| 2008-03-21 Antoni To³³oczko - Wierny m³odzieñczym idea³om |
|
| Napisa³: Wies³aw Krzywicki | |
| pi±tek, 21 marzec 2008 | |
|
Antoni To³³oczko - Wierny m³odzieñczym idea³omPo odzyskaniu niepodleg³o¶ci w 1918r., przyk³adano w Polsce do spraw morza ogromn± wagê. G³oszono tezê: „Nie ma dla Polski niepodleg³o¶ci bez dostêpu do morza”. W
jej imiê zbudowano gdyñski port, uruchomiono linie ¿eglugowe, obs³ugiwane przez
najnowocze¶niejsze transatlantyki: Pi³sudski, Batory i Pu³aski. Powsta³a Wy¿sza
Szko³a Morska, jak grzyby po deszczu powstawa³y kluby ¿eglarskie i przystanie.
Za³o¿ono „Ligê Morsk± i Kolonialn±”, której organem by³ bardzo popularny
miesiêcznik „Morze” o nak³adzie siêgaj±cym 150 tys. egz.! ¦wiêta Morza by³y
powszechnie obchodzone we wszystkich zak±tkach kraju. ¦wiatli ludzie jasno
dostrzegali te¿ wybitne walory wychowawcze wychowania wodnego. W Wywiadzie dla
lipcowego „Morza” w 1931r. tak okre¶li³ te walory Dyrektor Pañstwowej Uczelni
WF i PW (poprzedniczka AWF) W. Kiliñski:
Ju¿
w szkole podstawowej dowiedzia³ siê Antek z geografii, ¿e ¶wiat jest wielki,
barwny i piêkny. S±
wysokie góry, pustynie, puszcze. Jest Afryka, Ameryka, Indie. A droga do nich wiod³a
przez morza i
oceany. Czyta³ “Morze”, jako uczeñ uczestniczy³ w obchodach ¦wiêta
Morza. W 1930r. wst±pi³ do Ligi
Morskiej i Kolonialnej. Uczestniczy³ w obozach i szkoleniach ¿eglarskich w Nowych
Trokach, Bras³awiu, Ignalinie
i nad jeziorami Narocz i ¦wite¼. Wtedy to pokocha³ ¿eglarstwo i przyswoi³
sobie g³oszone
przez Ligê Morsk± i Kolonialn± idee. Po ukoñczeniu gimnazjum zg³asza siê na
ochotnika do Marynarki
Wojennej. Niestety nie zostaje przyjêty, bo trzeba mieæ „koñskie” zdrowie.
Dopiero w lutym 1937r.
zostaje powo³any do odbycia czynnej s³u¿by wojskowej w 1 Dywizji Piechoty
Legionowej. Z
kursów ¿eglarskich zna alfabet Morse´a, wiêc dostaje przydzia³ do kompanii
telegrafistów. We wrze¶niu 1938r.
zostaje przeniesiony do rezerwy. Nied³ugo cieszy siê cywilnym ¿yciem i
¿eglarstwem. 24.08.39 r.
zostaje zmobilizowany i niezad³ugo rusza na fronty Wojny Obronnej
Polski. 26 wrze¶nia dostaje siê do sowieckiej niewoli i do 14 stycznia
1940r. przebywa w
obozie w Szepietówce. Po zwolnieniu z niewoli wraca do Landwarowa. Podejmuje
pracê na kolei lecz po roku zwalnia siê. W 1942r. Litwê zajmuj± Niemcy, a Antek
nawi±zuje kontakt
z konspiracj±. W 1944r. Niemcy zostaj± wypêdzeni i Antek, boj±c siê
gro¿±cych sankcji za AK-owsk± przesz³o¶æ,
podejmuje starania o ewakuacjê do Polski. W styczniu 1945r. zg³asza siê do
Zwi±zku Patriotów Polskich
w ZSRR i po miesi±cu gor±czkowego oczekiwania otrzymuje kartê ewakuacyjn±. W maju
przekracza granicê,
jest w Polsce i zaczyna poszukiwaæ swego miejsca na ziemi. Rok trwa wêdrówka po
miastach Polski -
na odwrocie karty ewakuacyjnej
jest 7
pieczêci kolejnych Punktów
Etapowych Pañstwowego
Urzêdu Repatriacyjnego. Wreszcie w maju 1946r. dociera do Czaplinka i
zachwycony piêknem
okolic postanawia
osi±¶æ tu
na sta³e. Zachowa³ siê
dokument o
zameldowaniu
„Zorganizowano Ligê Morsk±, której Prezesem by³ sêdzia ?mudziñski,
a do¶wiadczony marynarz
To³³oczko boryka³ siê nad zabezpieczeniem przed wyszabrowaniem ³odzi ....”. (Jestem
pewien,¿e tylko czujno¶æ i po¶wiêcenie Antka ocali³y przed zrujnowaniem budynek
OSW. Przecie¿ pozbawione W
1949r. przechodzi do pracy w Zespole Rybackim w Czaplinku, by ³atwiej godziæ
prac± spo³eczn± z prac± zawodow±. W 1954r. ¿eni siê i przychodzi na ¶wiat syn
Mariusz. Po reorganizacji Zespo³u Rybackiego zostaje w 1957r. przeniesiony do
pracy w Z³ocieñcu, gdzie pe³ni obowi±zki z-cy g³ównego ksiêgowego. Ale i tam
natychmiast podejmuje pracê wychowawcz± z m³odzie¿±. Jest jednym ze
wspó³organizatorów i dzia³aczy Klubu ?eglarskiego ZEFIR w Z³ocieñcu. Szkoli
m³odzie¿ na stopnie ¿eglarskie, a w sezonie letnim m³odzie¿ górnicz± na obozach
¿eglarskich na j. Lubie. W czasie urlopów uczestniczy w rejsach morskich
organizowanych przez Centralne O¶rodki ?eglarstwa Morskiego w Trzebie¿y i
Jastarni. Ale nie zapomina o Czaplinku, który sta³ siê jego ma³± ojczyzn± -
nadal dzia³a w M³odzie¿owym O¶rodku Sportów Wodnych. Ca³e
¿ycie marzy³ o zbudowaniu jachtu pe³nomorskiego. ?yje wiêc wyj±tkowo
ascetycznie, staraj±c siê zgromadziæ niezbêdne ¶rodki. W 1977r. zawi±zuje
maszoperiê pod nazw± „Towarzystwo Budowy Yachtu”. Koresponduje z konstruktorem
Julianem Strawiñskim w sprawie budowy pe³nomorskiego jachtu klasy „BRUCEO”.
Gromadzi materia³y i czyni starania o ¶rodki finansowe. Ale nie s± to ³atwe
lata i nie udaje siê zrealizowaæ tej piêknej inicjatywy. Przez
wiele lat bierze jednocze¶nie udzia³ w komisjach sêdziowskich i zespo³ach
organizuj±cych regaty ¿eglarskie na terenie województwa koszaliñskiego. Pe³ni
odpowiedzialne funkcje cz³onka zarz±du, kierownika wyszkolenia, g³ównego
sêdziego i inne. Jest jednym z niewielu na terenie województwa koszaliñskiego
znawców sportu bojerowego. Po przej¶ciu na emeryturê zostaje zatrudniony jako
instruktor ¿eglarstwa w M³odzie¿owym O¶rodku Sportów Wodnych w Czaplinku.
Spêdza tam ka¿dy dzieñ, nie szczêdz±c trudu i czasu. Jest lubiany przez
m³odzie¿, której przekazuje sw± wiedzê, do¶wiadczenie i ¿eglarsk± pasjê. W
tamtych latach ¿eglarstwo rozwija³o siê w Czaplinku, przybywa³o klubów, jachtów
i ¶wietnie wyszkolonych ¿eglarzy. Wszyscy czaplineccy ¿eglarze z sentymentem
wspominaj± te czasy. Niestety,
bezduszni ludzie, niepomni jego wielkich zas³ug dla ¿eglarstwa i wychowania
m³odzie¿y, zwalniaj± go z pracy w MOSW, a nawet zakazuj± przebywania tam. Mówi³
mi jego syn Mariusz, ¿e ojciec nie móg³ przeboleæ tej nieludzkiej bezduszno¶ci.
Mówi³ mu, ¿e wynagrodzenia nie musia³ otrzymywaæ, ¿e on zajmowa³ by siê
m³odzie¿± spo³ecznie. Zapewne
ten cios skróci³ ¿ycie tego szlachetnego cz³owieka. Zmar³ 5 marca 1992r. i
zosta³ pochowany na z³ocienieckim cmentarzu. Aby nie byæ pos±dzonym o
subiektywizm w ocenie Antoniego To³³oczki przytoczê tu s³owa po¿egnania innego
wspania³ego dzia³acza ¿eglarskiego, Grzegorza Rawskiego z Klubu Tramp w
Koszalinie: “... z przykro¶ci± informujemy koszaliñskie
¶rodowisko ¿eglarskie, ¿e odszed³ na WIECZN! WACHTÊ kol. Antoni To³³oczko z
Czaplinka. By³ d³ugoletnim skarbnikiem w KOZ? i dzia³aczem ¿eglarskim w
po³udniowych rejonach województwa. Jachtowy sternik morski - uczestnik wielu
rejsów, sêdzia ¿eglarstwa I klasy, wspó³organizator z³ocienieckiego i
czaplineckiego ¿eglarstwa, instruktor i wyk³adowca ¿eglarskiego kunsztu. Swoj± praktykê
¿eglarsk± rozpoczyna³ przed wojn± na jeziorze ¦wite¼. Jego uczynno¶æ, skromny
styl ¿ycia, pogodê ducha i oddanie siê umi³owanemu ¿eglarstwu, pamiêtaj± starsi
i m³odsi ¿eglarze. By³ kawalerem najwy¿szego polskiego odznaczenia ¿eglarskiego
„Zas³u¿ony Dzia³acz PZ?”. By³ równie¿ egzaminatorem KOZ?. W zmar³ym stracili¶my
nie tylko nestora koszaliñskich ¿agli, ale i prawego, warto¶ciowego cz³owieka,
cenionego wychowawcê wielu pokoleñ ¿eglarzy.” By³
bardzo skromnym i niestety niedocenianym w Czaplinku cz³owiekiem. Mimo tylu
zas³ug, nigdy lokalne w³adze nie uhonorowa³y Go jakimkolwiek wyró¿nieniem.
Mo¿emy naprawiæ ten b³±d, nadaj±c O¶rodkowi Sportów Wodnych imiê Antoniego
To³³oczki. Mo¿e taki patronat spowoduje, ¿e dla czaplineckiego ¿eglarstwa
nastan± lepsze czasy ? Dziêkujê
Ani i Mariuszowi To³oczkom, wnuczce i synowi Antoniego To³³oczki za
umo¿liwienie mi napisania tych wspomnieñ. Wies³aw Krzywicki Dodaj do ulubionych
Powiadom znajomego
Czytań: 451 Komentarze
(0)
|
|
| Zmieniony ( sobota, 22 marzec 2008 ) |
| wstecz |
|---|

„Sporty wodne i turystyka wodna bezwzglêdnie kryj± w
sobie nieprzeciêtne warto¶ci wychowawcze. Z punktu widzenia kultury fizycznej
s± æwiczeniem wymarzonym. Pozwalaj± sporty wodne rozwijaæ wszechstronnie i
harmonijnie ca³y organizm i odbywaj± siê w idealnych warunkach higienicznych.
Przebywanie na ¶wie¿ym powietrzu, na s³oñcu, w turystyce wodnej, czêste
nocowanie w prowizorycznym namiocie, zwalczanie pewnego niebezpieczeñstwa,
którem jest zawsze ¿ywio³, zbli¿enie do przyrody, poznawanie kraju, a do tego
¿yciowa lekcja odwagi, panowania nad sob±, zimnej krwi, energii, a wiêc
wychowywania cech, któreby¶my chcieli widzieæ w ka¿dym m³odym Polaku - to tylko
urywkowo rzucone wspania³e duchowe oblicze sportów i turystyki wodnej”
Podejmuje
pracê w kinie „Ba³tyk”. Czaplinek by³ przed wojn± du¿ym o ¶rodkiem sportów
wodnych. Pozosta³o du¿o sprzêtu ¿eglarskiego i hangar nad j. Drawsko. Nikt nie
dba o cenny sprzêt, pojawiaj± siê szabrownicy. Antoni pomny przedwojennych
do¶wiadczeñ i idei, zaczyna opie opiekowaæ siê opuszczon± baz± ¿eglarsk± i
sprzêtem, oraz inicjuje powo³anie Ligi Morskiej, nastêpczyni przedwojennej
organizacji, której by³ wieloletnim cz³onkiem. Kazimierz Krupiñski, jeden z
pierwszych burmistrzów Czaplinka, tak o tym pisze w swym sprawozdaniu:




