SMAKUJĄC "DŻEM" Drukuj
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Napisał: Konrad Kołacz   
piątek, 22 sierpień 2008
ImageJuż niedługo kończą się wakacje, dla mnie jako od ponad roku mieszkającego i żyjącego za granicą, już się skończyły. Jestem mieszkańcem Czaplinka, to moje rodzinne miasto, więc tu spędziłem miesiąc wakacji.
Jedząc rano śniadanie, kanapki z dżemem, wracam pamięcią do wydarzenia, jakim niewątpliwie był lipcowy koncert zespołu bluesowego „DŻEM” w czaplineckim amfiteatrze.


Na początku zdziwiłem się, że do Czaplinka przyjeżdża tak znana kapela muzyczna. „Dżem” nigdy nie był medialny, zawsze stronił od komercji, ale odkąd sięgam pamięcią, wszystkie hale, amfiteatry zawsze były wypełnione po brzegi, gdy grała ta kapela. Chyba tylko jedynie podobne zjawisko w dziejach polskiej muzyki rockowej zachodziło, gdy grał inny polski zespół „KULT”.

Na pytanie, jakie Twoim zdaniem są najlepsze polskie zespoły, pada odpowiedź: ”Dżem” i „Kult”. (Nie są to oczywiście odpowiedzi fanów Dody Elektrody, ale znających się na muzyce ludzi!)

„Dżem” pochodzi ze Śląska – stolicy polskiego Bluesa, to jest jego ojczyzna, tam też odbywa się festiwal „Rawa Blues”. Zrodzony w środowisku górniczym, niczym w murzyńskich slumsach USA, gdzie kocha się bluesa jak nigdzie indziej, ale też gdziekolwiek wystąpi ten zespół, staje się to wielkim wydarzeniem. Nie przeszkadza w tym nawet brak w podstawowym składzie zespołu dwóch liderów, założyciela grupy, który zginął w wypadku samochodowym i serca kapeli rockowej, legendy polskiego bluesa, charyzmatycznego wokalisty Ryszarda Riedla - ostatniego polskiego hipisa.

W czasach galopującej afirmacji, gdzie sprzedaje się siebie jako towar, jako pewnych siebie „twardzieli”, jako ludzi bez skazy i nałogów, jako ludzi sukcesu, gdzie sztuczne uśmiechy zdobią nasze wypolerowane przez dentystów zęby, w czasach amerykanizacji świata, Europy i Polski- „uśmiech jako zawód”, -„nie okazuj swoich słabości”, wydawałoby się, że postać i życie Riedla w skomercjalizowanym społeczeństwie, nie przedstawia już jakiejś wartości, nie niesie żadnego przesłania, ale okazuje się, że wrażliwość „outsidera” i wrażliwego artysty jest w każdym z nas!
Wszyscy znamy i nucimy niezapomniane teksty Ryśka, bo dla nas są częścią nas, naszego bogactwa wrażliwości duszy, zmagania się z sobą i ze światem.
„Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy”- śpiewał Rysiek.
Niestety, nie mogło być z nami Ryszarda Riedla, tym bardziej ludzie byli ciekawi, jak wywiąże się z tego zadania inny wokalista - („Gdy umiera mistrz, rodzą się szkoły”).
Jego zadanie było bardzo trudne, bo rywalizować z legendą jest strasznie trudno.
Pokażcie mi drugiego Chrystusa, drugiego Buddę, drugiego Jana Pawła II, drugiego Elvisa Presleya, Kurta Cobaina, Jimmy Hendrixa, drugiego Ryszarda Riedla.....
W niektórych przypadkach, przysłowie: ”nie ma ludzi niezastąpionych” nie sprawdza się, nie funkcjonuje.

Cóż więc może wydarzyć się w czaplineckim amfiteatrze? Ludzie, którzy przybyli nie chcieli nowej muzyki, nowego „Dżemu”, nowej szkoły bluesa, chcieli słuchać dawnego „Dżemu” i słów jego duszy -Riedla.

Nowy wokalista wywiązał się moim zdaniem z tego wspaniale. Był bardzo skromny, naturalny, miał podobny głos, podobnie nawet wyglądał. Ludzie wokół mnie zgromadzeni, mówili że jest w porządku. Nie zazdroszczę mu, dlatego że zawsze będzie porównywany z Riedlem i nie może być sobą, ale takie jest jego zadanie, taki jest show biznes. To tak, jak życie w cieniu sławnego ojca, ale ludzie zawsze będą przychodzić na „Dżem”, jeśli to będzie ich stary, kochany „Dżem” z lat młodości.

Gdy noc spowiła niebo nad Czaplinkiem, poniżej sceny u tych, którzy stali, zabłysły zapalniczki i świece. Tak, dzielmy się ogniem naszych uczuć, dajmy upust szarości naszego życia, zwłaszcza gdy cały rok mieszka się w Czaplinku, małym miasteczku, gdzie tak rzadko dzieje się coś ciekawego.

Jakaś dziewczyna obok mnie:
„-Jestem ze Szczecina. Wczoraj byłam na koncercie „Dżemu” w Wałczu, było fatalnie, chała, nic nie wychodziło. Jestem zaskoczona, że Czaplinek potrafi zorganizować tak wspaniałą imprezę, jest cudownie, warto było przyjechać”.

Siedzi też ze mną mój przyjaciel z Florydy, Richard:
„- Fantastyczni, profesjonalni muzycy, wspaniała akustyka. Rockowe, słowiańskie brzmienie gitar, nigdzie tego nie usłyszysz. W USA nie byłoby, czego się powstydzić, sukces byłby gwarantowany! Super miejsce, przyroda sprzyjająca odbiorowi dźwięku. Co niektórzy wyglądają jak ZI.ZI.TOP., no może mógł być lepszy wokalista, lecz śpiewa poprawnie, ale przecież nie jest to Riedel, a więc nieźle. Ten po prawej na gitarze, perkusja i instrumenty klawiszowe – poziom światowy”.

Inni ludzie po koncercie:
„- Wspaniale, pięknie”. „-Wielkie brawa”. „-Wspaniała zabawa”.

Kilka dni przed koncertem pomyślałem: „- „Dżem” w Czaplinku? I to za darmo?!!!!” To nie do pomyślenia! Pamiętam swoją młodość, jak trzeba się było „bić” o bilety na ich koncert, same pieniądze nie wystarczyły, potrzebne były jeszcze łokcie i znajomości! Jestem wdzięczny, wzruszony i zachwycony. „Nie zdżemneliśmy się”, jak to już nieraz bywało, nie wiało nudą, nic z tych rzeczy. To był prawdziwy KONCERT, a nie kolejny nudny festyn „z musztardą na trawie i flaszką w ręku”.

„Chociaż puste mam kieszenie...” - śpiewał Riedel.
„Chociaż puste mam kieszenie...” - będą mogli powiedzieć, co biedniejsi mieszkańcy Czaplinka, (a takich nie brakuje) – „Byłem! Byłem na koncercie „Dżemu” ”.
    
Nawet starsi i małolaty, co nie bardzo znali tą kapelę i poszli jako „gapie”, byli zadowoleni, bo przecież zespół i jego muzyka łączy 3 pokolenia słuchaczy już ponad 30 lat. I nic się nie zmienił, na szczęście. Zmiana oznaczałaby, że wkrótce by o nim zapomniano. Legendę trzeba podtrzymywać, będzie trwała dopóty, dopóki się nie znudzi, lub ktoś nie zacznie przy niej „kombinować”. A „Dżem” nigdy się nie znudzi, bo jest z nami od dawna, jest częścią z nas, to wrażliwość połączona z wielkim profesjonalizmem.

Przyjeżdżały do Czaplinka już różne zespoły, różni wokaliści i muzycy, typu Stachursky i inni. Ukształtował się taki stereotyp, że kto przybywa do Czaplinka, to się kończy, ale najczęściej byli to ludzie z „innej ligi”, niż „Dżem”, pomimo że byli i są bardzo medialni i robią wokół siebie dużo szumu, trudno ich nawet zapamiętać.

W Czaplinku wyszło to, co nie wyszło w Wałczu – jakość dźwiękowa! To zasługa naszej Energetyki! Widziałem, jak uwijali się panowie ze Straży Pożarnej, Straży Miejskiej. Doceńmy trud każdego, kto przyczynił się do wspaniałego koncertu! Należą się wielkie podziękowania i brawa organizatorom i UMiG, że sprawili nam tak wspaniałą niespodziankę i ucztę muzyczną, gdzie głównym daniem był „Dżem”. Podziękujmy wspaniałym polskim muzykom, osobiście wolę słuchać „Dżemu”, niż „The Doors” - wolę polskie realia, bo mam polskie serce. To nie były zmarnowane wakacje, a wszystko to przez wysiłek wielu ludzi pracy i muzyków, którzy nas nie zawiedli, i za to ich kochamy.

„W życiu piękne są tylko chwile...” śpiewał Ryszard Riedel. Niewątpliwie, jedną z tych chwil był dla mnie zaszczyt obejrzenia i usłyszenia „na żywo” grupy „Dżem” w czaplineckim amfiteatrze. Poczułem się jakoś dumny z mojego miasta.

Moja dusza zasmakowała uczty duchowej, której długo teraz nie zagłuszy, niestrawność godnej pożałowania komercyjnej muzyki, a wszystko to dzięki temu, że byłem akurat we właściwym miejscu, o właściwym czasie - w czaplineckim amfiteatrze, na Dniach Czaplinka, na koncercie grupy „Dżem”. Mogłem stać się tym jednym wielkim organizmem, który śpiewał i bujał się we wspaniałej, wspólnej zabawie. Byłem jednym z tych szczęśliwców „SKAZANYCH NA BLUESA”.

Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Aż ciarki mnie przechodzą, że czaplineccy organizatorzy mogą na przyszły rok zaprosić np. zespół „Kult”. Sukces byłby gwarantowany. Powtórka z rozrywki? A jak!

Teraz zagranicą, z ogromną przyjemnością i spokojem, mogę sobie zjeść kanapkę z „DŻEMEM”. Pozdrawiam wszystkich Czapliniaków.

4.08.2008.Fodby Dania
Konrad Kołacz

Zwiastun 24 nr (jubileuszowego-2 lata!!!) "Kuriera Czaplineckiego"
Czytań: 180
Trackback(0)
Komentarze (0)add
Napisz Komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
smile
wink
laugh
grin
angry
sad
shocked
cool
tongue
kiss
cry
smaller | bigger

busy
Zmieniony ( sobota, 23 sierpień 2008 )
 
wstecz   dalej »
Reklama Kurier

DRAWSKIE STRONY INTERNETOWE