Żubry czekają – Burmistrz Kalisza Pomorskiego przegrał frekwencyjne wyzwanie
- Napisane przez DSI
Fot. Wiesław Burkiewicz
W wyborczej zabawie na frekwencję między Kaliszem Pomorskim a Mirosławcem wszystko stało się jasne. Choć emocji nie brakowało, to ostatecznie wyższy odsetek głosujących zanotowano w Mirosławcu. Teraz Burmistrz Kalisza Pomorskiego – zgodnie z ustaleniami – będzie musiał stanąć oko w oko z… żubrami.
Frekwencyjny pojedynek pomiędzy Kaliszem Pomorskim a Mirosławcem zakończył się w niedzielę 1 czerwca wraz z ogłoszeniem oficjalnych wyników frekwencyjnych wyborów prezydenckich. Stawką nie była tylko satysfakcja mieszkańców, ale też żartobliwe zobowiązanie, które musiał podjąć burmistrz przegrywającej gminy.
Przypomnijmy – Burmistrz Kalisza Pomorskiego Krzysztof Kurowski i Burmistrz Mirosławca Piotr Pawlik wspólnie zainicjowali akcję, której celem była mobilizacja mieszkańców do udziału w wyborach. Zasady były proste: gmina z niższą frekwencją "przegrywa", a jej burmistrz wykonuje wyzwanie wskazane przez przeciwnika.
-
Jeśli wygra Kalisz Pomorski – burmistrz Mirosławca miał toczyć beczkę ogórków przez miasto;
-
Jeśli wygra Mirosławiec – burmistrz Kalisza Pomorskiego miał nakarmić żubry w Dzikiej Zagrodzie.
Z danych opublikowanych po zakończeniu głosowania wynika, że:
-
Mirosławiec osiągnął frekwencję na poziomie 62,21%,
-
Kalisz Pomorski – 59,4%.
Zatem wyzwanie padło na barki burmistrza Krzysztofa Kurowskiego, który – zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami – uda się do Dzikiej Zagrody, by nakarmić żubry.
Zobacz nagrania z powiatu drawskiego
Mirosławiec wyszedł z tej rywalizacji zwycięsko. Z niecierpliwością czekamy na relację z karmienia żubrów – bo w tej zabawie, choć ktoś przegrał zakład, to wygrała frekwencja.
Dodatkowe informacje
-
.:



