:

Wyświetlenie artykułów z etykietą: Jezioro Czaplino

Nie jest tajemnicą, że gmina Czaplinek boryka się z przydatnością wód na plażach w gminie. Jaki jest aktualny stan sanitarny wód na plażach zarządzanych przez gminę?

Dodatkowe informacje

  • .
Dział: Czaplinek
piątek, 12 czerwiec 2020 11:40

Pomosty już stoją. Kąpieliska ruszą 26 czerwca

Od 9 czerwca można korzystać z pomostów, które zostały rozstawione na plaży miejskiej nad jeziorem Drawsko oraz na plaży nad jeziorem Czaplino. Czaplinecki ratusz zachęca do spacerów w otoczeniu czaplineckich, pięknych jezior. 

Warto również wiedzieć, że od 26 czerwca 2020 r. kąpieliska w gminie Czaplinek rozpoczną funkcjonowanie i będą zabezpieczane przez ratowników WOPR Województwa Zachodniopomorskiego.

W najbliższym czasie poznamy także zasady korzystania z kąpielisk w dobie pandemii spowodowanej COVID-19. 

W Czaplinku jednocześnie trwają prace związane z remontami infrastruktury w miejscach turystycznych na terenie gmin oraz oznakowania (odświeżenia) szlaków rowerowych i nordic walking. Planowane terminy realizacji tych zadań - lipiec 2020 r.

Dodatkowe informacje

  • .
Dział: Czaplinek
poniedziałek, 15 sierpień 2016 14:05

Ekipa Jeziora Tajemnic szuka czołgu

Mamy informację o czołgu, który może spoczywać na dnie jeziora Drawsko - infromuje Starostwo Powiatowe w Drawsku Pomorskim.

Istnieje także drugie doniesienie o podobnej treści. Dotyczy sąsiedniego jeziora Czaplino. Obie informacje zostaną sprawdzone już w ten weekend.

W „długi” weekend od 14 o 15 sierpnia 2016 r. nurkowie z grupy kierowanej przez Dariusza de Lorm ze szkoły nurkowania ANDAtek, próbują odnaleźć te pojazdy. Oba doniesienia wynotował przed laty i odnalazł w swoim archiwum Jerzy Janczukowicz, trójmiejska legenda nie tylko polskich poszukiwań podwodnych, który przysłał nam również zdjęcie skrzydła Messerschmitta wydobytego przypadkowo przez rybaków sieciowych oraz informację o wydobyciu dwóch torped z jez. Drawsko. Pan Jerzy kilka dni temu był w Czaplinku i Siemczynie (sic!), wraz z nurkami z Gdańskiego Klubu Płetwonurków „Rekin", któremu prezesuje: Pawłem Chęcińskim, Mariuszem Czajką, Krzysztofem Niecko i Agnieszką Magdziak-Chęcińską. Za tydzień ponownie odwiedzi jezioro Drawsko. Szczegóły wkrótce.

Oto (dosłowna) treść informacji pochodzącej z 1989 roku: „Jez. Czaplinek - 100 m od brzegu na wprost budynku wylęgarni (obok ujścia rzeki) jest zatopiony czołg, głębokość 11m. Podał pan Zbyszek (miejscowy)." Nurkowanie w tym miejscu rozpocząć się ma w niedzielę, 14.08.2016 r., o godz. 11:30. Czas nurkowania wyniesie ok. 2 godzin, jednak gdyby istnienie obiektu zostało potwierdzone, nurkowie zanurzą się kolejny raz, aby zdobyć jak najwięcej materiałów filmowych.

Druga informacja jest nie mniej enigmatyczna. Cytujemy ją w całości: „Rejestr obiektów z 1990 r, str. 38. poz. 1. Wiadomość podał: mgr inż. Andrzej Słociński, instruktor nurkowania swobodnego PTTK. Latem 1975 r. prowadził obóz płetwonurków nad j. Czaplinek/Drawsko. Idąc od drewnianego dworku w kierunku plaży (baza Politechniki Śląskiej w Czaplinku - kajakowa) przy ośrodku kempingowym (po prawej stronie: domki, restauracja - wejście na plażę) wychodzimy na dużą zatoczkę jeziora. Przed porośniętym trzcinami brzegiem, w odległości około 30 m od brzegu na stoku dna o głębokości 5 m - 7 m - do 12 m znajduje się czołg."

Uwaga: Ekipa jeziora Tajemnic uznała, że chodzi prawdopodobnie o okolice dzisiejszej plaży miejskiej. Prosimy Czytelników o inne informacje, jeżeli takie mają.

Nurkowanie w tym miejscu odbędzie się w poniedziałek, 15.08.2016 o godz. 11:30 i będzie widoczne z plaży miejskiej w Czaplinku. Czas nurkowania również wyniesie około 2 godzin, jednak w przypadku potwierdzenia obiektu zostanie ono przedłużone, aby nagrać materiał wideo. 

Pan Janczukowicz zastrzega jednak, że nigdy nie sprawdzał tych doniesień, toteż nie czuje się odpowiedzialny za ich prawdziwość. Wszystko muszą więc zweryfikować nurkowie.

Dział: Czaplinek
środa, 29 czerwiec 2016 12:12

Czaplinek informuje, że można się kąpać

Jak czytamy w ogłoszeniu: w związku z rozpoczętym sezonem wakacyjnym informujemy, że od dnia 24.06.2016 r. w Czaplinku funkcjonuje już kąpielisko na jeziorem Drawsko przy ul. Drahimskiej oraz miejsce wykorzystywane do kąpieli nad jeziorem Czaplino. Jednocześnie informujemy, że spełniają one wymogi sanitarne, co potwierdzają przeprowadzane w dniu 20.06.2016 r. badania przez Państwową Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Drawsku Pomorskim.

Na dowód informacji Ratusz w Czaplinku udostępnił wyniki badań wody na na kąpielisku nad Jeziorem Drawsko przy ul. Drahimskiej oraz w miejscu wykorzystywanym do kąpieli nad jeziorem Czaplino, a także sprawozdania z badań mikrobiologicznych próbek wody.

Czaplinek informuje, że można się kapać
Czaplinek informuje, że można się kapać
Czaplinek informuje, że można się kapać
Czaplinek informuje, że można się kapać
Dział: Czaplinek

W minionym tygodniu Straż Miejska w Czaplinku przeprowadziła 15 patroli pieszych ujawniając m.in. 11 nieprawidłowości w parkowaniu pojazdów. Na kierujących pojazdem nałożono mandaty karne, pozostawiono wezwanie do złożenia wyjaśnień lub wykonano zdjęcie dla właścicieli pojazdów z wykroczenia w celu wskazania kierującego pojazdem. Przypominamy o zakazie parkowania w pobliżu skrzyżowań i przejść dla pieszych.

Straż Miejska podjęła 4 interwencje dotyczące:  

2016-03-01 Kolejny raport Straży Miejskiej z Czaplinka - raport 4
  • - nielegalnego wydobycia piasku na terenie Drawskiego Parku Krajobrazowego,  co doprowadziło m.in.  zniszczenia drzew. Ustalenia przekazano policji w celu dalszego postępowania.
  • - niewłaściwej opieki nad psem w Miłkowie. Psa przekazano do przytuliska w Pławnie.
  • - niewłaściwej opieki nad psem przy ul. Bema. Ustalono właściciela, trwa postępowanie wyjaśniające. 
  • - w sprawie zniszczenia drogi gminnej nad jeziorem Żerdno. Ustalono sprawcę, wykonano dokumentację fotograficzną, trwa postępowanie wyjaśniające.

Straż Miejska przeprowadziła również kontrole:

2016-03-01 Kolejny raport Straży Miejskiej z Czaplinka - raport 4
  • - w miejscowości Wełnica w celu sprawdzenia doniesień dot.  palenia odzieżą używaną w piecach. Nie ujawniono wykroczeń,
  • - oznakowania 7 przejazdów kolejowych na terenie gminy Czaplinek,
  • - w sprawie nielegalnej wycinki drzew nad jeziorem Czaplino, której dokonano  na szkodę Skarbu Państwa.

Straż Miejska zakończyła postępowanie w sprawie zanieczyszczenia drogi do Miłkowa w okolicy gorzelni. Na sprawcę  nałożono mandat karny. W minionym tygodniu Straż Miejska nałożyła 10 mandatów karnych za nieprawidłowe parkowanie pojazdów i nieporządki oraz 6 pouczeń na kierowców i właścicieli nieruchomości.

2016-03-01 Kolejny raport Straży Miejskiej z Czaplinka - raport 4
Dział: Czaplinek
środa, 19 sierpień 2015 07:01

Jest sucho – są pożary – zdjęcia

Pożar w Nowym Drawsku

W dniu 18.08.2015r. około godziny 16:15 jednostka OSP Czaplinek została zadysponowana do pożaru poszycia leśnego w okolicach miejscowości Nowe Drawsko Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że pali się trawa oraz poszycie leśne na obszarze około 10 arów. Polecono podać 3 prący wody w natarciu na ogień zagrażający sąsiadującemu młodnikowi. W działaniach udział brały: 2 zastępy OSP Czaplinek

Pożar traw i stogu siana Wełnica

W dniu 18.08.2015r. około godziny 14:24 jednostka OSP Czaplinek została zadysponowana do pożaru traw w okolicy miejscowości Wełnica. Po dotarciu na miejsce stwierdzono, że pali się na obszarze około 20 arów. Polecono podać 2 prądy wody w natarciu - gęsty dym i silny wiatr utrudniały opanowanowanie pożaru. Spaleniu uległ również stóg siana (około 10 balotów). W działaniach udział brały: 2 zastępy OSP Czaplinek oraz 1 zastęp OSP Broczyno.

Pożar nad jeziorem Czaplino

W dniu 18.08.2015r. około godziny 12:36 jednostka OSP Czaplinek została zadysponowana do pożaru drzewa i krzaków na nadbrzeżu jeziora Czaplino. Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że pali się drzewo oraz krzaki, a źródłem pożaru było ognisko rozpalone nad brzegiem jeziora. Polecono podać 1 prąd wody. W działaniach udział brały: 2 zastępy OSP Czaplinek

Pożar traw i samosiejki w Wełnicy

W dniu 17.08.2015r. około godziny 13:05 jednostka OSP Czaplinek została zadysponowana do pożaru traw i samosiejki (drzewostan brzozowy) w okolicach miejscowości Wełnica. Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że pożarem objęty został obszar około 1 ha. Polecono podać 2 prądy wody w natarciu na czoło pożaru. W działaniach udział brały: 2 zastępy OSP Czaplinek, 1 zastęp OSP Siemczyno, 1 zastęp OSP Kluczewo, 1 zastęp WSP Budowo oraz 2 zastępy JRG Drawsko Pomorskie.

Pożar ścierniska w Byszkowie

W dniu 14.08.2015r około godziny 14:03 jednostka OSP Czaplinek została zadysponowana do pożaru ścierniska w okolicach miejscowości Byszkowo. Po przybyciu na miejsce stwierdzono, że pali się ściernisko na obszarze około 8 ha i pożar niebezpiecznie zbliża się do lasu. W pierwszej kolejności podano 3 prady wody w natarciu na czoło pożaru. Wraz z kolejnymi jednostkami przybywającymi na miejsce podano kolejne prądy wody. Pożar udało się opanować dopiero gdy okoliczni rolnicy oborali ściernisko ciągnikami rolniczymi. W działaniach udział brały: 1 zastęp OSP Czaplinek, 1 zastęp OSP Broczyno, 1 zastęp OSP Machliny, 1 zastęp OSP Trzciniec oraz 2 zastępy JRG Drawsko Pom.

 

Dział: Czaplinek
czwartek, 23 styczeń 2014 21:18

No i doigrałem się

Czeka mnie cela w tiurmie i wieczne społeczne potępienie. Być może podwiozą mnie tam kibitką, gdyż jako osoba całkowicie niepełnosprawna sam się tam nie dowlokę. 

We wczesnym dzieciństwie już raz coś takiego przeżyłem, ale był to transport na wozie drabiniastym, w ówczesnych czasach komfort, 75 lat temu w grudniu 1939 r. Ale przewinienie też niebagatelne, bo rodzice nie podpisali volkslisty, i na długie 5 lat zostaliśmy przez hitlerowców wywiezieni do majątku niemieckiego barona. Mam nadzieję, że teraz będę mógł zabrać pastę i szczoteczkę do zębów oraz moje kule, bo jakoś muszę się poruszać. W mamrze nie będą mieli dużej ze mnie pociechy, ze względu na niepełnosprawność, ale mogę się przydać do redagowania np. więziennej gazetki ściennej. Wyrażony publicznie mój strach przed ww. dolegliwościami budzi na pewno ciekawość, co też ten Antoniewicz przeskrobał?

  • Artykuł jest zapowiedzią 89 wydania Kuriera Czaplineckiego

Ano nabroił. Stała się rzecz niesłychana, pan Józef obraził Pana! Pana Sebastiana Matułojcia, publicznie, jednego z rajców naszej gminy. Otóż pan Radny uważa, że opinie moje zawarte w artykule KCz Nr 87 pt.: „Czaplinecki bumerang” są w jego mniemaniu nieprawdziwe, i że naraziły Go, pana radnego Matułojcia na utratę zaufania publicznego. Nie będę wnikał, czy coś się traci czego może nie ma, a może jest, a tylko ja tego nie zauważyłem. W każdym bądź razie pan radny Matułojć udzielił pełnomocnictwa kancelarii adwokackiej ze Szczecinka, która w jego imieniu ma mnie postawić przed wymiarem sprawiedliwości. Kancelaria pismem z dnia 9.12.2013 r. wezwała mą osobę pod groźbą dochodzenia dalszych roszczeń przed sądem, do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych poprzez umieszczenie sprostowania w najbliższym numerze Kuriera Czaplineckiego.

Miałoby to wyglądać tak: „Ja Józef Antoniewicz przepraszam Pana Sebastiana Matułojcia za to, że naruszyłem jego dobre imię w opublikowanym w numerze 87 Kuriera Czaplineckiego artykule „Czaplinecki bumerang. O strefie ciszy ponownie”, co naraziło go na utratę zaufania społecznego. Informacje tam zawarte dotyczące osoby Pana Sebastiana Matułojcia są bezpodstawne i nieprawdziwe”. Oświadczenie tej treści powinno zostać umieszczone na jednej z pierwszych trzech stron Kuriera Czaplineckiego. Powinno być wyraźne, a czcionka duża (co najmniej „13”). Oświadczenie powinno odznaczać się od pozostałych publikacji, reklam, ogłoszeń itp.

Nie spełniłem oczekiwań mecenasa pana Matułojcia, bo Nr 88 był już złożony i zamknięty, ale najważniejsza przyczyna to fakt, że w moim przekonaniu nie było tam nic nieprawdziwego. Wszak prawda zawsze się obroni. Krytyka boli i nikt jej nie lubi, zwłaszcza gdy dotyczy ona nas samych, i gdy jesteśmy przekonani o naszej nieomylności. Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, i nie jest bezprawna, jeśli stanowi środek do ochrony uzasadnionego interesu społecznego. Zostało to zdefiniowane w Wyrokach Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Ustawie o Prawie Prasowym.

Krytyka i wolność krytyki są praktyczną realizacją wolności słowa i wypowiedzi gwarantowanej konstytucyjnie. Jest to urzeczywistnienie prawa obywateli do informowania. Prawo prasowe chroni krytykę i zakazuje jej tłumienia. Zgodnie z Orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka poszerzono jego zakres, gdzie granice krytyki są szersze w stosunku do radnych, posłów, burmistrza czy rady. Mam niezbywalne prawo do wyrażenia mojej indywidualnej oceny, gdyż wolno mi więcej, działając w imieniu społecznym. Starając się o wybieralne stanowisko, trzeba mieć grubą skórę i liczyć się z tym, że będzie się pod stałą oceną społeczną. Moim nie tylko prawem, ale i obowiązkiem jest przypominanie w dzień i w nocy, że radnemu wolno mniej i że nie wolno mu mieszać swoich indywidualnych interesów z interesami i potrzebami ludzi, którzy wybierając radnego, zaufali mu.

W moim artykule stwierdziłem, że radny kupił działkę przy j. Czaplino, co jest prawdą, a zniesienie ciszy jest mu widocznie na rękę, bo tak przecież głosował. Natomiast interpretacja tego zapisu przez pana Radnego mnie nie interesuje. W ocenie pana mecenasa ze Szczecinka pan Matułojć wykonuje funkcje publiczne. Ależ ja tego nie neguję, taka jest rola radnego! Otóż panie Adwokacie cała rzecz w tym, że pan Radny nie całkiem uważnie przeczytał cały mój artykuł lub błędnie go zinterpretował.

Lokalna społeczność to mieszkańcy tego okręgu wyborczego, którzy na pana Matułojcia głosowali. Ze wstydem przyznaję, że ja i moja rodzina także daliśmy się zwieść głosując na Niego. Rada Osiedlowa zwróciła się imiennie do pana Radnego z przypomnieniem, że jest on zobowiązany do reprezentowania interesów swoich wyborców, i że wolą ich jest utrzymanie ciszy na j. Czaplino. Pan Matułojć zlekceważył wolę swoich wyborców - kilkadziesiąt podpisów, obrażając się na mnie za słowa „że ma gdzieś interes swych wyborców”. A jak miałem napisać? Że ma w nosie? Albo jeszcze dosadniej się wyrazić?

„Gdzieś” to po polsku znaczy w bliżej nieokreślonym czasie, miejscu lub przestrzeni. Ubodło pana radnego Matułojcia stwierdzenie, że głosuje rzadko zgodnie z interesami miasta i gminy. To jest moją, Antoniewicza oceną, do której mam prawo po analizie chociażby kilku publikacji na ten temat. Szanowny Panie Matułojć żyjemy już na całe szczęście w XXI w. Wszystkie Sesje Rady Miejskiej oraz komisje są protokołowane, wyłożone też są listy obecności, proszę więc samemu zrobić rachunek sumienia.

W tym samym numerze Kuriera, obok mojego, znajduje się artykuł pana Adama Kośmidra, naszego burmistrza, który informuje, jak ze szkodą dla miasta, bez racjonalnego uzasadnienia radni z Pana ugrupowania utrącili projekt instalacji fotowoltaicznej w oczyszczalni ścieków, czy też stworzenia dodatkowej zachęty do utworzenia domu pomocy społecznej.

Co prawda pan radny Matułojć nie głosował, ale absencja w głosowaniu to też głosowanie. Dwa lata temu głośna była szeroko komentowana na łamach Kuriera sprawa sztucznego lodowiska w Czaplinku. Powszechne oburzenie na łamach Kuriera Czaplineckiego powodował fakt, że pan Matułojć, nauczyciel WF był przeciwny. Burmistrz mimo obstrukcji Radnych znalazł sponsorów na wkład finansowy i proszę patrzeć, jaką teraz dzieciaki mają bezpieczną frajdę.

W Nr 88 Kuriera Czaplineckiego pan Wiesław Krzywicki zwraca uwagę na totalną opozycję wśród naszych niektórych radnych, do których należy mój adwersarz. Ile można by było dla mieszkańców i ich dobra więcej dokonać, gdyby nie złośliwa obstrukcja, która budzi podejrzenie - „Nie, bo nie”. Zdarza się często nie tylko u nas, że radni stają się oddzielną grupą społeczną, mającą własne interesy, ambicje skupione na ich realizacji, a nie realizują podstawowych potrzeb i wniosków wyborców. Można te ambicje zrozumieć, bo celem każdego ugrupowania jest dorwanie się do władzy, stanowisk i ośrodków decyzyjnych. Ale nie może być zgody na filozofię: nie ważne czy dobrze, czy źle, byle nasze było na wierzchu.

Dlatego tak ważne jest wsparcie lokalnego medium, jakim jest Kurier Czaplinecki. Ujawnia wszelkie nieprawidłowości, pokazuje sprawy dobre i złe. Może na jego łamach zabrać głos każdy z mieszkańców, prezentujących różnorakie poglądy i stanowiska, co nieraz budzi kontrowersje. Zdziwił więc mnie nieprzemyślany atak na moją skromną osobę, gdyż sądzę, że takie artykuły jak mój „Czaplinecki bumerang” są potrzebne dla higieny trzeźwego myślenia i prawidłowej oceny pracy władzy uchwałodawczej (RM) i wykonawczej (Ratusza).

Pan mecenas ze Szczecinka zarzuca mi mało elegancki język, którym się posługuję, a wyrażone moje opinie stanowią ponoć rażące naruszenie zasad sztuki dziennikarskiej. Otóż mój artykuł nie był przeznaczony ani dla frywolnych, ani dla cnotliwych panienek. Był wyrazem protestu wobec bezdusznego potraktowania sprawy ciszy na j. Czaplino. Mnie osobiście po tym artykule spotkała duża doza uznania, aprobaty i sympatii oraz podziękowania nawet od osób nieznanych. Ugruntowało to moje przekonanie, że był potrzebny.

Pan adwokat zrobił ze mnie dziennikarza. Niesłusznie, bo nim nie jestem, nie mam ku temu wykształcenia i ambicji. Z zawodu i wykształcenia jestem tylko ichtiologiem, a nieskładny język to wina tego, że maturę z języka polskiego zdawałem prawie 60 lat temu. Nie znam zasad sztuki dziennikarskiej i etyki tego zawodu, o to dba redakcja. Zawsze byłem i jestem wrażliwy na potrzeby ludzi wymagających wsparcia, a tych ludzi jest zawsze więcej od zadowolonych. Potrzebna jest odwaga, a ona ma swoją cenę, bo wygodniej jest troszczyć się tylko o siebie i płynąć z prądem. Tak to wygląda Panie radny Matułojć.

Już raz 20 czerwca 1968 r. wykazałem się taką odwagą. Mimo groźby utraty kierowniczego stanowiska w POM sprzeciwiłem się ówczesnym władzom. Zorganizowałem ludzi i nie dopuściliśmy do bezprawnej eksmisji na ul. Poznańskiej. W pokazowym politycznym procesie Sąd w Szczecinku skazał mnie na 6 miesięcy aresztu w zawieszeniu na 4 lata. To był wyrok na potrzeby ówczesnych władz. Jestem dumny z tego wyroku. Pana albo wtedy nie było na świecie, albo jeszcze boso latał za orkiestrą, nie dochodzę lat. O dziwo zdobyłem wtedy uznanie w zakładzie pracy, dalej awansowałem. Za działalność społeczną i zawodową otrzymałem odznaczenia resortowe, wojewódzkie oraz państwowe, w tym Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi.

Sądzę, że niczym nieuzasadnione groźby sankcji pod moim adresem, to próba zamknięcia buzi przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Postraszyć tych ze Stowarzyszenia Przyjaciół Czaplinka. Bez obaw, ja nie startuję, a koledzy nie są tacy strachliwi.

Całe szczęście, że żyjąc w demokracji nikt mi nie zabroni własnych ocen. Nie można teraz mówić, że kto ma władzę i pieniądze, ten ma rację w Sądzie. U nas nie można kupować życzliwości urzędników sądowych. Na szczęście. Ponieważ wszystko odbywa się jawnie i oficjalnie, co jest uznane za coś oczywistego, bo doczekaliśmy się sądów niezawisłych.

Ja nie mam i nie będę miał adwokata, będę bronił się sam. W przyszłość patrzę optymistycznie. O ile jednak znajdę się w pierdlu, to przyrzekam czytelnikom Kuriera Czaplineckiego dostarczyć efektownego reportażu z mego tam pobytu.

Dodatkowe informacje

Dział: Czaplinek
niedziela, 24 listopad 2013 23:39

Czaplinecki bumerang. O strefie ciszy ponownie

O tym, że sprawa ciszy nad j. Czaplino wraca, dowiedziałem się dość przypadkowo. Nie myślałem, że jak bumerang wrócą zdaje się już raz wyjaśnione kwestie poruszane na łamach Kuriera Czaplineckiego w 2011 r. (Nr 57, 58, 59). Zwłaszcza, że mieszkańcy Czaplinka oraz koło PZW otrzymało zapewnienie od Pana Burmistrza, że Czaplino będzie miejscem odpoczynku i pozostanie wędkarskim El Dorado. Miejscem zapewniającym spokój, ceniącym ciszę i komfort bycia blisko z naturą ludzi tu mieszkających, jak i turystów.

Nie myślałem, że jak mantra wrócą koszmary za sprawą bardzo nielicznego lobby motorowodniaków, którzy będą starali się wykorzystać każde wahania władzy dla swych celów. Do sprawy podeszli więc dość perfidnie i metodycznie. Za sprawą argumentów siły a nie rozumu, zainteresowani piszą pod siebie pytania w internecie i inicjują głosowanie, czy na j. Czaplino będzie można pływać łodziami o silnikach powyżej 5 KM. 

Zrobiono agitację wśród młodzieży, bo wiadomo że im można takimi tematami zawrócić w głowie. Ale najważniejsze jest to, że młodzi powszechnie posiadają komputery i Internet, więc zagłosują. Wiadomo, że zainteresowani mają zawsze większą siłę przebicia. Osoby starsze nie mogły skorzystać z tej formy referendum, gdyż po prostu z braku internetu nie zagłosowali. W moim bloku internet ma tylko jedna rodzina, ale wszyscy są za ciszą na jeziorze.

Podobną metodę zastosowano w 2011 r. Poruszył to Pan Zygmunt Figarski w Nr 58 Kuriera. Zainteresowani zbierali podpisy przy okazji opłat RTV. Podpisywano nieświadomie, bo nie wypadało odmówić. Jest to manipulacja stawiająca się ponad prawem, w której ludzie stawiani są jak zwykłe szaraczki. Jacy oni są bezczelni i barbarzyńscy. Głosowanie w internecie dało okazję do medialnej przepychanki – kto wygra a kto przegra w tej nierównej walce. Wynik był do przewidzenia. Jeśli pytania byłyby inaczej sformułowane wynik też byłby inny. Mówi się, że na Białorusi wynik zależy od tego kto liczy głosy, ale my mamy demokrację, a wynik uzależniony jest od tego, ile osób bierze udział w głosowaniu. Ponieważ wynik uzależniony jest nie od woli głosujących, ale od tego ile osób zagłosuje. Sądzi się, że nieobecni nie mają racji – nieprawda! Czy my już dorośliśmy do prawdziwych standardów demokracji - śmiem wątpić. Rada Miejska w Czaplinku "kupiła" to bez zastrzeżeń, a ja nie chciałbym, aby mój Czaplinek był traktowany jako małe zapyziałe miasteczko.

W dniu 16. października br. odbyła się zblokowana komisja, na której miano decydować, czy na j. Czaplino znieść ciszę. Już po wejściu na salę obrad zauważyłem wielką komitywę niektórych radnych z zainteresowanymi. Pomyślałem sobie, że już po wszystkim i nie pomyliłem się. Dyskusja zaczęła się nie o zniesieniu ciszy, ale o jakiej mocy silniki mają być dopuszczone, tak jakby sprawa była już przesądzona. Z tyrady o mocy silników wygłoszonej przez radnego Aleszkę wywnioskowałem, że na Czaplinie najchętniej widziałby jakiegoś U-bota (to byłaby frajda – a jaka fala przy wynurzeniu).

Padały propozycje, aby podzielić jezioro na dwie części. Były też głosy umiarkowane – rozsądku, aby znaleźć inne wyjście, wszak tyle mamy innych jezior w gminie. Były to głosy radnych Kowalskiego i Chochoła. Najbardziej rzeczowe były wystąpienia Radnego Powiatowego Wiktora Wosia oraz Bernarda Bubacza. W. Woś zwrócił uwagę, że wielu turystów przyjeżdża tu dla spokoju, ciszy i bliskości przyrody. Czy zamiast ryku silników motorowych nie zrobić ścieżki rowerowej, gdyż brzegi są niewykorzystane i zdewastowane. Jest wciąż niewykorzystany aspekt lokalizacji parku miejskiego przy Wałeckiej ze stromymi brzegami ku j. Czaplino. Brakuje infrastruktury, ławek, koszy na śmieci. Nie można ograniczać się tylko do punktu widzenia garstki ludzi mających partykularne interesy. Popatrzeć trzeba okiem zwykłych mieszkańców, mających prawo do życia w ciszy, spokoju, a bogactwo jeziora wykorzystywać w sposób rozsądny. 

Pan Bubacz zwrócił uwagę na przekraczanie dopuszczalnych norm decybeli przez motorówki i skutery wodne. Zadano pytanie, które pozostało bez odpowiedzi, czy jest zgoda dzierżawcy jeziora na zniesienie ciszy i użytkowanie motorowego sprzętu pływającego. 

Artykuł jest zapowiedzią 87 wydania Kuriera Czaplineckiego

Ostatecznie 30.10.13 r. radni przegłosowali zniesienie ciszy na j. Czaplino. Żadne wnioski mieszkańców o ograniczeniach chociażby czasowych, nie zostały uwzględnione. Nie wzięto pod uwagę także negatywnej opinii obecnego dzierżawcy jeziora Spółki Rybackiej w Czaplinku. Wynikało to z twierdzenia, że dwóch rzeczy nie da się na takim małym akwenie pogodzić. Albo zdecydować, czy jezioro ma być dla gospodarki rybackiej i dla wędkarzy, czy dla motorowodniaków. Jezioro jest za małe na takie sporty. Na jeziorze jest także jedno z dwóch kąpielisk w Czaplinku. I na to też nie zwrócono uwagi. 

Jedynym radnym przychylnym mieszkańcom był Pan Kowalski. Z gorącym apelem do radnych, z przypomnieniem, że są oni zobowiązani w tym okręgu do głosowania zgodnie z wolą wyborców, do reprezentowania ich interesów, aby nie znosić ciszy nad jeziorem z którego korzystają mieszkańcy, zwróciła się w imieniu samorządu mieszkańców przewodnicząca Małgorzata Sedyk. Samorząd mieszkańców słusznie zauważył, że nie można lekceważyć potrzeb większości zamieszkałych i korzystających z tego jeziora obywateli dla czterech motorówek (bo więcej się nie zmieści).

Radni Aleszko i Matułojć zlekceważyli apel swych wyborców. Akurat tym radnym się nie dziwię, bo rzadko zdarza im się głosować zgodnie z interesem gminy i miasta, a interes swych wyborców mają gdzieś. Pan Aleszko chwali się, że też jest zainteresowany, bo ma łódź motorową. I fala będzie duża i dużo hałasu, a i pewnie do tego przychyla się radny Matułojć, gdyż kilka metrów od jeziora już kupił działkę. Przypominam Wam: „Nie wolno mieszać swoich indywidualnych interesów z interesami ludzi, którzy Wam zaufali”.

Każdy kij ma dwa końce. Za niecały rok wybory. Ciekawe, jaką bajeczką nas uraczą? Jezioro na takie sporty jest za małe. A do tego dochodzi ograniczenie po 100 m od każdego brzegu. Kto tego będzie pilnował? Gdzie bezpieczeństwo? O wypadek będzie bardzo łatwo, zwłaszcza że mają być tzw. banany. A co z wędkarzami na łódkach? A co z kajakami? Pamiętam wypadek koło plaży, gdzie fala takiej motorówki wywróciła kajak dorosłej osoby z małą dziewczynką. Całe szczęście, że w pobliżu byli wędkarze.

Kąpielisko nad jez. Czaplino masowo oblegane jest przez wypoczywających mieszkańców Oś. Wieszczów i o dziwo ich radny p. Kalina także był za zniesieniem ciszy. Innym radnym się zbytnio nie dziwię, bo zadowoleni że temat nie dotyczył jezior bliskich ich miejscowości. O postawie przewodniczącego komisji rolnej p. Wojtowiczu powiem krótko: Panie Boże widzisz, a nie grzmisz. Spuszczam więc miłosiernie kurtynę milczenia, być może jest jeszcze w amoku, że ktoś śmiał mu ukraść śmieci z zagrody i wywieść do lasu. Pytanie tylko, dlaczego tych trzech, czy pięciu motorowodniaków uparło się właśnie na j. Czaplino, skoro wokół jest - pomijając j. Drawsko - dużo jezior większych i bardziej atrakcyjnych. Przytoczę jeszcze raz pana Figarskiego z nr 58 KCz w art. „Dęta sprawa”. Z. Figarski, który znał dobrze to środowisko twierdził, że j. Czaplino odpowiada zainteresowanym ze względu na lokalizację, chęć szpanowania, bo gwarantuje gapiów, a przede wszystkim kasę. Poza Czaplinkiem nie będzie większej gawiedzi, a za przejazd nartami wodnymi trzeba będzie zapłacić. Gdzie tu wrażliwość społeczna? Głupota! Wyrachowanie! Tupet pewnie tak, ale kto bogatemu zabroni. Prawda jest w stwierdzeniu – „ kto ma szmal ten jest pan”.

Czy radni tego nie zauważyli, bo wychodzili ze starego stwierdzenia, że „bogatemu należy zawsze dać dużo – biedny niech cieszy się z tego co ma”. Szkopuł w tym, że mieliśmy jezioro, oazę spokoju, a to nam zabierają. 

Pytam więc, czym ci ludzie (motorowodniacy) tak się zasłużyli dla gminy, dla miasta Czaplinek, że otrzymali taki prezent? Coś zbudowali? Pomogli może służbie zdrowia? A może zrobili coś dla edukacji młodzieży? Nic z tych rzeczy, przynajmniej ja nie posiadam takich informacji. Podatki dla gminy płacą wszyscy, a niektórzy bardzo duże, bo uważają to za coś normalnego. 

Starsze pokolenie masowo wypoczywające nad jeziorem, czy to w formie biernej czy czynnej, łowiąc ryby, bawiąc wnuki a nawet prawnuki, na pewno więcej wniosło wkładu w rozwój tego miasta. Jest teraz modą tego nie dostrzegać, więc ja to niniejszym czynię. Na fundamentach tego co zostało w okresie powojennym pobudowane, funkcjonują teraz zakłady pracy dające pracę mieszkańcom, czego sąsiednie gminy nam zazdroszczą. Ale jednocześnie nikomu by nie przyszedł taki pomysł, jak szopka z j. Czaplino. Sąsiednia gmina Złocieniec chwali się w swoich folderach, że na oddalonym o 6 km j. Siecino jest strefa ciszy, tak samo na Wąsoszu czy Wilczkowie. Wiedzą jak zachęcić turystów, którzy hałas mają przez 11 miesięcy w roku. 

Nad j. Czaplino jest specyficzny klimat sprzyjający wypoczynkowi tak fizycznemu jak psychicznemu. Osobliwy mikroklimat, raj dla wędkarzy, bliskość natury, którą powinniśmy wykorzystać. Czymś wspaniałym jest obserwowanie życia ptaków: wielogodzinne walki łabędzi o terytorium, akrobacje perkozów jedno- i dwuczubych. Są tu też inne bardzo ciekawe gatunki - kurki wodne, kaczki krzyżówki, łyski, czaple, mewy, pojawiające się także gągoły. Liczne trzciny zapewniają im ochronę. O ile byłaby jakaś korzyść ze zniesienia ciszy, to jest jedna, wraz z całym ptactwem z jeziora wyniósłby się czarny kormoran. Jezioro jest bardzo bogate w ryby. Flora przybrzeżna stwarza wyśmienite warunki do tarła ryb. Najlepsze warunki do tarła znajdują się na środku jeziora. Jeden szelf na stronie zachodniej oraz porośnięte roślinnością i oblepione ikrą ryb. Śruby silników oraz wytworzona fala będzie wyrywać te rośliny niszcząc ikrę, która roznoszona gnije, pozbawiając jezioro tlenu.

Mam nadzieję, że ze względu na walory jeziora (serce miasta, nieduży areał, aspekt społeczny, przyrodniczy, spojrzenie pod kątem turystycznym i bezpieczeństwo kapiących się dzieci, wypoczynek osób starszych oraz matek z dziećmi) Rada Powiatu Drawskiego spojrzy na sprawę okiem gospodarza i nie pozwoli na te zmiany.

Dział: Czaplinek

W 200 toku, dokładnie 25 maja radni powiatu drawskiego na wniosek Rady Miejskiej w Czaplinku uchwałą wprowadzili zakaz używania jednostek pływających wyposażonych w silniki spalinowe o mocy powyżej kW (6,67 KM. Zakaz dotyczył jeziora Czaplino w gminie Czaplinek.

Teraz temat powraca w związku z licznymi głosami mieszkańców, którzy chcą zniesienia zakazu. Jak podaje urząd na Wrotach Czaplinka: W związku z licznymi głosami mieszkańców ubiegających się o zniesienie „strefy ciszy” na jeziorze Czaplino w celu uprawiania sportów motorowodnych postanowiliśmy przeprowadzić w tej sprawie konsultacje społeczne.

Dyskusja na ten temat trwa nieprzerwanie od wniesienia zakazu. Przypomnijmy, że w 2011 roku nad j. Czaplino w obecności Pana Burmistrza doszło do konfrontacji przeciwników ze zwolennikami zniesienia strefy ciszy – pisze w artykule w 58 numerze Kuriera Czaplineckiego Marek Romańczuk. 

Część artykułu Marka Romańczuka z 2011 roku

Po raz kolejny musieliśmy odpierać, nierzadko absurdalne, argumenty przeciwników. Ile razy można odrzucać, ciągle te same zarzuty? Oprócz stałych zarzutów pojawiła się ze strony przeciwników zawziętość w stosunku do naszych osób. Ale po kolei…

Podczas spotkania zostały dokonane pomiary hałasu. Wyniki pozostawiam bez komentarza, a Państwa zapraszam do zapoznania się z nimi (poniżej dołączono do artykułu) 

i wyciągnięcie wniosków. Dla zobrazowania pewnych faktów dołączam również pomiary przykładowych sytuacji. Pragnę zwrócić uwagę drogich Czytelników jeszcze na kilka aspektów całej sprawy z hałasem:

- nie wszyscy mieszkańcy osiedla domków jednorodzinnych lub bloków położonych bezpośrednio w pierwszej linii od jeziora są przeciwni strefie (nie zauważyli „hałasu” spowodowanego sprzętem motorowodnym);

- przeciwnikom mieszkającym na osiedlu położonym między ul. Wałecką a jeziorem Czaplino, przeszkadzają latem motorówki, ale nie przeszkadza działający cały rok położony w bliskim sąsiedztwie tartak;

- hałas od drogi na Szczecinek (leży w bezpośrednim sąsiedztwie jeziora) i przejeżdżające samochody „nie przeszkadzają” naturze;

- droga o dużym natężeniu ruchu w kierunku Wałcza, nie przeszkadzała niektórym 

w wybudowaniu domu rodzinnego w jej bliskim sąsiedztwie, a łodzie motorowe w letnie weekendy, a i owszem, teraz przeszkadzają.

BĄDŹMY KONSEKWENTNI! Przypominam po cichu, o planach dotyczących obwodnicy.

W gorącej dyskusji czynny udział brał m.in. Pan Józef Antoniewicz, który łodzie motorowe obwinił za zapach siarkowodoru oraz brak ryb w jeziorze. Wspominał, że j. Czaplino kiedyś słynęło z takich ryb jak sielawa, peluga. Kiedyś… to znaczy kiedy (pragnę zauważyć że łodziami motorowymi pływaliśmy w latach 2002-07)? I czy j. Czaplino stanowiło naturalne siedlisko dla wyżej wymienionych gatunków? O tym Pan Antoniewicz już nie wspominał. Chcąc wykazać się obiektywnością postanowiłem zasięgnąć opinii specjalisty. Według zdobytych informacji Czaplino jest jeziorem o charakterze leszczowym, o średniej głębokości 12m i maksymalnej ponad 20 m. Poza tym jezioro jest zbiornikiem raczej zamkniętym, jedyna wymiana wody jaka występuje to z j. Drawsko. To co spływa sobie

”radośnie” z Czaplinka i okolicznych pól nie czyni tego zbiornika bardziej czystym.

Najświeższe badania czystości wody, na które udało się trafić, to badania z 1996 roku (jesteśmy w trakcie poszukiwania świeższych badań). Jakość wody oceniono na 3, najniższą klasę, i II klasę podatności na degradację. Powiedzmy sobie szczerze, jakość wody nie poprawi się przy tej charakterystyce zbiornika. Ryby, o których wspominał Pan Antoniewicz, że zniknęły, to już w ogóle jakaś abstrakcja. Zniknęły, bo to nie jest odpowiednie środowisko dla nich. Z tego co udało się nam dowiedzieć,  pelugę ściągnięto do nas w latach 50-tych z

dalekiej Rosji. Co potwierdza tylko przypuszczenie o sztucznym zarybianiu. Dla sielawy czy siei j. Czaplino to ściek. Te ryby lubią czystą, zimną i dobrze natlenioną wodę. Wodę j. Czaplino ciężko nazwać czystą. Nie podlega dyskusji, że te gatunki mogły kiedyś występować, ale wyginięcie lub też ich migracja to sprawa jak najbardziej naturalna. Tym bardziej, że nie miały tutaj zbyt dobrych warunków do tarła. Wolą dno piaszczyste.

Wszystkie trzy gatunki, znaczy sieja, sielawa i peluga należą do rodziny łososiowatych, podrodzina siejowate. Czy to przypadek i wina motorowodniaków, że j. Czaplino im nie odpowiada??? Nie, po prostu j. Czaplino nie stwarza warunków do ich  występowania, i nie ma w tym niczyjej winy. Poza tym, co nam się udało ustalić, gospodarki rybackiej poza odławianiem nie prowadzi się żadnej!!

Jak już powiedziało się „A”  trzeba powiedzieć „B”.  Czy, aby na pewno przez nas nie ma ryb? W jaki sposób zbadał to Pan Antoniewicz? Czy zbadał również wpływ agregatów prądotwórczych na ławice, nagminnie stosowanych w „latach świetności” j. Czaplino. Może nie wszyscy Czytelnicy sobie zdają z tego sprawę, ale w nie tak odległych latach w Telczy (kierowanej przez jednego z oponentów), co poniektórzy „hobbistycznie” składali agregaty prądotwórcze, zminiaturyzowane do rozmiarów radia transformatorowego, które były wykorzystywane do kłusowniczego połowu ryb.

Chcieliśmy, również na spotkaniu uzyskać opinię przedstawiciela Drawskiego Parku Krajobrazowego. Z informacji uzyskanych od Pana Burmistrza wiemy, że taka osoba została zaproszona. Niestety nie pojawiła się na spotkaniu.

W wyżej wspomnianym artykule Głosu Koszalińskiego można przeczytać również zdanie Pana Bernarda Bubacza  (jednego z mieszkańców osiedla domków jednorodzinnych położnych nad j. Czaplino), cyt. „W tym jeziorze kąpią się ludzie, może dojść do nieszczęśliwego wypadku. Ja mieszkam w pobliżu i hałas mi przeszkadza. Jezioro nie może być placem zabaw dla kilku bogatych panów z motorówkami”.  Do nieszczęśliwych wypadków może dojść wszędzie, jeżeli nie zachowamy ostrożności (ponoć można się utopić nawet w łyżce wody). Co do hałasu, to kwestię tę już wyjaśniliśmy. Jezioro placem zabaw, dlaczego nie?  Każdy z nas ma swoje ulubione formy spędzania wolnego czasu, i nikomu nic do tego w jaki sposób to robi i ile na to wydaje pieniędzy (jeżeli jest to zgodne z prawem). My Panu Bubaczowi w portfel nie zaglądamy, a On nam i owszem. Oj, nieładnie proszę Pana, nieładnie!.

Z całych sił staram się zachować obiektywizm w tej sprawie, ale poprzez zawziętość (czy zazdrość?)  przeciwników jest coraz trudniej. Nie wszyscy popisali się dobrymi manierami, wytykając Panu Burmistrzowi, że na niego głosowali. Takie uwagi, są co najmniej nie na miejscu, tym bardziej, że Pan Burmistrz, nie stanął po żadnej ze stron. Przemilczę te uwagi, które nie nadają się do druku, bo po prostu wstyd.

My niczego się nie boimy, chętnie spotkamy się ze zwolennikami strefy ciszy na forum publicznym, chętnie podejmiemy się referendum. Zarzucają nam, że poprzez zniesienie strefy, nasza oferta turystyczna zubożeje, o to może wypadałoby zapytać samych zainteresowanych. Jedyną rzecz o jaką proszę Czytelników to OBIEKTYWIZM w tej sprawie. Kierujmy się dobrem większości.

Poprzednie władze na nasze wnioski robiły referenda i fora internetowe, ale nikt nie poświęcił ani minuty własnego czasu, by przyjrzeć się bliżej sprawie. Dlatego z tego miejsca, w imieniu wszystkich zainteresowanych, chciałem podziękować obecnym władzom za poświęcony czas i zaangażowanie.

Pytam po raz wtóry, dlaczego NIE WSZYSCY MOŻEMY KORZYSTAĆ 

z dobrodziejstw, które nas otaczają. Wokół mamy wiele piękniejszych i czystszych miejsc (poza terenem zurbanizowanym) idealnych na wędrówki i zadumę w ciszy i spokoju. Dla części plażowiczów,  w tym turystów, widok narciarzy wodnych, lub wakebordzistów jest po części swoistą rozrywką.

Przyroda jest dla wszystkich, nie da się nie zauważyć, że Panowie w pewnym wieku chcą stanowić swoistą grupę społeczną z przywilejami. Co z pozostałymi grupami społecznymi, chociażby z młodzieżą? Czy każda inicjatywa w naszej gminie skazana będzie na przegraną? To już pozostawiam w ocenie naszej społeczności.

 

 

Dział: Czaplinek
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Prywatności
Jak wyłączyć cookies?   
ROZUMIEM