LOBELIA I CYNIK - zapowiedź 23 nr Kuriera Czaplineckiego Drukuj
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
Napisał: Andrzej Szwaja   
czwartek, 17 lipiec 2008
Gdy rozum śpi budzą się demony
F. Goya.

„Lobelio” i Cyniku! –  idziecie złą drogą. Proszę, zawróćcie z niej zanim będzie za późno. Ten sparafrazowany cytat z A. Kwaśniewskiego przyszedł mi do głowy po przeczytaniu Waszego ostatniego artykułu pt. „Zaradni i bezradni”. Jako członek zespołu redakcyjnego Kuriera wiem, że artykuły dot. między innymi farmy wiatrowej i lotniska w Broczynie, pisze dla Was człowiek podpisujący swoje teksty pseudonimem „Cynik”. Cynik jak to cynik, w sposób cyniczny, chowając się za plecami „Lobelii”, wykorzystuje Waszą naiwność i nie ujawniając kim jest, gromi swoich adwersarzy z imienia, nazwiska i funkcji, każąc się w dodatku pod swoimi dziełami podpisywać „ruchowi ludzi nieobojętnych” i Panu Uwe Spieweck. Niezależnie od treści, jakie przekazuje, taka postawa jest nieprzyzwoita i świadczy o tym, że pseudonim obrał sobie właściwy.
    
Cynik do lobelii tak bardzo nie pasuje. To przecież najobrzydliwszy kierunek filozoficzny starożytnej Grecji, polegający na negowaniu wszystkich wartości. Główny współtwórca cynizmu, filozof Diogenes, mieszkał w beczce na rynku miasteczka, onanizując się i załatwiając potrzeby fizjologiczne w biały dzień na oczach mieszkańców. Wyrażę litościwe przypuszczenie, iż „Cynik” nie wiedział co robi, wybierając sobie takiego idola.
   
Odnosząc się w dalszej części do merytorycznej treści artykułów pisanych pod szyldem „Lobelii”, zwracać się będę w formie osobowej do Pana Cynika. Po pierwsze, dlatego że jest autorem. Po drugie, dlatego że wierzę w dobre intencje „Lobelii”. Pana Uwe Spieweck pozostawię w spokoju, co może uznać za wyraz obowiązującej w Polsce galanterii wobec cudzoziemców.
   
A więc Panie „Cyniku” – trochę mnie peszy fakt, iż nie wiem właściwie do kogo się zwracam, ale cóż, dobrych manier nie będę Pana uczył. Postawił Pan w swoich artykułach, kilka poważnych zarzutów, obciążając nimi Samorząd Lokalny, Burmistrza i mnie osobiście. Po przeczytaniu artykułu pt. „Wiatraki bez głowy”, napisanego w formie histerycznego donosu, pomyślałem, że to jakieś chwilowe emocje i brak rozeznania w sprawie był powodem zamieszczenia tylu paskudnych i nieprawdziwych stwierdzeń w tak krótkim dziele. W tym samym numerze Kuriera, w artykule „Sama głowa to za mało”, odniosłem się do postawionych zarzutów łagodnie, nazywając podejrzenia i paszkwile złym stylem i niemądrą argumentacją. Jeszcze wtedy wydawało mi się, że to brak wiedzy a nie zła wola, jest przyczyną takiego prymitywnego ataku na ideę uruchomienia małego lotniska komunikacyjnego i sportowego w Broczynie. Lotniska, które jest wielką szansą dla naszego mikroregionu na szybki rozwój ekonomiczny i społeczny. Rozumując w ten sposób, starałem się w swoim artykule jak najprościej wyjaśnić, po co nam lotnisko, jakie to ma być lotnisko, dlaczego nie możemy zmarnować szansy jaką daje nam gotowa do użytku płyta pasa startowego i jakie musimy podjąć kroki dla osiągnięcia celu. Okazało się jednak, że Pan Cynik, sądząc po Jego następnym artykule, niczego, ale to absolutnie niczego nie zrozumiał. A może zrozumiał, lecz będąc cynikiem czerpie jakąś niezdrową satysfakcję z ogłupiania ludzi – nie wiem. Jaskrawym dowodem na to, że moja dydaktyczna praca poszła na marne, jest wyżej wspomniany artykuł na temat wiatraków i lotniska, zamieszczony w ostatnim, Nr 22 Kuriera Czaplineckiego, napisany przez tegoż „Cynika” a firmowany przez „Lobelię”. Teraz już wiem, że jest to przypadek ścisłego połączenia niewiedzy, niezrozumienia i złej woli. Już w drugim zdaniu artykułu pt. „Zaradni i bezradni” zostałem imiennie „wywołany do tablicy”, celem udowodnienia, że nie jestem kretynem i przestępcą, co zresztą niedwuznacznie sugeruje autor. Pisze na przykład, że moją intencją jest pozbawienie Gminy cennego towaru, jakim jest teren przemysłowy tzw. Strefy Ekonomicznej w Broczynie, i że planowanie na tym terenie lotniska to czcza fantazja i rażąca niegospodarność. Już w tym jednym zdaniu zawarte są dwa zarzuty z zakresu Kodeksu Karnego, zagrożone karą więzienia, dalej jest ich więcej. Po raz kolejny powtarzam, że zlokalizowanie wiatraków w obrębie lotniska w bezpośredniej bliskości pasa startowego, wartego kilkaset milionów zł, byłoby ciężkim przestępstwem wobec rozumu i prawa.
   
Nie jestem w stanie, w ramach jednego artykułu, opisać wszystkich uwarunkowań, które legły u podstaw idei „lotniska gminnego”, jak je nazwał Pan Cynik, nie ukrywając swej pogardy dla czegoś takiego. Cynik zaatakował nasz pomysł z podziwu godną zajadłością, nie przebierając w słowach i z równą pogardą dla faktów. Zanim się rozpocznie frontalny atak, niezbędne jest dokładne rozpoznanie sytuacji – tego czynnika brak u Cynika, wali na odlew. Mógłby się Pan Cynik rozejrzeć trochę po Europie, jak burzliwie rozwija się rynek usług lotniczych. Samoloty małe są już tańsze od dobrych samochodów, a podróż samochodem staje się coraz bardziej uciążliwa. To jest już ogromny i szybko rozwijający się rynek. Tereny jakimi dysponujemy, są coraz atrakcyjniejsze dla europejskiego klienta, paradoksalnie, właśnie ze względu na swoje niedoinwestowanie. Położenie Czaplinka w bezpośredniej bliskości centrów europejskich, pozwala również liczyć na wysoką tzw. ”rentę geograficzną”. To wszystko są walory, których jako gospodarze terenu nie możemy zmarnotrawić, kierując się zasadami stosownymi dla straganu prowadzącego wyprzedaż staroci. Trzeba, aby wszyscy zrozumieli, że samorząd lokalny nie jest od prowadzenia doraźnych interesów, lecz od stwarzania odpowiednich warunków dla rozwoju przedsiębiorczości w ogóle. Gmina jest bogata bogactwem swoich obywateli, ta stara prawda jakoś z trudem przebija się do świadomości ludzkiej.
   
Sprawą lotniska zajmuję się od samego początku, tzn. od września 2007, kiedy to zainspirowany wizytą znajomych lotników, uczestniczyłem w Międzynarodowym Seminarium Lotniczym w Poznaniu. Miałem tam okazję poznać lepiej zarówno problemy, jak i środowisko lotnicze w Polsce – po interesującej rozmowie z przedstawicielem Ministerstwa Transportu, postanowiłem rozpocząć działania konkretne. Napisałem obszerny artykuł w „Kurierze” – i tak to się zaczęło. Nie było wtedy na horyzoncie ani żadnych wiatraków, ani Stowarzyszenia Lotniczego, które powstało długo potem, dopiero po rozpropagowaniu tematu przez nasz miesięcznik i po zaangażowaniu się Burmistrza w prace planistyczne.
   
Zadanie zorganizowania lotniska w sposób oczywisty przekracza możliwości samej Gminy, natomiast inspirowanie i stwarzanie warunków sprzyjających rozwojowi na wszystkich możliwych kierunkach, jest jej statutowym obowiązkiem. Pierwszym krokiem, który zresztą został już zrobiony, było zlecenie zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, celem formalnego i prawnego odzyskania pierwotnej funkcji tego terenu. Drugim ważnym krokiem było powołanie lub zorganizowanie Stowarzyszenie Lotniczego – ten krok zrobił się sam – i bardzo dobrze. Stowarzyszenie jest niezbędne do rejestracji lądowiska i rozpoczęcia działalności lotniczej, co z kolei ma ogromne znaczenie promocyjne. Ażeby jednak zarejestrować lądowisko, jego teren musi się znajdować we władaniu Stowarzyszenia – jest to wymóg formalny. Dzierżawa terenu spełnia ten warunek, jednak nowopowstałe Stowarzyszenie nie dysponuje żadnymi środkami finansowymi. Dlatego, wobec zbieżności celów, powstała koncepcja dzierżawy bezpłatnej. Dzierżawa może zostać wypowiedziana praktycznie w dowolnym czasie. Gmina nie robi więc żadnych prezentów, a jedynie udostępnia teren dla prowadzenia działalności lotniczej we własnym dobrze pojętym interesie. Kolejnym ważnym krokiem winno być powołanie spółki prawa handlowego z jednoczesnym znalezieniem inwestora strategicznego i z udziałem Gminy, której wkładem byłby teren z pasem startowym. Spółka ta winna bezzwłocznie przystąpić do kompleksowej realizacji inwestycji pod nazwą np. „Lotnisko Czaplinek w Broczynie”.
   
Wobec zarzutów stawianych przez „Lobelię”/Cynika/ w sprawie oddania terenu za darmo jakiemuś podejrzanemu stowarzyszeniu, bez klauzul zabezpieczających interes Gminy, stwierdzić trzeba jednoznacznie, że żadnej umowy jeszcze Gmina nie zawarła. Zarzuty te, jak i wiele innych zawartych w publikacji, są więc bezprzedmiotowe i noszą wszelkie znamiona ordynarnego pomówienia.
   
Z całego artykułu pt. „Zaradni i bezradni” wynika jasno, że Pan Cynik nie zna faktów. Nie powstrzymuje Go to jednak od beztroskiego stawiania zarzutów, insynuowania działalności przestępczej, sugerowania istnienia jakiegoś spisku działającego na niekorzyść Gminy itp. itd.
       
Zastanawiam się, jaki cel przyświecał Cynikowi, gdy pisał swoje artykuły o wiatrakach i radnych. Czy miłość do prawdy i Czaplinka, czy głęboka troska o losy naszego społeczeństwa, czy wreszcie żywiołowy wstręt do podejrzanych członków Samorządu, knujących niewątpliwie ciemne afery z udziałem skorumpowanych pilotów sportowych i komunikacyjnych? To wszystko wydawało mi się jednak niedostatecznie cyniczne, jak na Cynika.
Oświecił mnie dopiero jeden z moich starych przyjaciół, znających życie i polską duszę. Człowieku, powiedział, nad czym ty się zastanawiasz – przecież on po prostu robi wszystko, żeby tylko nie dać zarobić Głowie.
       
Stary i doświadczony ten mój przyjaciel – może ma rację?
 
Czytań: 204
Trackback(0)
Komentarze (2)add
...
Napisane przez mieszkaniecc , sierpień 05, 2008
Stawiajcie wiatraki, to będą z tego pieniądze i źródło drogiej energiismilies/smiley.gif samoloty to za 25 lat, podpisać z firmą umowy na stawianie wiatraków na 15 lub 25 lat, a potem lotnisko robić. Zastanówcie się lepiej jak zatrzymać te tysiące turystów jadących do Kołobrzegu, zamiast ściągać ludzi z "nieba"! hehe. To jest takie oczywiste!!! Jeśli chcecie pieniądze, to trzeba rozwijać w mieście produkcję i usługi. Wspierać firmy w bardziej profesjonalny sposób, poprawić przepustowość Internetu, dróg i promować sport wśród wszystkich, a nie tylko dzieci. Zejdzie z chmur! w tym mieście co drugi dom jest nie pomalowany, nie ma ani jednego ładnego parku.
...
Napisane przez wojtek o , lipiec 17, 2008
fragment z dziennika

Na Mazurach i Pomorzu też nie jest lepiej. To tradycyjne regiony, gdzie przed rokiem zarabiano na turystach z Niemiec średnio 150 zł od osoby dziennie. W tym roku ulubione przez nich pensjonaty stoją niemal puste. Właścicielka pensjonatu "Caligula” w Mikołajkach Krystyna Zakrzewska tylko załamuje ręce. "Jeszcze dwa, trzy lata temu ludzie wyprowadzali się z własnych mieszkań, żeby wynajmować kwatery Niemcom, dziś zostały po nich tylko tabliczki ” – mówi DZIENNIKOWI specjalista z Instytutu Turystyki Witold Bartoszewicz, który nie ma wątpliwości, że Niemców wypłoszył wysoki kurs złotówki. "Nie opłaca im się przyjeżdżać nawet na zakupy, ceny wyrównały się, a czasem u nas jest nawet drożej" - uważa.

Wiele jednak wskazuje na to, że może być jeszcze gorzej. Trzeci rodzaj gości, po tych ze Wschodu i z Niemiec, którzy najczęściej odwiedzają Polskę, to mieszkańcy krajów Unii Europejskiej, którzy przylatują tanimi liniami lotniczymi. A tanie linie właśnie przeżywają kryzys. Sky Europe wycofały się z Polski, a Centralwings i WizzAir zredukowały połączenia. "Jeśli żadna z tanich linii nie wybiera Polski, ale naszych sąsiadów, na swoje bazy, to jest to najlepszy dowód na to, że nie jesteśmy atrakcyjni" - dodaje.

Według naszych rozmówców Polska, która traci markę taniego miejsca, musi szybko walczyć o wyrobienie sobie image’u atrakcyjnego miejsca.

Zdaniem eksperta od marketingu Anny Proszowskiej-Sali pozycja Polski jest w tej dziedzinie bardzo słaba. "Europejczycy kojarzą nas z papieżem i Wałęsą, to wspaniałe skojarzenia, ale one nie przyciągają turystów" - mówi.

Za przykład wykorzystania marki może służyć Nowa Zelandia. Po premierze "Władcy Pierścieni”, hollywoodzkiego hitu, który był kręcony w nowozelandzkich plenerach, kraj na Antypodach odwiedziło o 300 proc. więcej turystów niż zwykle. A o tym, że w Polsce był kręcony inny hit - "Opowieści z Narnii” - nie wie prawie nikt.
Napisz Komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
smile
wink
laugh
grin
angry
sad
shocked
cool
tongue
kiss
cry
smaller | bigger

busy
Zmieniony ( czwartek, 17 lipiec 2008 )
 
wstecz   dalej »
Reklama Kurier

DRAWSKIE STRONY INTERNETOWE