2008-03-21 Antoni To³³oczko - Wierny m³odzieñczym idea³om Drukuj
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
Napisa³: Wies³aw Krzywicki   
pi±tek, 21 marzec 2008

ImageUrodzi³ siê 15 sierpnia 1915r. w Ko³upiu pow. Dwiñsk, w rodzinie Wiktora i Jadwigi z domu Jacuñska. W koñcu 1920r., po wojnie polsko-bolszewickiej, rodzina przeprowadzi³a siê do Wilna, a niezad³ugo potem do Landwarowa k/Wilna, gdzie Antek rozpocz±³ naukê w Szkole Powszechnej. Po jej ukoñczeniu uczy siê do 1934r. w gimnazjum w Wilnie. Tu muszê zrobiæ d³u¿sz± dygresjê, by poj±æ kim by³ Antoni To³³oczko i sk±d bra³y siê jego pasje i motywy jego spo³ecznego dzia³ania.


Antoni To³³oczko - Wierny m³odzieñczym idea³om


Po odzyskaniu niepodleg³o¶ci w 1918r., przyk³adano w Polsce do spraw morza ogromn± wagê. G³oszono tezê: „Nie ma dla Polski niepodleg³o¶ci bez dostêpu do morza”.

W jej imiê zbudowano gdyñski port, uruchomiono linie ¿eglugowe, obs³ugiwane przez najnowocze¶niejsze transatlantyki: Pi³sudski, Batory i Pu³aski. Powsta³a Wy¿sza Szko³a Morska, jak grzyby po deszczu powstawa³y kluby ¿eglarskie i przystanie. Za³o¿ono „Ligê Morsk± i Kolonialn±”, której organem by³ bardzo popularny miesiêcznik „Morze” o nak³adzie siêgaj±cym 150 tys. egz.! ¦wiêta Morza by³y powszechnie obchodzone we wszystkich zak±tkach kraju. ¦wiatli ludzie jasno dostrzegali te¿ wybitne walory wychowawcze wychowania wodnego. W Wywiadzie dla lipcowego „Morza” w 1931r. tak okre¶li³ te walory Dyrektor Pañstwowej Uczelni WF i PW (poprzedniczka AWF) W. Kiliñski:

„Sporty wodne i turystyka wodna bezwzglêdnie kryj± w sobie nieprzeciêtne warto¶ci wychowawcze. Z punktu widzenia kultury fizycznej s± æwiczeniem wymarzonym. Pozwalaj± sporty wodne rozwijaæ wszechstronnie i harmonijnie ca³y organizm i odbywaj± siê w idealnych warunkach higienicznych. Przebywanie na ¶wie¿ym powietrzu, na s³oñcu, w turystyce wodnej, czêste nocowanie w prowizorycznym namiocie, zwalczanie pewnego niebezpieczeñstwa, którem jest zawsze ¿ywio³, zbli¿enie do przyrody, poznawanie kraju, a do tego ¿yciowa lekcja odwagi, panowania nad sob±, zimnej krwi, energii, a wiêc wychowywania cech, któreby¶my chcieli widzieæ w ka¿dym m³odym Polaku - to tylko urywkowo rzucone wspania³e duchowe oblicze sportów i turystyki wodnej”.

Ju¿ w szkole podstawowej dowiedzia³ siê Antek z geografii, ¿e ¶wiat jest wielki, barwny i piêkny. S± wysokie góry, pustynie, puszcze. Jest Afryka, Ameryka, Indie. A droga do nich wiod³a przez morza i oceany. Czyta³ “Morze”, jako uczeñ uczestniczy³ w obchodach ¦wiêta Morza. W 1930r. wst±pi³ do Ligi Morskiej i Kolonialnej. Uczestniczy³ w obozach i szkoleniach ¿eglarskich w Nowych Trokach, Bras³awiu, Ignalinie i nad jeziorami Narocz i ¦wite¼. Wtedy to pokocha³ ¿eglarstwo i przyswoi³ sobie g³oszone przez Ligê Morsk± i Kolonialn± idee. Po ukoñczeniu gimnazjum zg³asza siê na ochotnika do Marynarki Wojennej. Niestety nie zostaje przyjêty, bo trzeba mieæ „koñskie” zdrowie. Dopiero w lutym 1937r. zostaje powo³any do odbycia czynnej s³u¿by wojskowej w 1 Dywizji Piechoty Legionowej. Z kursów ¿eglarskich zna alfabet Morse´a, wiêc dostaje przydzia³ do kompanii telegrafistów. We wrze¶niu 1938r. zostaje przeniesiony do rezerwy. Nied³ugo cieszy siê cywilnym ¿yciem i ¿eglarstwem. 24.08.39 r. zostaje zmobilizowany i niezad³ugo rusza na fronty Wojny Obronnej Polski. 26 wrze¶nia dostaje siê do sowieckiej niewoli i do 14 stycznia 1940r. przebywa w obozie w Szepietówce. Po zwolnieniu z niewoli wraca do Landwarowa.

Podejmuje pracê na kolei lecz po roku zwalnia siê. W 1942r. Litwê zajmuj± Niemcy, a Antek nawi±zuje kontakt z konspiracj±. W 1944r. Niemcy zostaj± wypêdzeni i Antek, boj±c siê gro¿±cych sankcji za AK-owsk± przesz³o¶æ, podejmuje starania o ewakuacjê do Polski. W styczniu 1945r. zg³asza siê do Zwi±zku Patriotów Polskich w ZSRR i po miesi±cu gor±czkowego oczekiwania otrzymuje kartê ewakuacyjn±. W maju przekracza granicê, jest w Polsce i zaczyna poszukiwaæ swego miejsca na ziemi. Rok trwa wêdrówka po miastach Polski - na odwrocie karty ewakuacyjnej jest 7 pieczêci kolejnych Punktów Etapowych Pañstwowego Urzêdu Repatriacyjnego. Wreszcie w maju 1946r. dociera do Czaplinka i zachwycony piêknem okolic postanawia osi±¶æ tu na sta³e. Zachowa³ siê dokument o zameldowaniu Antoniego To³³oczki z dniem 8 maja na ul. D³ugiej 31.

Podejmuje pracê w kinie „Ba³tyk”. Czaplinek by³ przed wojn± du¿ym o ¶rodkiem sportów wodnych. Pozosta³o du¿o sprzêtu ¿eglarskiego i hangar nad j. Drawsko. Nikt nie dba o cenny sprzêt, pojawiaj± siê szabrownicy. Antoni pomny przedwojennych do¶wiadczeñ i idei, zaczyna opie opiekowaæ siê opuszczon± baz± ¿eglarsk± i sprzêtem, oraz inicjuje powo³anie Ligi Morskiej, nastêpczyni przedwojennej organizacji, której by³ wieloletnim cz³onkiem. Kazimierz Krupiñski, jeden z pierwszych burmistrzów Czaplinka, tak o tym pisze w swym sprawozdaniu:

„Zorganizowano Ligê Morsk±, której Prezesem by³ sêdzia ?mudziñski, a do¶wiadczony marynarz To³³oczko boryka³ siê nad zabezpieczeniem przed wyszabrowaniem ³odzi ....”.

(Jestem pewien,¿e tylko czujno¶æ i po¶wiêcenie Antka ocali³y przed zrujnowaniem budynek OSW. Przecie¿ pozbawione takiej opieki uleg³y zrujnowaniu po wojnie przystañ „Piêæ Pomostów”, „Dom Pla¿owy”, „Dom Ludowy” i inne obiekty). Ale Antek nie tylko pilnuje ³odzi, jest te¿ pierwszym w Czaplinku organizatorem zajêæ z m³odzie¿±. Szkoli j±, uczy wiedzy ¿eglarskiej, mi³o¶ci i szacunku dla przyrody. Wkrótce Liga Morska ³±czy siê z Lig± Lotnicz±, tworz±c Ligê Przyjació³ ?o³nierza, lecz Antek nadal pozostaje „na wachcie”.

W 1949r. przechodzi do pracy w Zespole Rybackim w Czaplinku, by ³atwiej godziæ prac± spo³eczn± z prac± zawodow±. W 1954r. ¿eni siê i przychodzi na ¶wiat syn Mariusz. Po reorganizacji Zespo³u Rybackiego zostaje w 1957r. przeniesiony do pracy w Z³ocieñcu, gdzie pe³ni obowi±zki z-cy g³ównego ksiêgowego. Ale i tam natychmiast podejmuje pracê wychowawcz± z m³odzie¿±. Jest jednym ze wspó³organizatorów i dzia³aczy Klubu ?eglarskiego ZEFIR w Z³ocieñcu. Szkoli m³odzie¿ na stopnie ¿eglarskie, a w sezonie letnim m³odzie¿ górnicz± na obozach ¿eglarskich na j. Lubie. W czasie urlopów uczestniczy w rejsach morskich organizowanych przez Centralne O¶rodki ?eglarstwa Morskiego w Trzebie¿y i Jastarni. Ale nie zapomina o Czaplinku, który sta³ siê jego ma³± ojczyzn± - nadal dzia³a w M³odzie¿owym O¶rodku Sportów Wodnych.

Ca³e ¿ycie marzy³ o zbudowaniu jachtu pe³nomorskiego. ?yje wiêc wyj±tkowo ascetycznie, staraj±c siê zgromadziæ niezbêdne ¶rodki. W 1977r. zawi±zuje maszoperiê pod nazw± „Towarzystwo Budowy Yachtu”. Koresponduje z konstruktorem Julianem Strawiñskim w sprawie budowy pe³nomorskiego jachtu klasy „BRUCEO”. Gromadzi materia³y i czyni starania o ¶rodki finansowe. Ale nie s± to ³atwe lata i nie udaje siê zrealizowaæ tej piêknej inicjatywy.

Przez wiele lat bierze jednocze¶nie udzia³ w komisjach sêdziowskich i zespo³ach organizuj±cych regaty ¿eglarskie na terenie województwa koszaliñskiego. Pe³ni odpowiedzialne funkcje cz³onka zarz±du, kierownika wyszkolenia, g³ównego sêdziego i inne. Jest jednym z niewielu na terenie województwa koszaliñskiego znawców sportu bojerowego. Po przej¶ciu na emeryturê zostaje zatrudniony jako instruktor ¿eglarstwa w M³odzie¿owym O¶rodku Sportów Wodnych w Czaplinku. Spêdza tam ka¿dy dzieñ, nie szczêdz±c trudu i czasu. Jest lubiany przez m³odzie¿, której przekazuje sw± wiedzê, do¶wiadczenie i ¿eglarsk± pasjê. W tamtych latach ¿eglarstwo rozwija³o siê w Czaplinku, przybywa³o klubów, jachtów i ¶wietnie wyszkolonych ¿eglarzy. Wszyscy czaplineccy ¿eglarze z sentymentem wspominaj± te czasy.  

Niestety, bezduszni ludzie, niepomni jego wielkich zas³ug dla ¿eglarstwa i wychowania m³odzie¿y, zwalniaj± go z pracy w MOSW, a nawet zakazuj± przebywania tam. Mówi³ mi jego syn Mariusz, ¿e ojciec nie móg³ przeboleæ tej nieludzkiej bezduszno¶ci. Mówi³ mu, ¿e wynagrodzenia nie musia³ otrzymywaæ, ¿e on zajmowa³ by siê m³odzie¿± spo³ecznie.

Zapewne ten cios skróci³ ¿ycie tego szlachetnego cz³owieka. Zmar³ 5 marca 1992r. i zosta³ pochowany na z³ocienieckim cmentarzu. Aby nie byæ pos±dzonym o subiektywizm w ocenie Antoniego To³³oczki przytoczê tu s³owa po¿egnania innego wspania³ego dzia³acza ¿eglarskiego, Grzegorza Rawskiego z Klubu Tramp w Koszalinie:

“... z przykro¶ci± informujemy koszaliñskie ¶rodowisko ¿eglarskie, ¿e odszed³ na WIECZN! WACHTÊ kol. Antoni To³³oczko z Czaplinka. By³ d³ugoletnim skarbnikiem w KOZ? i dzia³aczem ¿eglarskim w po³udniowych rejonach województwa. Jachtowy sternik morski - uczestnik wielu rejsów, sêdzia ¿eglarstwa I klasy, wspó³organizator z³ocienieckiego i czaplineckiego ¿eglarstwa, instruktor i wyk³adowca ¿eglarskiego kunsztu. Swoj± praktykê ¿eglarsk± rozpoczyna³ przed wojn± na jeziorze ¦wite¼. Jego uczynno¶æ, skromny styl ¿ycia, pogodê ducha i oddanie siê umi³owanemu ¿eglarstwu, pamiêtaj± starsi i m³odsi ¿eglarze. By³ kawalerem najwy¿szego polskiego odznaczenia ¿eglarskiego „Zas³u¿ony Dzia³acz PZ?”. By³ równie¿ egzaminatorem KOZ?. W zmar³ym stracili¶my nie tylko nestora koszaliñskich ¿agli, ale i prawego, warto¶ciowego cz³owieka, cenionego wychowawcê wielu pokoleñ ¿eglarzy.”

By³ bardzo skromnym i niestety niedocenianym w Czaplinku cz³owiekiem. Mimo tylu zas³ug, nigdy lokalne w³adze nie uhonorowa³y Go jakimkolwiek wyró¿nieniem. Mo¿emy naprawiæ ten b³±d, nadaj±c O¶rodkowi Sportów Wodnych imiê Antoniego To³³oczki. Mo¿e taki patronat spowoduje, ¿e dla czaplineckiego ¿eglarstwa nastan± lepsze czasy ?

Dziêkujê Ani i Mariuszowi To³oczkom, wnuczce i synowi Antoniego To³³oczki za umo¿liwienie mi napisania tych wspomnieñ.

Wies³aw Krzywicki

Czytań: 399
Trackback(0)
Komentarze (0)add
Napisz Komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
smile
wink
laugh
grin
angry
sad
shocked
cool
tongue
kiss
cry
smaller | bigger

busy
Zmieniony ( sobota, 22 marzec 2008 )
 
wstecz
Drawskie Forum2

DRAWSKIE STRONY INTERNETOWE