| Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza. |
|
| Napisał: Wiesław Krzywicki | |
| poniedziałek, 22 czerwiec 2009 | |
|
Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza.
Paul Claudel (1868 - 1955) LICZYMY NA WOJEWODĘ ! W dniu 30.04.09 r. Burmistrz Miasta i Gminy Czaplinek skierowała do Wojewody Zachodniopomorskiego wniosek o zniesienie zakazu używania łodzi motorowych na j. Drawsko. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Szczecinie, działając w imieniu Wojewody Zachodniopomorskiego, pismem z dnia 08.06.09 r. zawiadomił, iż wniosek ten zostanie przedłożony na posiedzeniu Regionalnej Rady Ochrony Przyrody w dniu 29 czerwca br. i po uzyskaniu jej opinii podjęte zostaną ewentualne działania zmierzające do zmiany rozporządzenia Wojewody Zachodniopomorskiego w sprawie Drawskiego Parku Krajobrazowego. Artykuł jest zapowiedzią 34 nr "Kuriera Czaplineckiego" Jednocześnie pismo to prezentuje następujące stanowisko: "RDOŚ stoi na stanowisku pozostawienia zakazu używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowodnego na j. Drawsko. Należałoby jedynie rozpatrzyć ewentualne wprowadzenie zapisów umożliwiających korzystanie z silników spalinowych o mocy 5-7 kW. Pozwoliłoby to na korzystanie z silników motorowych właścicielom gruntów i nieruchomości zlokalizowanych na Wyspie Bielawie oraz wędkarzom. Ponadto bardzo istotne jest także wskazanie ilości łodzi mogących poruszać się jednocześnie po jeziorze, miejsca cumowania i wprowadzania do wody łodzi. Zapisy regulujące powyższe kwestie powinny zabezpieczać walory krajobrazowe jeziora oraz okres wegetacyjny roślin i okres lęgowy zwierząt, a w szczególności awiofauny. Należy pamiętać, iż zgodnie z art. 16 pkt. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody park krajobrazowy obejmuje obszar chroniony ze względu na wartości przyrodnicze, historyczne i kulturowe oraz walory krajobrazowe, a wprowadzone na jego terenie zakazy powinny zabezpieczać powyższe przedmioty ochrony.
Jednocześnie informuję, że w dniu 4 sierpnia 2008 r. odbyło się spotkanie z udziałem m.in. przedstawicieli Policji, WOPR, Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu, Ośrodków Wypoczynkowych oraz Zespołu Drawskiego i Ińskiego Parku Krajobrazowego, na którym również opowiedziano się jedynie za ewentualnym dopuszczeniem do użytku silników o mocy do 5 kW". Kilka dni temu spotkałem się w Drawturze z naszymi przyjaciółmi z Politechniki Radomskiej, którzy badali dzieci ze szkół podstawowych w Czaplinku i Broczynie. Już po raz trzeci przebywają ze studentami na obozach dydaktyczno- szkoleniowych. Byli bardzo zmartwieni uchwałą Rady Miejskiej. Bo przecież uciekali z Mazur m.in. z powodu motorówek. Ucieszyli się, gdy im powiedziałem, że zapewne Wojewoda nie zaakceptuje złej uchwały radnych. Wiesław Krzywicki Dodaj do ulubionych
Powiadom znajomego
Czytań: 719 Komentarze
(62)
Fanatykowi motorówek trudno bedzie znaleźć wspólny język z fanatykiem ekologii. Obaj zgodzą się tylko co do jednego: żaden z nich nie uważa się za fanatyka.
Żeglarzu - podobasz mi się. Takie własnie myślenie mi odpowiada. Tylko chyba nie do mnie to napisałeś, bo ja własnie mam takie samo zdanie. I nie chodzi o to, ze ktoś ma inne, tylko o suche fakty.
Na mazurach już kilka lat można zatankować łódkę na wodzie. Orlen postawił taka stację i jeszcze ani kropla do wody się nie dostała. Rozmawiajmy więc o faktach, a nie mitach. Dobry żeglarz, dobry!
Czaplineckich szuwarków do poznawania Drawskiego może tylko zachęcić możliwość spacerkowanie łodziami motorowymi z niewielkimi silnikami... nikt żaglami się tak nie fascynuje...
Strefa ciszy na jeziorze jest nie tylko elementem, który trzeba rozpatrywać w kontekscie ekologii i bezpieczeństwa na wodzie. Strefa ciszy jest także samodzielną wartością decydującą o stopniu atrakcyjności akwenu. Strefa ciszy może stanowić odrębną pozycję w ofercie turystycznej na równi z innymi elementami oferty. Są turysci, którzy wybierają własnie takie jeziora, na których obowiązuje strefa ciszy.
Nie wiem czy orientuje się Pan w jaki sposób ratuje się jezioro Trzesiecko i Kiekrz. Właśnie poprzez umieszczenie takich dużych wiatraków natleniających wodę. Można nawet fachowe opracowania na ten temat poczytać to są areatory, swego czasu stał taki jeden na jeziorze w 50 debach, nie wiem czy tam jeszczestoi. Napewno można taki zobaczyć od kilku lat na jeziorze barlineckim
Nie wiem czy orientuje się Pan w jaki sposób ratuje się jezioro Trzesiecko i Kiekrz. Właśnie poprzez umieszczenie takich dużych wiatraków natleniających wodę. Można nawet fachowe opracowania na ten temat poczytać.A to, że właśnie śruby silników mogą spełnić rolę takich natleniaczy wiadomo nie od dzisiaj.
A soją drogą to ciekawe w jaki sposób silniki spalinowe mogą zdegradować środowisko jeziora? Czy widział Pan współczesne silniki spalinowe zaburtowe? Czy widział Pan stacje paliwowe nad wodami? To warto się przyjrzeć takim wynalazkom i to będzie jakiś konkretny argument. Nie wiem czy widział Pan w jaki sposób degradują zasoby jezior wędkarze. Niech Pan porozmawia z płetwonurkami to oni powiedzą Panu gdzie jest najwięcej zanieczyszczeń dna. Te masy zanęty rzucane do wody nie ulegają degradacji tylko porastają grzybami i tworzą takie kolonie pleśni. To powoduje zakwaszanie wody. Są pewne mity i powielane ploteczki a prawdziwych zagrożeń się nie widzi. Niech Pan spróbuje wyrzucić wędkarzy znad jezior bo zanieczyszczają środowisko to będzie awantura.
A wiadomo, że w niesieniu pomocy wszystkim dryfującym w wodach jeziornych i morskich, dmuchany banan jest niezastąpiony. Szybki i miejscówek sporo.
A teraz na poważnie. W tym roku na zalewie Zegrzyńskim doszło do poważnej przyduchy. Tony śniętych ryb i zakaz kąpieli. Warszawka dostała zadyszki, bo największy akwen obok domu zamknęli. I co się okazało??? Jak sobie miejscowi poradzili z przyduchą????? CAŁE DNIE PŁYWALI ŁODZIAMI MOTOROWYMI, KTÓRE MIAŁY NATLENIEĆ CHOĆ NIECO WODĘ !!!!!!! Watpię, czy to coś dało, ale ktośo tym pomyślał. Dlatego apelowałem o opinie fachowców. Jak dotąd się jej nie doczytałem. Dobry jest też argument Żeglarza, że szybką pomoc otrzymamy tylko wtedy, kiedy na wodzie będzie dużo jednostek, w tym takie, które mogą niemal natychmiast podpłynąć do topielca. Ponadto nie upierałem się przy Drawskim. Można motorowodniakom oddać inną wodę. Tylko co będzie, kiedy ci żli ludzie zatrują do cna jezioro, o którego istnieniu nawet nie wiemy??
Właśnie! Sprawa bezpieczeństwa na wodzie jest sprawą podstawową. Gdy płynę sobie spokojnie kajakiem po jeziorze, po stokroć bardziej wolę żeby obok mnie płynął perkoz albo jacht niż dmuchany banan ciągnięty przez motorówę. Ale zgodnie z radą Eksploratora pójde do lekarza od oczu, bo i tak muszę już zmienic okulary na silniejsze (albo na różowe).
No i jakiś konsensus osiągnięty. Skoro zgadzamy się z potrzeba rozszerzenia oferty "rozrywkowej" przez Czaplinek to trzeba zastanowić się jak tę ofertę można rozszerzyć. I tutaj trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy to rozszerzenie ma być związane z wykorzystaniem jeziora Drawsko. Jeżeli tak to kolejny problem w jaki sposób? I odpowiadając sobie na tak stawiane pytania odpowiemy sobie czy silniki spalinowe powinny być na jeziorze Drawsko.
Oczywiście to tylko problem rozrywki, a bardzo ważny problem do rozpatrzenia to zapewnienie bezpieczeństwa na wodach jeziora Drawsko.
Neutralny!!! Jaki Ty jesteś neutralny? Nigdy takim bananem nie pływałem, gdyż mnie to nie bawi. Jednak widzę co się dzieje nad morzem. Jakie są kolejki do banana. Jesli tego nie widzisz, to idź do lekarza. Od oczu - jak mówił Stanisław Tym.
Możemy się nie zgadzać, ale nie szydzić z FAKTÓW. Szkoda słów.
Kwestia motorówek na j.Drawskim powinna koncentrować się na pytaniu "jak mieszkańcy Czaplinka będą na tym zarabiać?". Dać pozwolenie i na tym nie zarabiać w jakiś sposób byłoby wielce nierozsądne. Musimy być tak zachłanni jak mieszkańcy Zakopanego,bo tam za wszystko się płaci i miasto jest bogate.
Myślałem, że pęknę ze śmiechu, gdy przeczytałem, że Eksplorator uważa "przejażdżki dmuchanym bananem" za ciekawą ofertę dla turystów.
KOREKTA:
W moim ostatnim wpisie, w jednym z ważnych zdań "uciekło" gdzieś mi słowo "wymaga". Powtórzę więc ten fragment zdania uzupełniony o to brakujące słowo: "...czaplinecka oferta turystyczna wymaga takiego rozszerzenia, ażeby było co tu robić nie tylko w dni słoneczne ale i w dni deszczowe". Powtórzenie tego fragmentu , jest nie tylko niezbędną korektą błędu pisarskiego ale chyba również wnioskiem z dotychczasowej dyskusji. Pozdrawiam serdecznie.
Miałem już nie brać udziału w dyskusji na temat artykułu "Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza" ale postanowiłem złamac zrobione przyrzeczenie, gdy stwierdziłem, ze "Eksplorator" niespodziewanie trafił w sedno sprawy pisząc, że czaplinecka oferta turystyczna takiego rozszerzenia, ażeby było co tu robić nie tylko w dni słoneczne ale i w dni deszczowe. Taki sam problem mają zresztą wszystkie miejscowości turystyczne leżące nad morzem lub nad jeziorami i... różnie sobie z tym problemem radzą. Proszę zauważyć, że w swojej wypowiedzi z 15 lipca także zwróciłem uwagę na to, ze w Czaplinku potrzebne są nowe pomysły ale i pieniądze na turystyczne inwestycje, które byłyby magnesem przyciagajacym turystów. Z "Eksploratorem" całkowicie zgadzamy się zatem, gdy mówimy o konieczności wzbogacenia czaplineckiej oferty dla turystów, różnimy się natomiast wtedy, gdy zastanawiamy się, czy można ofertę tę wzbogacić przez udostępnienie jezioro motorowodniakom.
PS. Problem pod nazwą "co robić na wczasach, gdy jest zła pogoda" dotyczy większości miejscowosci turystycznych w Polsce. W zasadzie, czym mniejsza miejscowość - tym problem ten jest większy. Trudno jest ten problem rozwiązać całkowicie. Ale trzeba szukać rozwiązań, by przynajmniej problem ten zminimalizować. Rozumiem, że tym właśnie dążeniem kierują się zwolennicy motorówek i skuterów wodnych, ale jednocześnie liczę na zrozumienie tych głosów, które przestrzegają: czy rzeczywiście wprowadzenie silników spalinowych na nasze jeziora byłoby dobrym rozwiązaniem? Czy oznaczałoby to rozszerzenie oferty , czy zmieniłoby tylko strukturę naszej oferty?
Do Neutralnego i Obserwatora.
Nie chodzi o to, kto ma rację, bo każdy widzi to inaczej. Dobrze, że podzielacie pogląd Wodnika na temat strefy ciszy. Ja nie neguję poglądów, lecz chciłabym, aby podawać w dyskusji konkretne dane. Nie chcę Was przekonywać do wpuszczenia silników na jezioro, bo im dłużej będę to robił, tym bardziej będziecie zatwardzialiw swych poglądach. Jeśli jednak mówimy, że motorówki i skutery zniszczą jeziora, to ja prosze o konkrety. Juz dawno pisałem, że też wolałbym spokój na wodzie, ale zdaję sobie sprawę, że nie tylko JA tu mieszkam. Rację ma żeglarz, który pisze, że w Czaplinku nie ma co robić kiedy pogoda jest do ....kitu. I własnie dlatego turyści przebywają u nas niebywale rzadko dłużej niż kilka dni. Tak wynika ze statystyk podanych przez gminę. Najczęściej są to 3 dni. Nie ma atrakcji - nie ma turysty. Tyrysta dziś potrzebuje nieco więcej, niż tylko wody. {omiędzy kąpielą i kajakami chciałby się gdzieś rozerwać, coś zobaczyć. Takie atrakcje, jak zamek w Starym Drawsku, czy w Siemczynie, głaz Tempelburg i inne reklamowane przez gminę są fajne, ale ich zwiedzanie zajmie nam jeden dzień. Nigdzie nie ma po co sie dłużej zatrzymać. Brak gastronomii, muzyki, obiektów kultury. Trzeba przyznac, że w tym roku choc oferta kulturalna jest bogata. I chwała za to. Również jestam zdania, że każda kolejna forma spędzania czasu wzbogaciłaby ofertę Czaplinka. Chyba wszyscy wiedzą, jaką atrakcją są nad morzem przejażdżki dmuchanym bananem, czy skuterem. Pozdrawiam wszystkich. I zapraszam do kina. Oczywiście nie w Czaplinku. Niestety.
Demokracja to takie ustrojstwo gdzie każdy może wypowiedzieć swój pogląd, rzecz w tym , że w przypadku zagospodarowania jeziora Drawsko trzeba znaleźć kompromis. Kompromis poparty argumentami mającymi przeliczenie w badaniach. Tutaj każde pójście na żywioł może mieć przykre skutki. Ludzie mający "interesy" w Czaplinku związane z turystyka narzekają na obecny sezon. Ja zapytam wprost co turysta ma robić w Czaplinku kiedy nie ma słońca? Niestety współczesna technika dostarcza wielu rozrywek na wodzie i w dni słoneczne i nie słoneczne. Ale potrzebny odpowiedni sprzęt. Więc co mamy skansen czy aktywny wypoczynek? Jeżeli dyskutujemy o silnikach to musimy widzieć i taki aspekt.
Jeżeli nie chcemy silników musimy dostarczyć takich atrakcji, które silników nie potrzebują. Ot choćby wyciąg narciarski. Ale i tutaj motorówka musi zbierać tych co odpadli od wyciągu.
Przeczytałem całą dyskusję i okazało się że bardziej mi odpowiadają wypowiedzi wodnika niż wypowiedzi eksplolatora.
Teraz już wiem, że Wodnik reprezentuje żywy kalizm. Ucieka od konkretnych odpowiedzi, wije się jak piskorz, zeby czasem nic nie powiedzieć. Może zabrzmi to obraźliwie, ale postępuje zupełnie jak nasza pani burmistrz. Tylko gadanie i slogany. Wiemy..., trzeba to, trzeba tamto. Żadnych badań, żadnych analiz. Tylko moje zdanie się liczy, a inni są w błędzie. Oj nie na tym polega demokracja, nie na tym. Podzielam opinię Żeglarza, który również wskazuje na brak jakichkolwiek analiz zysków i strat. A widzimisię jakiejś grupy społecznej, to nie jest wiążąca opinia.
Jeśli chodzi o Charzykowy, to nie miałem na myśli, że nikt jej nie znał, tylko prawie nikt nie znał jej jako turystycznej. Byłem tam 7 lat temu i turystyka była moim zdaniem w powijakach. Zupełnie jak u nas. Sama tradycja nie wystarczy. Potrzebni są ludzie z otwartą głową i kasą. A połozenie Czaplinka jest o niebo lepsze, wiec można zrobić wodne El Dorado i u nas. Tylko nie zakazami, których i tak nikt nie przestrzega. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów i zapraszam do mniejszego wodolejstwa i prezentowania rzeczowych, potwierdzonych opinii.
W tej sprawie napisałem już w Kurierze Czaplineckim i powiem po raz kolejny. Silniki spalinowe to nie kara ale możliwość poszerzenia oferty rozrywkowej dla ludzi przebywającej nad jeziorem Drawsko. Oczywiście problem zapewnienia odpowiednich warunków do rozwoju takiej rozrywki. I w tym momencie można spierać się na gruncie przyrodniczym i finansowym. Powiem krótko czy kiedykolwiek ktokolwiek zrobił jakąkolwiek symulację zysków i start z wprowadzenia silników spalinowych na jezioro Drawsko. Oczywistym jest, że silniki to nieodzowny element turystyki wodnej. Jest tylko jedno pytanie w jakim zakresie należy te silniki dopuścić na wody jeziora Drawsko. No i oczywiście aspekt egzekwowalności ustanowionych przepisów. Moim zdaniem w obecnych warunkach, przy obecnych możliwościach służb prewencyjnych na jeziorze Drawsko nie jet możliwe wyegzekwowanie jakiegokolwiek przepisu odnośnie dopuszczenia silników spalinowych na wody jeziora Drawsko. I wprzódy ten problem trzeba rozwiązać. Bo zakaz niby jest ale kto chce ten pływa.
Podsumowując dotychczasową dyskusję chciałbym podkreślić, ze świadczy ona o tym , że dyskutantom nie są obojętne problemy naszego lokalnego środowiska. I chociaż dyskutanci mają różne poglądy na niektóre sprawy, to łączy ich jedno - troska o nasze wspólne sprawy.
Uważam, ze dostatecznie wyraźnie zaprezentowałem swoje stanowisko w sprawie ochrony naszych jezior przed niekorzystnym wpływem motorówek i skuterów wodnych, dlatego tez nie zamierzam juz wiecej na ten temat zabierać głosu w dyskusji wokół komentowanego artykułu. Chciałbym tylko na zakończenie napisać , że Eksplorator jest w błędzie twierdząc, że "Jeszce kilka lat temu mało kto wiedział o Charzykowie." Przypadek sprawił, że znam tę miejscowość od bardzo wielu lat i znam też historię tej miejscowości, która już przed II wojną swiatową znana była jako prężny ośrodek żeglarski i odegrała dużą rolę w historii polskiego żeglarstwa ( zarówno przedwojennego jak i powojennego). To własnie w miejscowosci Charzykowy w 1922 roku powstał pierwszy polski klub żeglarski! Tradycje żeglarskie Jeziora Charzykowskiego mają więc bardzo długą historię. Nic zatem dziwnego, że w tym roku postanowiono wprowadzić na tym jeziorze niezbędne ograniczenia dla motorowodniaków, gdyż trudno jest pogodzić żagle i wiosła z motorami. Pozdrawiam serdecznie. To jest mój ostatni głos w tej dyskusji.
Właśnie wróciłem z tygodniowego urlopu i chcę się odnieść do dyskusji.
Niestety, Wodnik i inni są wyznawcami zasad z minionej epoki. Jeśli nas coś nie interesuje, to inni WON. Zakazy, nakazy itp. A gdzie przyjazna gmina? Z tym Charzykowem wcale nie jest tak, jak wodnik pokazuje. Jeszcze kilka lat temu mało kto wiedział o Charzykowie. Silna promocja i rozbudowa bazy turystycznej sprawiły, że turyści tam dojechali. Dużo bliżej niż na Pomorze miało wielu ludzi. Ograniczono sporty motorowodne, gdyż jezioro nie jest tak iwlekie jak Drawsko i turysci zaczęli się dusić. Własnie dlatego ograniczono strefę dla motorowodniaków. Gdyby mieli więcej jezior, pewnie wydzililiby jedno dla motorowodniaków i byłby spokój. Ale nie o tym chciałem napisać. Wiem, że Wodnik jest porządnym i doświadczonym człowiekiem. Dziwi mnie jednak fakt, że stroni od konkretnych odpowiedzi na zadane pytania. Migasz się drogi Wodniku, lub ślizgasz niczym piskorz. Prosiłem o konkretne wypowiedzi dotyczące rzekomego zniszczenia naszych jezior przez motorówki ( a braku takiego zniszczenia przez silniki zeglarzy). Podobno wypowiadali się na ten temat fachowcy, jednak żadnej opiniii fachowca nie poznaliśmy. Tylko Kalizm przemawia przez "obrońców" naszych wód. Pewnie, gdyby dostali motorówkę, mówiliby inaczej. Od innych bym tego nie wymagał, ale od takich dojrzałych ludzi z ogromnym doświadczeniem życiowym jak Wodnik chyba mogę wymagac KONKRETNYCH wypowiedzi, a nie tylko sloganów> Czy nie tak drogi Wodniku? Pozdrawiam wszystkich forumowiczów, bo ta dyskusja dowodzi, że każdy na swój sposób próbuje dbać o nasze podwórko. Nie zgadzamy się, ale z niezgody rodzą się nowe pomysły
Do Pana Viky:
Bardzo mi przykro, ale myli się Pan sądząc, że Rada Powiatu Chojnickiego zaniepokojona małą liczbą turystów zlikwidowała istniejące zakazy dla motorowodniaków na Jeziorze Charzykowskim. JEST DOKŁADNIE ODWROTNIE! Można to łatwo sprawdzić na pod podanym przez Pana adresem www.charzykowy,pl, A mianowicie: Rozporządzeniem nr 53/06 Wojewody Pomorskiego z dnia 15.05.2006 w sprawie Zaborskiego Parku Krajobrazowego wprowadzono zakaz "używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego na otwartych zbiornikach wodnych Z WYŁĄCZENIEM JEZIORA CHARZYKOWSKIEGO". NIEOGRANICZONY RUCH ŁODZI MOTOROWYCH I SKUTERÓW WODNYCH PO TYM JEZIORZE MUSIAŁ BYĆ BARDZO UCIĄŻLIWY SKORO W DNIU 14.05.2009 RADA POWIATU CHOJNICKIEGO WPROWADZIŁA OGRANICZENIA DLA JEDNOSTEK SPALINOWYCH NA TYM JEZIORZE! Uchwała Rady Powiatu , którą Pan cytuje nie likwiduje zakazu lecz wprowadza ograniczenia dla motorowodniaków! UCHWAŁA TA JEST WIĘC KROKIEM W KIERUNKU OCHRONY JEZIORA CHARZYKOWSKIEGO PRZED NIEKORZYSTNYM WPŁYWEM MOTORÓWEK I SKUTERÓW WODNYCH. WŁADZE WYCOFAŁY SIĘ Z POPRZEDNIEJ DECYZJI UDOSTĘPNIAJĄCEJ TO JEZIORO MOTOROWODNIAKOM BEZ OGRANICZEŃ. Jest to bardzo wymowne. Przypuszczam, że w przyszłości będą następne, dalej idące ograniczenia lub zakazy dotyczące ruchu jednostek silnikowych po jeziorze Charzykowskim. Taka jest ogólna tendencja. My mamy to szczęście, że nasze jezioro Drawsko jest chronione odpowiednimi zakazami przed niekorzystnym wpływem motorówek i skuterów wodnych. Przynajmniej na razie. Pozdrawiam. Wodnik
dla pana Wodnika i nie tylko:
http://www.charzykowy.pl/?a=3&id=44 cytuje: "Ograniczenia dla motorowodniaków na Jeziorze Charzykowskim Rada Powiatu Chojnickiego ustaliła zasady korzystania z jeziora przez motorowodniaków. Na podstawie nowych przepisów wprowadzono zakaz pływania statkami o spalinowym napędzie mechanicznym, w tym skuterami wodnymi w odległości mniejszej niż 100 m. od brzegu jeziora..." więc tam motorowodniaki mogą pływać odwołując się do tematu dyskusji. Myślę, że mieli tam problem z liczbą turystów jak był zakaz dla motorowodniaków, i przywrócili tą opcję, pewnie dobrze by było z nimi porozmawiać. Czy można Drawsko prężnie rozwijać bez motorówek? Myślę, że nie. Istotą problemu jest tylko dobrze wyregulować całą tą kwestię. Skutery jak dla mnie powinny mieć całkowity zakaz, a inne łodzie motorowe 100 m od brzegu i 100 m od kajaków, zero tolerancji dla promili. Kto się nie stosuje, WOPR zarobi na benzynę i nowy sprzęt na mandatach. Chojnice mają bardzo prężnego burmistrza, który wyciągnął z Unii sporo pieniędzy na rozwój, mieszkańcy są tam bardzo zadowoleni z tego faktu... tyle wiem Popieram takie podpatrywanie lepszych, chwała Wodnikowi
Do Pana Viki:
Jezioro Drawsko powinno być wykorzystywane komercyjnie. Oczywiście. Z turystyki mogłoby u naz żyć znacznie więcej ludzi niż dotychczas. Ale bez pogarszania aktualnych walorów naszych jezior! Byłem w ostatnich dniach, podczas wędrówek po ziemi kaszubskiej w kilku miejscach, atrakcyjnych pod względem turystycznym, na których Czaplinek mógłby się wzorować. Podzielę się refleksjami, które narodziły sie podczas zwiedzania tych miejsc. Wymienię tu Leśny Kompleks Promocyjny "Bory Tucholskie" - Nadleśnictwo w Woziwodzie, wieloobiektowy zajazd w Fojutowie nad Kanałem Brdy, wieloobiektowe Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku, Charzykowy -kompleks nadjeziornych obiektów ( w tym marina i promenada) nad jeziorem Charzykowskim. Wszędzie tam jest pełno turystów ( a nawet tłok !) Widać jednocześnie dużą dbałość o miejscową przyrodę. Gospodarzom tych terenów nie przychodzi do głowy pomysł pogarszania walorów przyrodniczych, gdyż one są punktem wyjścia dla całej koncepcji tworzenia miejscowości turystycznej. Ale oprócz walorów naturalnych musi być coś więcej. Magnesem przyciągającym turystów w zwiedzonych przeze mnie miejscach jest rozbudowana infrastruktura turystyczna i bogata oferta zarówno dla turystów jednodniowych jak i dla turystów chcących spędzić wiecej dni w ciekawym miejscu. W każdym z wyzej wymienionych miejsc widać efekty inwestycji: całe kompleksy nowych lub zmodernizowanych obiektów służących turystyce. Tajemnica tkwi więc w tym, że trzeba zainwestować! Czerpanie komercyjnych korzyści na większą skalę bez uprzedniego zainwestowania jest mitem! Aby przyciągnąć i zatrzymać turystę trzeba mieć przedtem pomysł na biznes i wyłożyć pieniądze! W każdym z wyżej wymienionych obiektów te wymogi zostały spełnione i mnóstwo ludzi żyje tu z turystyki, chociaż miejsca te wcale nie przewyższają swymi walorami przyrodniczymi jeziora Drawsko. U nas potrzebne są więc nowe pomysły i pieniądze na turystyczne inwestycje - a nie likwidowanie lub ograniczanie strefy ciszy! I w tym tkwi problem. Pomysły może by się jakieś znalazły, ale skąd wziąć pieniądze? W wymienionych wyzej miejscowosciach , po prostu znaleźli się inwestorzy.
Drawsko musi być wykorzystywane komercyjnie, bo inaczej nędza i bieda. Dziwne, że dla tylu osób to tak trudno zrozumieć...
Jest takie przysłowie: :"Mądry Polak po szkodzie". Mam nadzieję, że w w tym przypadku przysłowie to się nie potwierdzi i że okażemy mądrość nie czekając na szkodę. Przed chwilą oglądnąłem w telewizji program pokazujący problemy, jakie na jeziorach mazurskich stwarzają motorówki i skutery wodne. Nie chciałbym, aby taki los spotkał nasze piękne jeziora.
Zresztą pamiętam z dawnych czasów że i u nas także bywało, że bliskość jeziora rozpoznawało się po dobiegającym z oddali ryku motorów. Również pamiętam z dawnych czasów, że najbardziej niebezpieczne chwile na jeziorze Drawsko kajakarze przeżywali nie podczas dużej fali ( wtedy się po prostu nie wypływało) ale wtedy gdy w pobliżu przemknęła motorówka. Spiętrzona fala pozostawiona przez jedną z motorówek spowodowała, że omal nie utonął jeden z moich znajomych. Sam również , pływając kajakiem, niejednokrotnie miałem groźne sytuacje związane z przepływającymi w niewielkiej odległosci motorówkami. Myślę, że zwolennicy motorówek po prostu nigdy nie mieli takich niebezpiecznych przygód na wodzie.
Zlikwidowanie albo ograniczenie strefy ciszy na takim jeziorze jak Drawsko byłoby posunięciem karygodnym.
Jakoś ja się nie doczytałem opinii ludzi, którym nie zależy na ochronie naszej przyrody. Uczepiliście się tej ekologii nie mając o niej pojęcia. Rację ma viky gdy pisze, że nastąpił radykalny skręt w stronę ekologii. Jakoś do tej pory, przez lata komuny i długo potem nasze jeziora nadal są piękne i stosunkowo czyste. Proszę nie pisac ogólnikami i sloganami, ale podać choć kilka faktów. A są one takie, że kilka silników małej mocy wcale nie zrujnuje nam jezior. Pisałem już wielokrotnie, że codziennie niemal wszyscy żeglarze ich używają. I jakoś jeziora nie giną. Istnieją również przypadki, kiedy to nieprzemyślana ochrona sprawiła, że nie ma co chronić. Tak było na górskich halach, na których zabroniono wypasu owiec. Okazało się, że to był błąd i dziś znów można owce wypasać. W czasie zakazu, hale zaczęły zarastać różnym zielskiem.
Nie zawsze zakazy muszą chronić, choć w przypadku jezior z pewnością pomagają. Tylko, ze nikt nie chce zrobić z Czaplinka motorowodnego El Dorado, tylko pozwolić niektórym realizować swoje pasje. Ponadto tylko VIKY wie, co znaczy krytyka konstruktywna. Proponuje rozwiązanie problemu, a nie tylko narzekanie. Jeżeli obieżyświat, wodnik i inni forumowicze zaproponują inne rozwiazania, to ta dyskusja ma sens. Jeżeli to ma być tylko pyskówka, to sensu w istocie jest ona pozbawiona. Pozdrawiam
Raduję się czytając głosy obrońców naszych jezior i naszego największego skarbu, którym jest nasza przyroda. Ale jednocześnie smucę się,gdy czytam wypowiedzi osób, które nie widzą potrzeby ochrony naszej przyrody.
http://www.myc.pl to nie taki brzydki sport. A ten radykalny skręt w ekologie w latach 90tych w Czaplinku, kosztował nas i kosztuje wiele straconych pieniędzy. w lipcu i sierpniu, jak dla mnie powinno być pozwolenie, resztę miesięcy niech będzie cisza.
Komentowany artykuł nosi tytuł: "OD MUZYKI PIĘKNIEJSZA JEST TYLKO CISZA". Nic dodać, nic ująć. Żeby bronić ciszę,tę naturalną jeziorną ciszę, zakłócana tylko przez plusk fal i pokrzykiwanie ptaków, trzeba rozumieć piękno takiej ciszy.
Choć nie zgadzam się z Wodnikiem w sprawie ciszy, te jednak tępienie wyroków Trybunału to chyba jakieś nieporozumienie.
Tylko że Trybunał bada zgodność nowych ustaw z prawem, a w sprawie strefy ciszy prawo nie obstaje po żadnej ze stron. Powinna zatem decydować wola lokalnej władzy samorządowej. Prawo nie zabrania pływania na silnikach po wodach jeziora. Decyzja, po których wodach mozna pływać pozostaje w gestii samorządó. I tutaj zgadzam się z VIKY, ze nie powinien wojewoda decydować o sprawach, które go nie dotyczą. Idea centralizacji władzy już dawno została ośmieszona, choć jeszcze wielu za nią tęskni. Moim zdaniem decyzja powinna zapadać w gminie, ale moje zdanie niczego nie zmieni. I tak zadecyduje wojewoda. A w tym przypadku " bezpieczniki" nie działają, bo nie ma tu mowy o pogwałceniu prawa.
nie ma czegoś takiego ja fachowcy, którzy naukowo coś ustalą lepiej niż politycy lokalni w mieście. Tacy fachowcy są tylko gorsi. W komunie było sporo specjalistów w Warszawie, którzy o wszystkim decydowali, czarne na białym wyszło, jak nieudolne to jest. a ten dzisiejszy Trybunał, nie jest żadnym rozsądkiem, to on się myli najczęściej, tak jak z prawem do wykupu mieszkań w spółdzielniach dla przykładu. Takie myślenie trzeba tępić
Do Viky:
Już pisałem, że demokratyczne procedury wyposażone są w "bezpieczniki" i że nawet gdy Sejm i Senat demokratycznie uchwalą prawnego bubla, to mogą się włączyć specjalisci od prawa, czyli Trybunał Konstytucyjny i podjęte przez parlament buble prawne przestają obowiązywać. Analogiczne "bezpieczniki" funkcjonują w przypadku uchwał Rady Gminy. Istnienie "bezpieczników" jest niezbędne, gdyż demokracja, mimo że jest najlepszym z dzieł ludzkich, nie gwarantuje, że decyzje podejmowane większoscią głosów przez organy przedstawicielskieś, będą prawidłowe. Z tego powodu, systemy demokratyczne na całym świecie zostały wyposażone w procedury umożliwiające oddanie ważnych spraw w ręce SPECJALISTÓW. Upieram się przy tych specjalistach, ale przyznajmy sami : jeżeli w ważnych sprawach nie będzie się liczył głos fachowców, to czyj?
Wodniku, to co się tu dzieje, powinno być tu decydowane, a nie przez anonimowych ludzi, wybrana rada podjęła taką decyzję i to powinno być święte prawo demokracji lokalnej. Wojewoda powinien uszanować demokrację lokalną.
Kochani.Podyskutowaliśmy, nie obeszło się bez emocji - jak to na forum dyskusyjnym bywa - i ustaliliśmy to, o czym wiedzielismy już na samym początku dyskusji, a mianowicie, że na temat używania motorówek na naszych jeziorach można spotkać bardzo różne poglądy. Temat ten zawsze rodził duże emocje i wzbudzał zapalczywe dyskusje świadczące o tym, ze mieszkańcom nie są obojętne nasze czaplineckie sprawy. A teraz nie pozostaje nam nic innego jak poczekać spokojnie na decyzję, o kształcie której - mam nadzieję - zadecyduje wyłącznie rzetelna wiedza specjalistów.
po co ta dyskusja, wojewoda zrobi to na co ma ochotę, a oni w Szczecinie chcą mieć tutaj ciszę i spokój, dosłownie i w przenośni, (pewnie tylko niektórzy zrozumieją to co mam namyśli... cóż taki Czaplinek jacy mieszkańcy
)
Drogi Antku i Wodniku.
Nie wiem, o co Wam chodzi. Wszak i ja jestem za tym, żeby brać pod uwagę opinie fachowców. Tylko jakoś ich nie widzę. Nie wiem też, o jakich fachowcach pisze Wodnik powołujac się na ich opinię przy ustalaniu strefy ciszy. Z mojej wiedzy wynika, że strefę wprowadzono za poprzedniej kadencji Rady. Chyba, że się mylę, a jest to możliwe, gdyż nie zgłębiałem dokumentacji na ten temat. Wodnik mnie zawiódł, gdyż nie podał żadnego rozwiaznia. To jest paplanina. Tylko konstruktywna krytyka posuwa naprzód cywilizację. Narzekanie nie zmieni nic. Trzeba podpowiadac rozwiązania. Może spośród wielu, znajdzie się jakieś godne rozważenia. Poza tym trzeba tez szanować innego człowieka, który może sobie wyobrażać wypoczynek w inny sposób. Nikt nie musi myśleć za kogoś, jednak w dobrym tonie jest podpowiedź innego rozwiząnia, jeśli krytykuje się obecne. Teraz wiem, że Wodnik również spogląda na sprawę przez pryzmat swojej opinii. Jeśli uważa, że za strefą ciszy stoją fachowcy, proszę podać jacy. Nie każdy, kto pływa po jeziorze, lub chodzi po lesie jest specem od ekologii, czy ma choćby zielone o niej pojęcie. Jeśli chodzi o zanieczyszczenia, to chyba lekka przesada. Samochody też zanieczyszczają, a jednak nikt nie zamyka dróg. Może przykład jest przejaskrawiony, ale coś w tym jest. Na koniec moje obserwacje. Wczoraj, tj. 29. lipca ok. godz. 17 patrzyłem z dziećmi, jak jedna żaglówka pływa przy zdjęctych żaglach na silniku. Trwało to ok. pół godziny, i miało miejsce naprzeciw " żelaźniaka". W sobotę, dwa dni wcześniej tuż obok zakotwiczonej mojej łodzi na jez. Drawsko pływało na silniku dwóch wędkarzy, niczym się nie przejmując. To dla kogo te przepisy?? Jak zwykle dla maluczkich? Kto będzie tego pilnował? Popieram postulat LIMES o dopuszczeniu silników małej mocy. Kwestia, czy ma to być 2KM, czy 5 pozostaje kwestią wtórną. Lub otwarcie innego zbiornika. I to się nazywa konstruktywna krytyka. Dziękuję LIMES, że rozumie o co biega.
Dziekuję Antkowi Policmajstrowi za poparcie poglądu przyznającego FACHOWCOM decydujące zdanie w ważnych dziedzinach naszego życia. Tak się składa, że to właśnie opinie fachowców sprawiły, ze na tak wielu jeziorach w Polsce obowiązują zakazy bądź ograniczenia używania pojazdów silnikowych. Warto pamiętać, że również obowiązująca strefa ciszy na jeziorze Drawsko jest spełnieniem wymogów określonych przez fachowców. Fachowców od ekologii. Opinie tych fachowców musimy szanować ,(nawet jeżeli są dla kogoś niewygodne),żeby przyszłe pokolenia nie wspominały nas jako "barbarzyńców" dewastujących przyrodę.
eksplorator napisał...
Przyznaję, że nieco mnie Pan zawiódł Wodniku. Nie podał Pan żadnego rozwiąznia konfliktu. Każdy robi , czego się wyuczył,od tych spraw są profesjonalne instytucje do tego powołane,i ludzie tam siedzący[ tylko po co ? ] za nasze podatki...więc niby czemu Wodnik ma myśleć za nich ?
Zburzmy wszystkie domy, zburzmy wszystkie drogi, zburzmy kościoły, zburzmy wszystko, a potem zaorajmy i posadźmy puszczę i na koniec przenieśmy się do lasu i tam żyjmy jak leśne stwory! W ten sposób spełnimy marzenia ekologów i sami staniemy się atrakcją turystyczną...
Do Viky:
A nam pani w szkole mówiła, że jeśli ktoś robi błędy przy pisaniu, to...... Oj, tego lepiej nie napiszę.
Taki z Ciebie pożytek, że przynajmniej czytasz uważnie
poprawiłbym błąd ale tu człowiek się myli tylko raz...
Zburzmy wszystkie domy, zburzmy wszystkie drogi, zburzmy kościoły, zburzmy wszystko, a potem zaorajmy i posadźmy puszczę
i na koniec przenieśmy się do lasu i tam żyjmy jak leśne stfory! W ten sposób spełnimy marzenia ekologów i sami staniemy się atrakcją turystyczną
A zatem Wodnik uważa, ze motorowodniekom nic się nie należy, gdyż jeziora trzeba chronić. Niech sobie jeźdźą na skuterach, ale nie u nas. Taki oto pogląd reprezentuje Wodnik, choć wyraża to w sposób niebywale zawoalowany. A prosiłem o jasno sprecyzowany pogląd.
Niestety się z nim nie zgadzam, jak wielu innych mieszkańców. Brak fachowych analiz na temat szkodliwości sportów motorowodnych jest podstawą. Jak już pisałem, na Mazurach również chronią jeziora, co nie przeszkadza wydzielić określone strefy do uprawiania sportów motorowodnych. Nie odniósł sie Pan do propozycji wodniaków, o udostępnieniu jakiegoś jeziora. Zasłonił sie Pan ochroną przyrody, o której pojęcie ma Pan podobne, jak ja czy każdy szary obywatel. Szkoda, bo liczyłem na coś więcej, a spotkałem się jedynie z polityczną dyplomacją. Pozdrawiam i nadal podtrzymuję wniosek o udostępnienie obojetnie jakiego jeziora motorowodniakom. TRZEBA ZAWSZE ROZMAWIAC. No i nie odniósł się Pan do notorycznego używania silników przez żeglarzy. O ich zaśmiecaniu, rozpalaniu ognisk i pełnej samowoli na wodzie i w lesie. Czyzby był Pan żeglarzem?
Szanowny Eksploratorze
Aby jak najbardziej skrócić swą wypowiedź odpowiem, na Pana komentarz w punktach: 1) Zakaz wjazdu aut do lasu ma pewną liczbę wyjątków, dotyczących sytuacji koniecznych. Jest to oczywiste .Jest również rzeczą oczywistą, że analogicznie winno byc z zakazem używania silników spalinowych na chronionych jeziorach. To akurat nie podlega dyskusji. 2) Jeziora chronione, nie mogą byc używane do uprawiania sportów motorowodnych. Na tym m.in. polega ich ochrona. Jest to sprawa jednoznaczna. Nie ma co stwarzać złudzeń , że jest mozliwość rozwiązań pośrednich. Jezioro albo jest chronione , albo nie jest chronione. Nie ma takiej możliwości, że "jest chronione, ale tylko na pół gwizdka". Zakaz używania silników spalinowych na chronionych jeziorach jest często spotykaną formą ochrony najcenniejszych pod względem przyrodniczym akwenów, nie tylko w Polsce lecz również w innych krajach Europy. Zestawianie ze sobą interesów motorowodniaków z ponadczasowym i nadrzędnym dla całej ludzkości problemem ochrony przyrody jest nieporozumieniem. 3) W procesie legislacyjnym na szczeblu Gminy biorą udział Radni. To prawda. Jeśli nie skorzystali Oni wcześniej z ekspertyzy fachowców - to szkoda. Ale jeszcze nic straconego. System demokratyczny posiada, na szczęscie, skuteczne "bezpieczniki". Nawet jeżeli Sejm i Senat spartolą ustawę - to są jeszcze fachowcy w Trybunale Konstytucyjnym, którzy mają prawo naprawić błędy legislacyjne popełnione przez posłów i senatorów. Jeżeli Radni w Gminie spartolą uchwałę, to również - na szczęście - są procedury, które nie dopuszczą do wprowadzenia w życie decyzji nierozsądnych, błędnych i niezgodnych z prawem. 4) 29 czerwca 2009 roku Regionalna Rada Ochrony Przyrody rozpatrzy wniosek o zniesienie zakazu używania łodzi motorowych na jeziorze Drawsko. Wstydzę sie, że taki wniosek powstał w Czaplinku, który powinien być żywotnie zainteresowany utrzymaniem walorów przyrodniczych i turystycznych jeziora Drawsko. Bezskutecznie próbuję sobie wytłumaczyć, w jaki sposób mógł narodzić sie taki kompromitujące nasze środowisko, wniosek. Czy zadecydowały czyjeś naciski, brak odwagi w opieraniu sie nierozsądnym żądaniom, czy zwykły brak wiedzy ekologicznej? Nie znajduję odpowiedzi na to pytanie.Jeszcze raz podkreślam, że liczę na profesjonalizm członków Regionalnej Rady Ochrony Przyrody. Dzień 29 czerwca może zadecydować o kondycji czaplineckiej przyrody, o losach jeziora Drawsko. Ja osobiscie wierzę w mądrość fachowców. 5) Szanowny Eksploratorze ! Po przeczytaniu powyższych wywodów z pewnością się Pan zorientował, że w sprawach ochrony środowiska moje poglądy są bardzo zdecydowane i wyjątkowo mało elastyczne. Wynikają one z tego , że na przestrzeni swojego życia byłem świadkiem licznych klęsk przyrody w zetknięciu z krótkowzrocznymi poczynaniami człowieka. Byłem świadkiem tragicznej degradacji wielu rzek i jezior. Nie chcę, by moje ukochane jezioro Drawsko podzieliło los innych zniszczonych przez człowieka jezior. Doświadczenie życiowe każe mi dmuchać na zimne.
Drogi Wodniku.
Faktycznie, zgadzamy się w większości prezentowanych poglądów. Jednak omija Pan sprytnie temat rozwiązania problemu. Wjazd do lasu jest zabroniony, ale jest wiele wyjątków. Takiego wyjątku dla motorowodniaków nikt nie proponuje. Proszę Pana zatem o wyartykułowanie jasnego poglądu dotyczącego miłosników tych sportów. Czy zdaniem Pana nie powinni mieć szansy na uprawianie swojej pasji na naszych jeziorach, Proszę o konkretną odpowiedź, zamiast zasłaniania się ekologią i dobrem naszego krajobrazu, którego nikt nie kwestionuje. A czy motorówki niszczą jeziora?? Żaden fachowiec się na ten temat nie wypowiedział, ani nikogo o to nie poproszono. W procesie legislacyjnym występują tylko radni i różne grupy zainteresowanych, które kierują się tylko swoim " widzimisię" jak Pan, lub ja. A nie zawsze to, co się nam wydaje jest zgodne z prawdą. Pozdrawiam i zachęcam innych czytelników do prezentowania swojej opinii.
Szanowny Eksploratorze
Jest mi bardzo przykro, że Pana rozczarowałem swym poglądem na temat używania motorówek na chronionych wodach jeziornych. W wielu innych sprawach zgadzam się z wypowiedziami zawartymi w Pana komentarzach, ale w tym wypadku różnimy się poglądami. Dodam jeszcze, że mieszkając wśród jezior przywykliśmy do ich obecności w naszym krajobrazie i traktujemy je jako coś bardzo zwykłego. Rzadko uświadamiamy sobie, że nasze jeziora nie są czymś pospolitym i nie można traktować ich wyłącznie jako przedmiot intensywnej eksploatacji. To właśnie ich wysokie walory przyrodnicze spowodowały, że zostały one objęte ochroną i powstał Drawski Park Krajobrazowy, którym się szczycimy. Trzeba mieć nadzieję, że dzięki temu uda się uratować jak najwięcej z tego, co decyduje o nieprzeciętnych walorach naszych jezior. Zakaz używania motorówek na jeziorach można przyrównać do obowiązującego zakazu wjazdu samochodów do lasów. Tego zakazu już dziś nikt nie kwestionuje, chociaż w czasie, gdy go wprowadzano, również słyszało się głosy przeciwników. A przecież ekosystem jeziora - moim zdaniem - jest jeszcze bardziej delikatny i wrażliwy na nieodwracalne zakłócenia niz ekosystem leśny. Ile szkód w jeziornym ekosystemie mogą uczynić motorówki, potrafią jednak ocenić tylko fachowcy. Szkody te bowiem nie zawsze widoczne są gołym okiem i nie zawsze widoczne są od razu. Powierzmy więc tę sprawę fachowcom od ekologii. To do nich winno należeć ostateczne słowo. Liczę zatem na madrość Regionalnej Rady Ochrony Przyrody.
Przyznaję, że nieco mnie Pan zawiódł Wodniku.
Nie podał Pan żadnego rozwiąznia konfliktu. Prosze porozmawiać z Panem Hahlerem ( nie wiem, czy dobrze zapisałem nazwisko - jesli nie, to Pana Marka przepraszam). To on na sesji Rady zgłaszał wniosek o udostępnienie jeziora Drawsko, lub wypracowanie innej koncepcji. Sęk w tym, że prawie nikt, poza mną(przepraszam, że zabrzmiało to nieskromnie) nie jest zainteresowany jakimkolwiek spotkaniem z motorowodniakami. Jeśłi się mieszka na pojezierzu, to chyba nic w tym strasznego, ze chce się korzystac z jezior w różny sposób. Na Mazurach o tym wiedzą i jakos udaje się to pogodzić. Poza tym prosze nie pisać o ogromnych ilościach mknących skuterów i motorówek, bo to mącenie, a własciwie robienie wody z mózgów mieszkańcom. Zwolennicy pojazdów militarnych mogą się spotykać i też realizować swoje pasje. Przykładem jest zlot w Bornem Sulinowie. Zawsze jest jakieś wyjście, ale trzeba umieć i chcieć go poszukać. Informuję, że nie posiadam motorówki, czy skutera. Również wolałbym spokój na jeziorach, ale potrafię spojrzeć dalej, niż czubek swojego nosa i zrozumiec potrzeby innych. A jesli żeglarze tak gorąco orendują za ciszą na naszych jeziorach, to zaproponujmy obowiazek zdejmowania z jachtów silników. Wtedy dopiero LARUM siępodniesie. Ze to bezpieczeństwo itd. A przecież wszyscy użytkownicy jeziora, oraz nierzadko spacerowicze widza, jak żeglarze chętnie korzystają z silników. I wcele nie podczas flauty. Takie postępowanie to kalizm w czystej postaci. A jesli chodzi o wycięcie parku i budowę drogi nad jeziorem, to niestety jestem pełen obaw. Nasza władza już niejednokrotnie pokazała, ze jest w stanie przeforsowac wszystko, co ząłozy. Dziwię się tylko światłym radnym, że głosowali za takim rozwiązniem. Inna sprawa, że nie bardzo wiem, gdzie chca zmieścić tę drogę. Chyba, że chca wywłaszczyć włascicieli prywatnych posesji i wspólnotę mieszkaniową na Leśników.
Szanowny Eksploratorze.
Podtrzymuję swój pogląd, że na szczęście istnieją procedury pozwalające zapobiegać nierozsądnym decyzjom. Nie wiem dlaczego niektórzy sądzą, że udostępnienie motorowodniakom cennych pod względem przyrodniczym wód, byłoby oznaką postępu. Jest zupełnie odwrotnie. Roje motorówek i skuterów wodnych na jeziorach dawno przestały być synonimem postępu cywilizacyjnego. Dzisiejsza cywilizacja preferuje ochronę przyrody a nie bezwzględne jej eksploatowanie. Krótkowzroczność wielu osób nie pozwala im zrozumieć, że ochrona przyrody jest w istocie działaniem na rzecz człowieka a nie działaniem przeciw człowiekowi. Niektórzy sądzą, że rozwiązaniem byłby tu jakiś dobry kompromis. Tymczasem są sytuacje, w których dobry kompromis po prostu nie jest możliwy. Czy byłby na przykład możliwy dobry kompromis z grupą miłośników pojazdów militarnych, którzy koniecznie chcieliby organizować systematyczne przejażdżki czołgami po czaplineckim deptaku? Celowo użyłem przykładu absurdalnego by wykazać małą przydatność kompromisów w niektórych sytuacjach. Zresztą jest rzeczą oczywistą, że miłosników motorówek nie urządzałby kompromis polegajacy na udostępnieniu im małego jeziora, które można byłoby motorówką przemierzyć wzdłuż i w poprzek w ciągu paru minut. Motorowodniacy zainteresowani są głównie dużymi akwenami - takimi jak jezioro Drawsko. Tylko na dużym akwenie szybka motorówka ma dla motorowodniaków sens. Jeżeli chodzi o pomysł poprowadzenia dwupasmowej drogi wzdłuz brzegu jeziora Czaplino, to trudno jest mi się na ten temat wypowiadac bez zapoznania się ze szczegółami tego pomysłu. Jeżeli faktycznie pomysł zakłada wycięcie części parku, to można z góry przewidzieć, że będzie to jedna z największych przeszkód w zrealizowaniu tego pomysłu, zwłaszcza że park ten jeszcze kilkadziesiąt lat temu był cmentarzem. Nie słyszałem, by w ostatnim czasie w jakimkolwiek ze znanych mi miast przeprowadzono dwupasmową drogę przez teren pocmentarnego parku.
Drogi Wodniku.
Sam mam mieszane uczucia na temat strefy ciszy. Pisałem już o tym przy poprzednich tekstach A. Szwai. Jesli nie Drawsko, to jakie inne jezioro zostanie udostępnione dla motorowodniaków? Pan powinien wiedzieć, co znaczy dobry kompromis. Przez lata swojej pracy spotykał się Pan z różnymi problemami zyciowymi ludzi. Teraz przydałoby się Pańskie doświadczenie życiowe i podpowiedź, jak roziazać problemy motorowodniaków. Nie może być odpowiedzi, że nie, bo nie. Ja proponowałem otworzyć jezioro Krosino lub Wilczkowo. A tutaj znów słyszymy tylko NIE. To nie jest konstruktywna krytyka, tylko ujadanie. A jak Pan i inni czytelnicy zapatruje się na pomysł wycięcia dużej części parku przy Wałeckiej i poprowadzenia drogi dwupasmowej nabrzeżem jez. Czaplino. Droga ta miałaby odciążyć ruch na Wałeckiej. Pewnie jednocześnie zabijając spokój spacerowiczów, niszcząc niedawno zbudowaną ul. Tartaczną, i puszczając ruch pod oknami mieszkańców Kościuszki, Żuławskeij i Leśników. A taki pomysł został przegłosowany na ostatniej sesji, o czym pisze Pan Adam Kośmider w "wieściach z sesji". Jak widać, w Czaplinku kazda głupota może się spełnić.
Całe szczęście, że istnieją procedury pozwalające zapobiegać nierozsądnym decyzjom. Zniesienie strefy ciszy na jeziorze Drawsko byłoby decyzją - delikatnie rzecz ujmując - bardzo nierozsądną. Zniesienie strefy ciszy na jeziorze Drawsko zniszczyłoby najbardziej wartosciowe walory tego jeziora. Jestem zdumiony, że istnieje spora grupa osób, która nie potrafi lub nie chce tego zrozumieć.
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta
|
| wstecz | dalej » |
|---|







Popieram takie podpatrywanie lepszych, chwała Wodnikowi
)




