Drawsko zaklęte w widokówce - początek drogi Drukuj
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
Napisał: Jarosław Leszczełowski   
niedziela, 15 czerwiec 2008
Fragment książki Jarosława Leszczełowskiego ,,Pojezierze Drawskie zaklęte w starej widokówce"
Początek drogi




Wędrówkę po Drawsku Pomorskim w towarzystwie starych pocztówek rozpocznę od obiektów przedstawionych na jednej z najstarszych, a przy tym bardzo efektownej litografii poświęconej stolicy powiatu. Kartka została wydana w końcu XIX wieku przez zakład Gustawa Rosta i składa się z czterech barwnych rycin, przedstawiających charakterystyczne obiekty architektoniczne w mieście. Po prawej stronie podziwiać możemy widok ogólny grodu od strony południowej. Widzimy ulicę Dworcową, wysadzoną gęstym szpalerem młodych drzew. Nie było jeszcze budynku kina i kościoła katolickiego, za to widać bryłę kaplicy kościoła apostolskiego. Dalej na prawo - ulica Złocieniecka, przy której nie wybudowano jeszcze dzisiejszego budynku starostwa. Rolę siedziby władz powiatowych pełnił wówczas gmach z niewielką wieżyczką, widoczny po lewej stronie. Ta stara siedziba landrata stoi do dziś na rogu ulic Piłsudskiego i Chrobrego.

W czasach, kiedy wykonano tę barwną litografię, siedziba władz powiatowych oświetlana była lampami naftowymi. Obowiązkiem zatrudnionych w urzędzie posłańców było uzupełnianie nafty i rozpalanie w piecach. Na pierwszym piętrze budynku znajdowało się mieszkanie landrata, a na drugim biura urzędu podatkowego i zarządu komunalnego. Powróćmy do naszej litografii (il.4). W jej prawym górnym rogu przedstawiono wzniesione w latach 1873-75 seminarium nauczycielskie, a nieco niżej widnieją pomniki weteranów wojen 1866 i 1870 roku oraz pierwszego cesarza zjednoczonych Niemiec, Wilhelma I. Te trzy obiekty omówię na kolejnych kartach niniejszego opracowania, ilustrując gawędę innymi widokówkami. Zacznijmy od budynku seminarium, który został pokazany na widokówce wydawnictwa Ottona Rambowa z Drawska, wysłanej w 1907 roku.

Karta ta to dość ciekawy okaz, gdyż miejsce na korespondencję wydzielono zarówno na awersie, jak i na rewersie, co skwapliwie wykorzystał nadawca wiadomości. Widniejący na odwrocie karty wspaniały budynek dziewiętnastowiecznego seminarium nauczycielskiego był częstym elementem drawskich kart pocztowych. Nasuwa się pytanie: dlaczego w niewielkim pomorskim miasteczku powstał obiekt typowy dla dużych miast? Otóż w 1848 roku państwem pruskim wstrząsnęły silne konflikty, nazywane później Wiosną Ludów. Po stłumieniu rewolucyjnych wystąpień władze postanowiły podjąć kroki, które miały zapobiec buntowniczym wystąpieniom ludności w przyszłości. Szukając przyczyn rewolucyjnych nastrojów, winą za zajścia obarczono między innymi liberalnie nastawioną inteligencję skupioną w uczelniach i innych ośrodkach edukacyjnych. Takimi ośrodkami były niewątpliwie seminaria nauczycielskie.

W latach czterdziestych XIX stulecia w dużych miastach Niemiec powstała sieć znakomitych seminariów nauczycielskich, których absolwenci wydatnie przyczynili się do wzrostu poziomu kształcenia w szkołach powszechnych. Jednak po wydarzeniach w 1848 roku władze niechętnie patrzyły na ożywiony rozwój oświaty. W 1854 roku wydano nawet regulację, na mocy której przenoszono istniejące seminaria z wielkich miast na prowincję. Nowe obiekty tego typu budowano odtąd w małych miasteczkach. Właśnie dlatego już w 1867 roku w Drawsku, w dawnym dworze rodziny von Goltz (dzisiaj na miejscu dworu stoi przedszkole przy ulicy Obrońców Westerplatte), powstało skromne seminarium nauczycielskie. Kilka lat później, w 1875 roku, przy dzisiejszej ulicy Starogrodzkiej (dawniej Węgorzyńska) oddano do użytku wspaniały budynek nowego seminarium. 17-letni kandydaci na nauczycieli rozpoczynali tutaj edukację, która trwała trzy lata. Do najbardziej znanych absolwentów seminarium należał Johannes Tews, który był nauczycielem w Złocieńcu i Drawsku, a później kontynuował karierę jako polityk, szczególnie aktywnie zajmując się właśnie edukacją. Był zwolennikiem naukowego i fachowego kształcenia nauczycieli na uniwersytetach. Tego wybitnego pedagoga mieszkańcy Drawska upamiętnili dawną nazwą dzisiejszej ulicy Kujawskiej.

Drawska ulica zmieniła nazwę, ale imię drawskiego nauczyciela noszą do dziś jedna z berlińskich szkół podstawowych i ulica w tym mieście. W 1926 roku seminarium nauczycielskie w Drawsku zostało zlikwidowane, gdyż Republika Weimarska przychyliła się do postulatów Tewsa i przeniosła kształcenie nauczycieli do wielkomiejskich akademii pedagogicznych. Pomieszczenia dawnego seminarium wykorzystywano początkowo jako internat dla przyjezdnych gimnazjalistów oraz jako siedziby państwowych kas powiatowych i leśnych. W 1934 roku monumentalny budynek z czerwonej cegły znalazł inne zastosowanie.

Za 90 000 marek zorganizowano tam NSKK Motorsportschule, czyli Sportową Szkołę Motorową, prowadzoną przez organizację paramilitarną Nationalsozialistische Kraftfahrkorps (NSKK) – Narodowosocjalistyczny Korpus Samochodowy. Szkoła do złudzenia przypominała koszary wojskowe. W celu odbycia sześciotygodniowych kursów na prawo jazdy trzech kategorii powoływano każdorazowo trzystu młodych mężczyzn. Kursanci kształcili się, przestrzegając wojskowego porządku dnia, byli poddani rygorowi wojskowemu, gdyż w rzeczywistości celem tej „sportowej” szkoły było kształcenie kadr dla zmotoryzowanych dywizji Wehrmachtu. Mężczyźni tworzyli trzydziestoosobowe plutony, na których czele stali dowódcy. Dawne obiekty seminarium zostały znacznie rozbudowane, powstała między innymi 140-metrowa hala dla szkolnych pojazdów. Personel nauczycielski liczył blisko trzydzieści osób. Na terenie III Rzeszy istniało 21 szkół tego typu.


9. Budynek seminarium nauczycielskiego. Wydawnictwo księgarni Ottona Rambowa

Dzisiaj po budynku seminarium nie ma śladu. 3 marca 1945 roku czołgi sowieckiej 3 Armii Uderzeniowej dotarły do folwarku w Jankowie i rozpoczęły ostrzał miasta. Pierwszą ofiarą tej nawałnicy był wielki gmach seminarium. Po zakończeniu działań bojowych odbudowy nie podjęto, a cegły pozyskane w wyniku rozbiórki przeznaczono podobno na odbudowę zrujnowanej Warszawy. Do całkowitej rozbiórki jednakże nie doszło, gdyż jeszcze w latach sześćdziesiątych ruiny seminarium były na tyle okazałe, że przyciągnęły uwagę filmowców z zespołu Ewy i Czesława Petelskich, kręcących film „Jarzębina czerwona”. Budynek seminarium był zdewastowany i nieużytkowany po wojnie, chociaż jego fronton nadal prezentował się naprawdę imponująco.

Użytkownik drawskiego forum internetowego „Mieszkaniec” tak zapamiętał jego wygląd: „Gmach byłej szkoły motorowej nigdy nie był zagospodarowany i wykorzystywany, gdyż był zbytnio zniszczony. Dopiero w latach 60-tych, po epizodzie z filmem "Jarzębina czerwona", rozebrano mury, a bliżej ulicy wzniesiono zupełnie nowy gmach PRIMBR (Przedsiębiorstwo Robót Instalacyjno-Montażowych Budownictwa Rolniczego). Dobrze pamiętam ten rozebrany budynek z czerwonej klinkierowej cegły, na którego frontonie umieszczono efektowne kolumny sięgające trzeciego piętra. Kolumny miały jasny kolor, podobny do barwy kości słoniowej. W centralnej części budynku, na wysokości drugiego piętra umieszczono płaskorzeźbę hitlerowskiej "gapy" ze swastyką.” Według relacji pana Zbigniewa Walkiewicza pod koniec lat sześćdziesiątych ruiny seminarium, określane wtedy błędnie jako “szkoła esesmańska”, były celem niebezpiecznych wypraw dzieci.

Pan Walkiewicz był też świadkiem pracy na planie filmu „Jarzębina czerwona”: „Ruiny seminarium były potężnym, kilkupiętrowym gmaszyskiem. Zdjęcia do filmu trwały około 2-3 dni. W końcowych scenach filmu gmach seminarium pełnił rolę budynku szturmowanego podczas zdobywania Kołobrzegu. W filmie występowało wielu mieszkańców Drawska, byli statystami w scenach przedstawiających ucieczkę Niemców na pomorskich drogach. Na oknach dawnego seminarium rozstawiono metalowe „brytfanny” wypełnione napalmem (galaretowata maź). Podpalany napalm dobrze imitował pożar budynku. Wiem to z własnego doświadczenia, bo po zakończeniu zdjęć wraz z kolegami samodzielnie podpaliliśmy taką „brytfannę” i zrzuciliśmy ją ze schodów. Maź kleiła się do cegieł i paliła. Efekt był piorunujący.

Dobrze, że nie doszło do żadnego wypadku. Wokół gmachu zakopywano też wypełnione benzyną foliowe woreczki, do których przyłączano zapalniki z lontem. Widzieliśmy, jak montowali je technicy filmowi. Gdy nagrywano sceny walki, pirotechnicy odpalali poszczególne segmenty. Mieszkańców okolicznych domów ewakuowano wcześniej. Wokół stały jednak tłumy gapiów. Huk był potężny. Mimo zabezpieczeń wylatywały szyby z okien. Kilka odłamków szkła uderzyło mnie nawet w plecy. W tym czasie żołnierze-aktorzy wyskakiwali z nadpalonych okien gmaszyska. Pojawiał się czołg i imitował strzały oddawane w kierunku budynku. Potem wypłacono mieszkańcom odszkodowania za szyby i uszkodzone elewacje i dachy. Nie wiem dokładnie kiedy, ale wkrótce budynek został całkowicie rozebrany ze względów bezpieczeństwa. Pamiętam potężny gmach w kształcie litery C.”



 4. Pomnik żołnierzy wojen z 1866 i 1870. Wydawnictwo księgarni Ottona Rambowa

Wybudowany dla dawnej Sportowej Szkoły Motorowej 140-metrowy garaż dotrwał do naszych czasów. Początkowo wykorzystywany był jako warsztat naprawy ciągników i maszyn rolniczych, określano go skrótem TOR (Techniczna Obsługa Rolnictwa), później przyjęto nazwę Zakład Naprawczy Mechanizacji Rolnictwa. W latach siedemdziesiątych działało tam Przedsiębiorstwo Robót Instalacyjno-Montażowych Budownictwa Rolniczego (PRIMBR), przy którym zorganizowano przyzakładową szkołę zawodową dla hydraulików i elektromonterów. PRIMBR kooperował z Przedsiębiorstwem Budownictwa Rolnego (PeBeRol), budując i wyposażając w urządzenia i sprzęt obiekty wiejskie: chlewnie, obory itp. Zakład był bardzo dobrze prowadzony, zapewniał pracę dość licznej załodze.

Przez długie lata dyrektorem był pan Mańko, który dał się poznać jako bardzo dobry organizator i fachowiec, lubiany przez pracowników. Kolejny obiekt, który podziwialiśmy na barwnej litografii 3, to pomnik poświęcony uczestnikom dwóch wojen prowadzonych przez królestwo Prus (1866 i 1870 roku). Pomnik Wojowników, bo tak go nazywano, stał w bezpośrednim sąsiedztwie rynku i kościoła. Tę strzelistą statuę możemy obejrzeć znacznie dokładniej na ilustracji 4. Na smukłym postumencie osadzono skrzydlatą figurę rzymskiej Wiktorii, będącej ucieleśnieniem zwycięstwa. Bogini trzyma w prawej dłoni wieniec laurowy, a w lewej gałązkę wawrzynu. Możliwe jest utożsamianie tego pomnika z grecką boginią zwycięstwa Nike, którą przedstawiano w identyczny sposób, rzymska Wiktoria była zresztą odpowiednikiem greckiej Nike. Przyczyną prusko-austrackiego konfliktu z 1866 roku była rywalizacja tych państw o dominację w Związku Niemieckim. Rozstrzygająca bitwa, w której walczyło blisko pół miliona żołnierzy, rozegrała się na terenie Czech, pod Sadową.

Konflikt nazywano wojną niemiecką lub wojną braterską, gdyż walczyli w nim Niemcy przeciwko Niemcom. O sukcesie Prus zdecydowało wprowadzenie powszechnego obowiązku wojskowego i nowoczesny karabin odtylcowy, który pozwalał strzelać czterokrotnie szybciej, i to z pozycji leżącej. W środkowej części postumentu pomnika umieszczono krzyż maltański otoczony wieńcem liści dębowych. Oba te symboliczne elementy są charakterystyczne dla niemieckich pomników wojennych. Używając lupy, można pokusić się o odczytanie fragmentów napisów: „Stadt Dramburg” (miasto Drawsko), „Kriegern” (żołnierzom). Pod zdjęciem widnieje napis: „Dramburg Kriegerdenkmal” (Drawsko Pomnik Wojowników). Nieco więcej informacji o starym pomniku przynosi analiza widokówki wydanej nieco wcześniej przez Ottona Rambowa. (15) Czarno-białe zdjęcie pozwala przy pomocy lupy odczytać napis na postumencie: ”Ihren bei Kaiser und Vaterland gebliebenen Kriegern gewidmet von Kreis und Stadt Dramburg”(Swoim pozostającym przy cesarzu i ojczyźnie żołnierzom poświęca powiat i miasto Drawsko). Na ramionach otoczonego wieńcem krzyża maltańskiego widoczne są wizerunek korony cesarskiej i data: 1870. Na lewej ścianie postumentu widać tablicę pokrytą napisami, można się domyślić, że to lista poległych żołnierzy z Drawska Pomorskiego.

U stóp pomnika leży wieniec, a na postumencie ustawiono dla ozdoby dwie draceny w doniczkach. Uwagę zwraca misternie wykonane ogrodzenie. Obok monumentu ustawiło się dwóch chłopców i młody mężczyzna, którzy z zainteresowaniem zerkają w obiektyw aparatu. Po 1945 roku polskie władze usunęły figurę rzymskiej bogini, a postument posłużył jako tak zwany “pomnik wolności”. (ilustracja 17) W jego górnej części umieszczono wizerunek orła białego bez korony, natomiast na dole przymocowano tablicę z napisem: „Poległym w walce o wolną i demokratyczną Polskę”. Później usunięto i ten “zmodyfikowany” pomnik.

Czytań: 333
Trackback(0)
Komentarze (0)add
Napisz Komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
smile
wink
laugh
grin
angry
sad
shocked
cool
tongue
kiss
cry
smaller | bigger

busy
 
wstecz   dalej »

DRAWSKIE STRONY INTERNETOWE