zagadkowa krypta i podziemne fortyfikacje.
- Całą ekipę połączyła Akcja Eksploracyjno-Historyczna „Jezioro Tajemnic” i nadal nas motywuje aby odkrywać tajemnice Ziemi Drawskiej- relacjonuje Dariusz de Lorm. - W sobotę 7. kwietnia 2018 roku spotkaliśmy się, aby uzupełnić niezbędne dokumenty na poszukiwanie u-boot'a w jeziorze Drawsko. Są one niezbędne, a nadal nie wiemy, czym jest walcowaty obiekt spoczywający na głębokości 76 metrów. Oczywiście, gdy już się spotkaliśmy, podjęliśmy decyzję o wyruszeniu w teren.
Celem wyprawy było rozpoznanie informacji Jerzego Kuca (który jest też członkiem Stowarzyszenia SHK „Tempelburg”) o kurhanie, na który natknął się podczas spaceru po lesie. Ku zaskoczeniu eksploratarów, kurhan okazał się najprawdopodobniej grodziskiem, w dodatku nie wpisanym do rejestru. O odkryciu poinformowany został profesor Wojciech Chudziak z Instytutu Archeologii UMK w Toruniu, archeolog z ogromnym doświadczeniem w badaniach nad wczesnym średniowieczem Pojezierza Drawskiego. Być może w najbliższe wakacje pan profesor dokona lustracji terenu.
Sobotnie popołudnie również było owocne w ciekawe miejsca. Jeden z nowych członków Stowarzyszenia zainteresował tempelburczyków wsią Miłkowo, gdzie pokazał dwie krypty. Na jednej z nich widnieje data - 1871. Grobowce są zaniedbane, a okolica zarośnięta krzewami. Być może był w tym miejscu cmentarz, ale teren jest tak zanieczyszczony, że nie było widać, czy znajdowały się tam jakieś inne mogiły.
- Jako Stowarzyszenie i Ekipa Jeziora Tajemnic podjęliśmy decyzję, aby owe miejsce uporządkować i przywrócić im dawny wygląd. W końcu jest to miejsce pochówku i należy się spoczywającym tu ludziom szacunek – tłumaczu de Lorm. - Owe miejsce może być też ciekawym punktem na mapie turystycznej. Krypty znajdują się około 10 km od Czaplinka. Zwiedziliśmy też okoliczny zrujnowany pałac, położony około jednego kilometra od grobowców. Pałac należał niegdyś najprawdopodobniej do rodziny pochowanej w kryptach. Musimy ustalić do kogo dziś należy ziemia, na której znajduje się ta mała nekropolia. Pałac, jak opowiadają miejscowi, kupiła prywatna osoba i nic z nim nie robi. Obiekt powoli niszczeje i zaczyna się walić. O terminie akcji porządkowej poinformujemy po ustaleniu i załatwieniu wszystkich niezbędnych formalności.
Sobota była pełna emocji i historii. Prócz grodziska w lesie, dworku oraz nekropoli we wsi Milkowo, explorersi zwiedzili też niezwykłe fortyfikacje Wału Pomorskiego - Grupę Warowną „Góra Śmiadowska”.
W sobotę o godz. 18:00 odbyło się walne zgromadzenie SHK „Tempelburg", na którym przyjęto do grupy pięć nowych osób.
W tej wyprawie Tempelburga uczestniczyli: Jacek Nowakowski, Szymon Nowakowski, Leszek Krywiak, Sławomir Kolasiński, Ola de Lorm, Darek de Lorm, Monika Kapczuk, Mariusz Kapczuk, Andrzej Kurpiel-Towarnicki, Paweł Nowakowski, Dorota Zwolańska, Alina Cywka, Artur Cywka, Izabela Marchewka, Piotr Janicki, Honorata Matuszewska, Marek Tomaszewski, Jerzy Kuc, Wiesław Piotrowski, Marcin Roszak, nowi członkowie - Grzegorz Olechowicz, Zbigniew Jędrzejewski, Robert Bieńko, Zbigniew Sapikowski, Małgorzata Krywiak oraz mieszkańcy wsi Miłkowo.
Super inicjatywa - Wodnik nad jeziorem Drawsko
Trwają doroczne prace związane z wycinką i pielęgnacją drzew na terenie gminy, m.in. na terenie obok placu zabaw przy ulicy Jeziornej. Zgodnie z planem wycinki została stamtąd usunięta wiekowa topola. Jej zły stan fitosanitarny stwarzał zagrożenie dla osób przebywających w jej pobliżu. Topola była również powodem złego samopoczucia cierpiących na alergię mieszkańców tej okolicy.
Po usuniętym drzewie pozostał ok. dwumetrowy pień – odziomek, który postanowiliśmy pozostawić i wykorzystać jako element dekoracyjny najczęściej uczęszczanej trasy spacerowej.
Tematem zainteresowaliśmy czaplineckiego artystę rzeźbiarza Edwarda Szatkowskiego i poprosiliśmy by „wyczarował” z pniaka rzeźbę związaną z jeziorem Drawsko. Pan Edward zaproponował postać Wodnika – jedenasty astrologiczny znak zodiaku. To znak niekonwencjonalnej myśli i niezależności. Osoby spod tego znaku są bardzo otwarte, gotowe na zawieranie nowych znajomości, ciekawe świata i ludzi. Zazwyczaj otacza je wielkie grono znajomych i przyjaciół.
Od kilku dni Pan Edward pracuje nad niezwykłą rzeźbą, efekty tej pracy można zobaczyć wybierając się na spacer wzdłuż brzegu jeziora Drawsko..
Być może w miarę rozbudowy infrastruktury nad naszym jeziorem powstaną kolejne rzeźby związane ze znakami zodiaku? Czekamy na Państwa opinie.
Najstarsze dzieje osadnictwa nad jeziorem Drawsko (cz.1)
Renifery nad Drawskiem? Czemu nie. A także garść informacji o znaleziskach z wyspy Bielawy i okolic jeziora. O tym jak artefakty prowadzą nas przez historię pisze regionalista z Czaplinka Zbigniew Januszaniec.
W końcowej fazie epoki lodowcowej (plejstocenu) stopniowe ocieplanie się klimatu sprawiło, że po ustąpieniu lodowca na obszarze Pojezierza Drawskiego pojawiła się roślinność tundrowa i zwierzęta klimatu subarktycznego, w tym renifery. Najstarsze znane badaczom ślady bytności człowieka na Pojezierzu Drawskim pochodzą ze schyłkowego okresu ostatniego zlodowacenia, z około 10000 p.n.e. Historycy są zgodni co do tego, że pierwszymi przybyszami na tym obszarze mogli być wędrowni łowcy zwierząt, którzy – jak można sądzić – docierali tutaj sporadycznie w okresie letnim w pogoni za zwierzyną i przed zimą ponownie wycofywali się na południe.
W środkowej epoce kamienia, zwanej mezolitem (od 8000 p.n.e. do 4200 p.n.e.) nastąpiło dalsze ocieplenie klimatu. Roślinność tundrowa została wyparta przez olbrzymie połacie lasów. Był to okres, w którym grupy ludzkie prowadziły koczowniczy lub na wpół osiadły tryb życia. Siedliska zakładane były z reguły w pobliżu jezior i rzek. Zajmowano się myślistwem, rybołówstwem i zbieractwem. Z tą epoką badacze wiążą znaleziska krzemiennych narzędzi odkrytych na wyspie Bielawie położonej na jeziorze Drawsko.
Młodsza epoka kamienia (neolit) trwająca od 4200 p.n.e. do 1700 p.n.e. przyniosła ze sobą prawdziwy przełom gospodarczy. Zaczęła się rozpowszechniać uprawa roślin i hodowla zwierząt, co sprzyjało zakładaniu stałych osad. Z tego okresu pochodzi kamienny toporek znaleziony na polu ornym między Czaplinkiem a Niwką, a więc w niewielkiej odległości od jez. Drawsko. Kolejny przełom cywilizacyjny dokonał się w epoce brązu (1700 – 650 p.n.e.). Nastąpiła stabilizacja osadnictwa i wyraźny wzrost demograficzny. Z tego okresu pochodzą m.in. znaleziska archeologiczne odkryte w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora Drawsko: brązowa siekierka ze Starego Drawska i ozdobny naszyjnik z Siemczyna.
Na szczególną uwagę zasługują ślady działalności człowieka w rejonie jeziora Drawsko z epoki żelaza (650 p.n.e. - 1250 n.e.). Na stanowiskach archeologicznych na wyspie Bielawie oraz w rejonie Warniłęgu odkryto znaleziska kojarzone z kulturą łużycką i pomorską. Epoka żelaza – zwłaszcza jej ostatnie stulecia - przyniosła wiele radykalnych zmian gospodarczych i społecznych. Uprawa roli i hodowla stają się podstawą utrzymania ludności. Ważnym elementem życia gospodarczego ludności zamieszkującej rejon jeziora Drawsko od początku dziejów osadnictwa było rybołówstwo. W tamtej epoce oprócz osad otwartych zaczęły pojawiać się grody obronne otoczone wałami, fosami i palisadami. Przy zakładaniu takich grodów zwykle wykorzystywano naturalne warunki obronne wynikające z ukształtowania terenu.
Jezioro Drawsko odegrało w tamtym okresie istotną rolę w rozwoju osadnictwa. Dzięki urozmaiconej linii brzegowej i bogatej rzeźbie terenów sąsiadujących z jeziorem, łatwo można było tu znaleźć miejsca o znakomitych naturalnych walorach obronnych. Przykładem są zachowane bardzo czytelne ślady nadbrzeżnego wczesnośredniowiecznego grodziska na Półwyspie Drawskim koło Starego Drawska. Na wznoszącej się nad jeziorem wyniosłości można tam zobaczyć nieźle zachowany wał ziemny z fosą, będący pozostałością po dawnym grodzie obronnym Pomorzan o metryce sięgającej – według ocen archeologów - VIII wieku. Grodzisko to zostało poddane badaniom archeologicznym w latach 1963 – 1967. (cdn.)
Bielawa – wyspa marzeń Heinza Packa
Na mapie jeziora Drawsko opublikowanej przez Wydawnictwo EKO-MAP odnaleźć można pomnik Heinza Packa położony na Bielawie. Kim była ta postać pisze Zbigniew Januszaniec, regionalista z Czaplinka.
Dużą popularnoscią wśród turystów odwiedzających wyspę Bielawę cieszy się 4-kilometrowa ścieżka przyrodnicza z ośmioma przystankami edukacyjnymi. Miejsca do odpoczynku, tablice informacyjne, wieża obserwacyjna, możliwość obserwacji przyrody, w tym kolonii lęgowej kormoranów, sprawiają, że walory edukacyjne tej ścieżki są bardzo cenione przez miłośników natury.
Początek ścieżki, z pomostem umożliwiającym dogodne przybicie i zacumowanie jednostki pływającej, znajduje się przy brzegu od strony Starego Drawska. Nad tym miejscem aż do 2008 roku górował potężny, około 30-metrowej wysokości czteropienny buk – pomnik przyrody – który przez wiele lat był symbolem wyspy. Drzewo to było uważane za największe na obszarze całego Drawskiego Parku Krajobrazowego. Wichury wiejące zimą 1999/2000 zwaliły jeden z pni. To był początek końca tego wielkiego drzewa. Następny pień runął w lipcu 2007 roku. W końcu sierpnia 2008 roku runęły dwa pozostałe, ostatnie pnie. Zwalone pnie tego ponad 200-letniego buka pozostawione zostały jako ciekawostka przyrodnicza i wciąż robią wielkie wrażenie na zwiedzających.
O powstaniu ścieżki przyrodniczej na wyspie Bielawie w istotny sposób zadecydowało osobiste zaangażowanie Heinza Packa z Niemiec, przedwojennego mieszkańca Czaplinka. Zostało to docenione przez nadanie mu w roku 2003 tytułu Honorowego Obywatela Miasta Czaplinka. W pobliżu zwalonych pni starego buka ustawiony jest głaz z napisem upamiętniającym Heinza Packa.
Przyjrzyjmy się ciekawej postaci Heinza Packa. Ułatwi nam to założona przez niego strona internetowa, na której opisał on najważniejsze wydarzenia swego życia (link : http://www.heinz-pack.de ). Urodził się w 1926 roku w Czaplinku. Jego rodzinnym domem była kamienica z balkonem stojąca w środkowej części zachodniej pierzei czaplineckiego rynku (Sikorskiego 31). W młodości marzył, by zostać leśniczym, ale plany te zniweczyła wojna. Po zakończeniu wojny nie mógł już wrócić do swego rodzinnego miasta. Ukończył studia pedagogiczne (kierunek – biologia) i pracował jako nauczyciel. W 1965 roku zamieszkał w miasteczku Plön, którego malownicze położenie wśród jezior przypominało mu ukochany Czaplinek. Obfitość jezior sprawia, że Plön posiada świetne warunki do uprawiania żeglarstwa. Heinzowi Packowi jednak nie wystarczyły tamtejsze jeziora. W latach 1983 – 1998 co roku wiele czasu spędzał pod żaglami na Malediwach. Samotnie żeglował wśród wysp tego egzotycznego archipelagu położonego na Oceanie Indyjskim, a jego ulubionym miejscem pobytu była jedna z tamtejszych bezludnych wysp o nazwie Maahoras. Swoje żeglarskie wyprawy opisał w kilku książkach i udokumentował licznymi fotografiami, a także filmami. Tworzą one niezwykły obraz żeglarskich wędrówek „w poszukiwaniu wyspy marzeń” i pokazują, jak bardzo Heinz Pack cenił bezpośredni kontakt z naturą. Gdy okazało się, że stan zdrowia nie pozwala mu już na dalekie wyprawy, swoją „wyspę marzeń” odnalazł znacznie bliżej, na jeziorze Drawsko. Wyspą tą była Bielawa. Stało się to – jak wynika z zapisów na jego stronie internetowej - w 1998 roku. Jak do tego doszło?
W 1993 roku, na fali zachodzących w Europie przemian, podpisane zostało partnerskie porozumienie między Czaplinkiem a niemieckim miastem Bad Schwartau. Dzięki nawiązanej współpracy polsko-niemieckiej wielu przedwojennych mieszkańców Czaplinka zaczęło odwiedzać swe rodzinne miasto. Należał do nich m.in. Heinz Pack, mieszkający w Plön położonym w niewielkiej odległości od Bad Schwartau. Pełnił on w tamtym czasie funkcję prezesa stowarzyszenia skupiającego byłych mieszkańców Czaplinka. Heinz Pack, niezależnie od oficjalnych wizyt w Czaplinku, zaczął wiele czasu spędzać na żeglowaniu po jeziorze Drawsko. Angażował się w różne przedsięwzięcia związane ze współpracą między Czaplinkiem a Bad Schwartau. Gościł w swym mieszkaniu członków delegacji z Czaplinka. W 1997 roku udostępnił swą bogatą kolekcję dawnych czaplineckich pocztówek na wystawę zatytułowaną „Czaplinek wczoraj i dziś” zorganizowaną w nowo otwartej sali ekspozycyjnej czaplineckiej Izby Muzealnej. Wystawę tę odnotowano w księdze pamiątkowej Izby Muzealnej jako początek działalności. Jednak największą zasługą Heinza Packa było urządzenie na wyspie Bielawie atrakcyjnej ścieżki przyrodniczej. Jego wielkie zaangażowanie w tworzenie tej ścieżki wynikało zarówno z osobistego sentymentu do rodzinnych stron, jak i z zainteresowań przyrodniczych, popartych dużą wiedzą biologiczną, dzięki której ścieżka urządzona została bardzo profesjonalnie w sposób umożliwiający poznanie środowiska naturalnego Bielawy. Heinz Pack zmarł 27 maja 2007 roku.
Kolejne odkrycie. Osada, a może jednak gród wczesnośredniowieczny
Archeologiczna sensacja nad jeziorem Drawsko. Niegdyś wyspa, dziś półwysep Sulibórz, 11 sierpnia 2017 rozpoczynamy kolejną (XX) misję Akcji Eksploracyjno - Historycznej Jezioro Tajemnic – pisze Dariusz de Lorm, Ambasador Akcji.
Przygotowania do oficjalnych prac archeologicznych trwały przeszło rok. Dokładnie 10 czerwca 2016 roku nasza grupa eksploracyjna trafiła pierwszy raz na półwysep Sulibórz. Celem ówczesnej akcji było podwodne spenetrowanie wejścia do zatoki Kluczewskiej i ustalenie doniesienia pana Jarosława Łysko o torpedach, które miały się znajdować pod wodą w okolicy półwyspu Sulibórz. Miejscem zwodowania naszych łodzi była stanica harcerska na półwyspie Uraz vis-a-vis półwyspu Sulibórz. Po pracach podwodnych, które nie potwierdziły obecności torped, postanowiliśmy przycumować łodzie przy półwyspie Sulibórz, gdzie znajduje się druga część stanicy harcerskiej, a dokładnie domki noclegowe i pole namiotowe.
Jak wielkie było nasze zaskoczenie po wyjściu z łodzi na stały ląd, gdy pod nogami, między kamieniami, ujrzeliśmy skorupy pochodzące z porozbijanych naczyń ceramicznych (glinianych) z okresu wczesnego średniowiecza. Liczba fragmentów ceramiki znajdującej się na powierzchni ziemi była zaskakująco duża. Oczywiście zebraliśmy większe fragmenty i zabezpieczyliśmy przed zniszczeniem. Momentalnie o znalezisku poinformowaliśmy pana profesora Wojciecha Chudziaka z Instytutu Archeologii UMK w Toruniu, archeologa z ogromnym doświadczeniem w badaniach nad wczesnym średniowieczem Pojezierza Drawskiego. Wstępnie umówiliśmy się na spotkanie i przekazanie próbek zebranej ceramiki.
Jeszcze większym zaskoczeniem dla naszej ekipy było to, że w żadnej literaturze nie znaleźliśmy informacji o tym miejscu. Nikt wcześniej nie opisał, ani nie badał tego miejsca, nie odbyły się tu żadne prace archeologiczne. Miejsce to nie było wpisane do rejestru stanowisk archeologicznych. Zastanawialiśmy się jak to możliwe, że nikt wcześniej nie zwrócił uwagi na to stanowisko, mimo objęcia tego obszaru akcją systematycznych badań powierzchniowych prowadzonych wcześniej w ramach tzw. AZP (Archeologiczne Zdjęcie Polski).
Całą ekipą obeszliśmy dokładnie półwysep, zastanawiając się nad funkcją tego miejsca: Czy to osada? Czy grodzisko? Nie znaleźliśmy charakterystycznych wałów dla grodziska, ale było wzgórze, wokół którego leżało pełno fragmentów ceramiki.
Po uzyskaniu niezbędnych pozwoleń, ruszyliśmy na Sulibórz z „magicznymi kijami”. Naszym oczom ukazały się olbrzymie ilości „zabytków PRL-u” - królował POLMOS, kapsle różnych browarów, sreberka po czekoladzie, gwoździe, sporo monet PRL. Zastanawialiśmy się jak mocno stanowisko archeologiczne zostało zniszczone po II Wojnie Światowej przez prace związane z budową stanicy. Do czasu spotkania z profesorem W. Chudziakiem, jeszcze kilkakrotnie chodziliśmy po półwyspie z „magicznymi kijami”, szukając czegoś co potwierdziłoby czy działo się tu coś we wczesnym średniowieczu. Na efekty musieliśmy poczekać do dnia ..., dnia w którym coś ciekawego „wyszło” … .
Nadszedł oczekiwany lipcowy weekend. W miejscowości Żółte nad jeziorem Zarańsko, gdzie od lat prowadzone są badania archeologiczne tajemniczej wyspy nazywanej „Wyspą Świętych Koni”, spotykam się osobiście z profesorem Wojciechem Chudziakiem w celu przekazania skorup z półwyspu Sulibórz do ekspertyzy. Tak jak przypuszczaliśmy, profesor potwierdził, iż fragmenty ceramiki pochodzą z X i XI wieku. Pozostałe żelazne przedmioty codziennego użytku też potwierdzają ten sam okres. Padło pytanie:
- - Panie profesorze, co robimy z tym faktem?
- - Musimy tam pojechać i przeprowadzić prace rozpoznawcze! - odpowiedział profesor.
- - To kiedy zaczynamy profesorze?
- - Za rok w wakacje, po uzyskaniu odpowiednich pozwoleń.
Świetnie składało się, gdyż Instytut Archeologii realizował właśnie projekt badawczy weryfikacji grodzisk Powiatu Drawskiego i zaistniała możliwość ujęcia tego punktu w programie prac (nazwa projektu Atlas wczesnośredniowiecznych grodzisk Polski, Narodowy Program Rozwoju Humanistyki realizowany przez MNiSzW).
Przedmioty znalezione na półwyspie przekazaliśmy pomysłodawcy Akcji Jezioro Tajemnic, Staroście Drawskiemu panu Stanisławowi Kuczyńskiemu, który zgodnie z prawem o znalezisku poinformował Muzeum Archeologiczne w Koszalinie. Artefakty zostały przekazane do Muzeum, co potwierdza protokół znajdujący się w Starostwie. Po przekazaniu znaleziska Muzeum w Koszalinie zgłosiło stanowisko archeologiczne do konserwatora zabytków w Koszalinie i obecnie teren ten jest już prawnie chroniony i wpisany do ewidencji stanowisk archeologicznych.
Kilka rozmów telefonicznych, wstępnych terminów i… uzyskaliśmy zgodę konserwatora zabytków dla Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu na przeprowadzenie prac archeologicznych na półwyspie Sulibórz, o czym poinformował mnie na tydzień przed akcją profesor Wojciech Chudziak.
W końcu nadszedł weekend 11-14.08.2017. Część ekipy Jeziora Tajemnic przybyła na miejsce już w piątek. W sobotę o godz. 10:00 przybył pierwszy przedstawiciel Instytutu Archeologii UMK w Toruniu - profesor Wojciech Chudziak. Po niespełna dwóch godzinach przyjechała cała załoga Instytutu: dr Ryszard Kaźmierczak, dr Marcin Weinkauf, mgr Piotr Błędowski, mgr Mateusz Skrzatek, mgr Angelika Bogusz, Tomasz Turowski oraz doświadczeni nurkowie mgr Jacek Niegowski i Sebastian Lipiejko.
Pogoda niestety nie rozpieszczała, archeolodzy podjęli decyzję aby zaplanowane prace wykopaliskowe rozpocząć dnia następnego t.j. w niedzielę. Zła pogoda nie przeszkadzała natomiast aby przeprowadzić pierwszy rekonesans podwodny pod kątem archeologicznym. Niestety pierwsze godziny pracy nurka nie zapowiadały sukcesów, dno jeziora było zarośnięte roślinnością i nie widać było żadnych reliktów z okresu wczesnego średniowiecza.
Wstępne prace wykopaliskowe świadczą iż „grodzisko” zostało opuszczone przez osadników pod koniec XI, lub na początku XII wieku. Z jakiego powodu? Artefakty znalezione na Suliborzu są podobne do tych, które odkryto podczas prac archeologicznych na „Wyspie Świętych Koni” na jeziorze Zarańskim. Kto mieszkał w tym miejscu? Na odpowiedź musimy poczekać do zakończenia prac archeologicznych.
Archeolodzy z Torunia wstępnie sugerują, że na niegdysiejszej wyspie, dziś półwyspie Sulibórz, znajdowała się osada graniczna dawnego zachodniopomorskiego księstwa z drugiej połowy XI w., powiązana politycznie i terytorialnie z osadą znajdującą się na wyspie znanej jako „Wyspa Świętych Koni” w okolicy Drawska Pomorskiego.
Akcja odbyła się dzięki pomocy i osobistemu zaangażowaniu, pomysłodawcy Akcji Historyczno-Eksploracyjnej Jeziora Tajemnic, Starosty Drawskiego pana Stanisława Kuczyńskiego oraz Instytutowi Archeologii UMK w Toruniu pod kierownictwem profesora Wojciecha Chudziaka.
Wielkie podziękowania wolontariuszom, którzy wspierali akcję osobiście: Anna i Dariusz Kuternowscy, Honorata Matuszewska, Marek Tomaszewski, Bartosz Drzewiecki, Piotr Janicki, dyrektor Robert Patrzyński, Aleksandra, Anna i Daniel de Lorm, Przemysław Glanc, Dorota i Andrzej Kurpiel, Barbara i Michał Focińscy, Adam Brzuska, Radosław Malinowski, Andrzej Kosko, Marzena Wielowiejska, Mariusz Kapczyński, Paweł Nowakowski, Rafał Jaros, Łukasz Orlicki, Sławomir Kolasiński, Sławomir Skonieczny, Jacek Renczkowski, harcerzom z Urazu i wszystkim których nie wymieniłem.
Dziękuję panu profesorowi Wojciechowi Chudziakowi za konsultacje merytoryczne.
Nurkowe atrakcje w Drawsku
Jezioro Drawsko to nie tylko poszukiwanie zaginionego U-boota. Fani nurkowania znajdą tam wiele wraków, które co i rusz setkami namierza szczecińska Akademia Morska. Są też specjalnie przygotowane atrakcje.
- Na zdjęciach znajdują się przedmioty zatopione w okolicy Ośrodka Wypoczynkowego Drawtur. Stanowią niemałą atrakcję dla płetwonurków – mówi Emil Kozak ze Szkoły Nurkowania „Euforia Dive” w Czaplinku. – Jedno ze zdjęć przedstawia „lustro" (wypolerowana blacha), w którym każdy nurkujący może zobaczyć swój trym, czyli jaką ma pozycję w wodzie.
Pojezierze Drawskie oferuje doskonałe warunki w licznych jeziorach. Zimą sezon sportów nurkowych wkracza w najkorzystniejszy okres, ponieważ spadające temperatury sprawiają, że przejrzystość wody znacząco wzrasta i sięga czasem kilkunastu metrów. Oczom fanów tego sportu ukazują się widoki niedostępne latem. I tak będzie przez następne miesiące!
Starosta Drawski wystąpił o przekazanie okrętu podwodnego
Starosta Drawski Stanisław Kuczyński wystąpił do Agencji Mienia Wojskowego o przekazanie wycofanego ze służby 20 grudnia ub. roku okrętu podwodnego.
- Jestem przekonany, że taki okręt stałby się niezwykłą atrakcją turystyczną, przyciągającą tłumy podobne do tych, które są obecne przy „Błyskawicy” w Gdyni – podkreśla Starosta. - Byłoby to oczywiste nawiązanie do sedna akcji Jezioro Tajemnic, czyli poszukiwania wraku niemieckiego okrętu podwodnego w najgłębszym akwenie pojezierza drawskiego, o którym mówi miejska legenda powtarzana od kilku pokoleń przez mieszkańców Czaplinku.
Okręt podwodny ORP „KONDOR” po raz ostatni opuścił polską banderę w Porcie Wojennym w Gdyni. To jednostka typu Kobben, która w polskiej Marynarce Wojennej odsłużyła 13 lat. Okręt, w ramach ćwiczeń i operacji morskich pod biało-czerwoną banderą, przebył 42 tys. mil morskich. Wychodził w morze blisko 200 razy i spędził na nim ponad 600 dni, z czego większość pod wodą. Przed przekazaniem do Polski wykorzystywały go od 1964 roku norweskie siły zbroje (razem 53 lata). Wyporność podwodna jednostki to 572 tony, długość 47,2 metra, zaś szerokość - 4,9 metra. Okręt brał udział w różnych misjach NATO.
Zdjęcia autorstwa Krzysztofa Miłosza pochodzą ze strony internetowej 3 FLOTYLLI OKRĘTÓW im. komandora Bolesława ROMANOWSKIEGO (http://3fo.wp.mil.pl/pl/4_625.html).
Trzynasta wyspa: Wyspa Wiedźmy na jeziorze Drawsko
Czy w XXI wieku można jeszcze odkryć wyspę? I to na jeziorze? Okazuje się, że tak. Jest trzynasta wyspa na jeziorze Drawsko!
W powszechnie dostępnych opisach Drawsko występuje jako jezioro, na którym znajduje się dwanaście wysp. Wszystko wskazuje na to, że trzeba będzie te dane zweryfikować.
- Jako regionalny pasjonat i historyk udałem się na ekspedycje fotograficzne na granice byłego powiatu wałeckiego w XV w., w celu zlokalizowania czy okoliczne wyspy posiadają jakieś znamiona historii, jak również poszerzenia wiedzy o życiu na wyspach w naszym regionie – pisze do Ekipy Jeziora Tajemnic Robert Kraszczuk z Wałcza. - Stawiając sobie tezę iż wyspy w powiecie wałeckim jak i w okolicach stanowiły miejsce zamieszkania i użytkowania w celach świątynnych, obronnych czy gospodarczych. W dniu 08.10.1017 przeprowadziłem kwerendę zdjęciową następnych 11 wysp, związanych z granicami powiatu wałeckiego z XV w. Jako że Drawsko w tamtym czasie należało do terenu naszego powiatu, postanowiłem ekspedycje tam poczynić.
Jak wskazuje Pan Robert, wyspa znajduje się pomiędzy wyspami Mokrą, a Środkową. Mimo dużego stanu wody jest to bardzo stały, suchy grunt, po którym można śmiało chodzić. Na wyspie jest gniazdo łabędzie. Choć jest ona niewielka, zdaniem pasjonata na pewno powinna być już uwzględniona.
- Została przez nas ochrzczona jako „Wyspa Wiedźmy” – dodaje. W opisywanym zwiadzie wzięli udział również Piotr Wojtanek , historyk i regionalista z Wałcza, Ryszard Ogrodnik i Cezary Kaczmarczyk z „Bractwa Rycerzy Bezimiennych - Drużyny Wojów Grodu Wałcz”. - Mimo kilku godzin na wiosłach i zmienności pogody, nieraz ostrego wiatru i wlewającej się wody do łodzi, daliśmy radę, chodź strach w oczy wiał. Trzeba było dwa razy się ratować i uciekać w trzcinowisko i raz ostro stawić się falom.
Te poczynania są kontynuacją tych, które rozpoczęły się w 2012 r. w związku z poznaniem dawnych dziejów wysp ziemi wałeckiej i jej okolic. Dotychczas zweryfikowano 53 stanowiska.
Robert Kraszczuk obiecuje, że w jego najnowszej publikacji wyspa będzie już oficjalnie wzmiankowana.
„Marsjańska Twarz” znad jeziora Drawsko w rzeczywistości jest grodziskiem
Odkryta nad jeziorem Drawsko tajemnicza struktura przypominająca na zdjęciu w systemie LIDAR tzw. „Marsjańską Twarz” to wczesnośredniowieczne grodzisko znajdujące się w rejonie wsi Siemczyno.
Przyznać jednak należy, że podobieństwo jest uderzające. O tym grodzisku, a także odnalezionej w pobliżu osadzie i cmentarzysku z epoki pisaliśmy w artykule „Niezwykłe struktury nad jeziorem Drawsko. Podajemy konkrety!”.
Ponawiamy apel do Czytelników o prowadzenie poszukiwań.
„Marsjańska Twarz” nad jeziorem Drawsko
Czym jest tajemnicza struktura znad jeziora Drawsko, w pobliżu Siemczyna (gm. Czaplinek)? Zaskakujące znalezisko dokonane przy pomocy systemu LIDAR.
Niedawno apelowaliśmy do Czytelników o nadsyłanie odkryć możliwych do dokonania przez każdego dzięki technice laserowego skanowania gruntu. O tym, jak to zrobić „zza biurka”, pisaliśmy niedawno w artykule „Zostań odkrywcą z Lidarem”.
Mamy pierwszy efekt: zdjęcie uzyskane z systemu skaningu laserowego LIDAR – znad jeziora Drawsko - do złudzenia przypomina sfotografowaną 25 lipca 1976 roku przez sondę kosmiczną Viking 1 strukturę, którą światowe media nazwały „Marsjańską Twarzą”. Późniejsze zdjęcia wykonane z orbitera MARS Global Surveyor nie były już jednak tak przekonujące… Szczegóły już jutro.
Podwodne pieczary pod jeziorem. Czy istnieje podwójne dno?
Zapadnięcie się tytułowych pieczar miało być przyczyną zatopienia dwa wieki temu w jeziorze Drawsko koszar wojskowych. Istnienia podwodnych grot nie można wykluczyć. Zagadką pozostaje, skąd o nich może wiedzieć miejscowa ludność. Co wiemy w tej sprawie?
O zwieńczonych sukcesem poszukiwaniach czaplineckiej legendy – placu ćwiczebnego wojska, który osunął się od jeziora dwa wieki temu – już pisaliśmy. Ta legenda okazała się faktem, choć brakuje jednoznacznych dowodów na sposób, w jaki doszło do tych wydarzeń. Najprawdopodobniej nie chodziło o zapadnięcie się kredowej jaskini, lecz o osuwisko grząskiego gruntu, który z jakichś przyczyn spłynął po zboczu na dno jeziora.
Co na to naukowcy?
- Nie natrafiono na dowody, które by potwierdzały informację, jakoby przyczyną osuwiska było zapadnięcie się kredowego podłoża jeziora - napisał doktor nauk o Ziemi Andrzej Osadczuk z Uniwersytetu Szczecińskiego, w artykule „Zobaczyć niewidzialne” („Magazyn Nurkowanie”, 12/2010). – Badania sejsmoakustyczne z wykorzystaniem sub-bottom profilera nie ujawniły jak dotąd istnienia pustych przestrzeni czy też jaskiń pod dnem jeziora, które by można uznać za „podwójne dno”, o którym wciąż krążą opowieści. Nie oznacza to, że nie jest prawdopodobne istnienie takich pustek – zaznacza naukowiec.
I dodaje: Jezioro Drawsko znajduje się w obrębie struktury geologicznej określanej jako Wał Kujawsko – Pomorski, będącej tektonicznym wypiętrzeniem kompleksu skał starszego podłoża. W obrębie tego kompleksu znajdują się utwory wieku kredowego i jurajskiego, które w wyniku przebiegających miliony lat temu deformacji tektonicznych występują na tym obszarze stosunkowo płytko pod powierzchnią ziemi (widać to na rycinie pokazującej przekrój geologiczny). Wśród utworów jury spotyka się skały wapienne, a więc podatne na chemiczną erozję. Konsekwencją takiej erozji są zjawiska krasowe, takie między innymi, jak powstawanie w obrębie skał wapiennych różnej wielkości pustek o charakterze szczelin, kawern i jaskiń. Ponieważ w podłożu osadów czwartorzędowych budujących współczesne dno jeziora Drawsko występują osady wapienne, nie można wykluczyć, że w ich obrębie mogą występować puste przestrzenie, mogące stwarzać wrażenie podwójnego dna. Pytanie: skąd miejscowa ludność mogłaby o tym wszystkim wiedzieć?
Pytanie o źródła tej wiedzy może być najbardziej intrygującym wątkiem tej historii…
Dodajmy, że informacje o pokładach kredy w okolicy nie są wyssane z palca. Na znajdującej się na Drawsku wyspie Bielawie, piątej co do wielkości wyspie śródlądowej w Polsce, eksploatowano kiedyś złoża białej kredy jeziornej. Stąd pochodzi jej nazwa.
