| Raz jeszcze Ośrodek Sportów Wodnych |
|
| Napisał: Zbigniew Solecki | |
| wtorek, 19 luty 2008 | |
|
Dla niewtajemniczonych przypomnę, że jest to były Powiatowy Młodzieżowy Ośrodek Sportów Wodnych, który został odsprzedany Czaplinkowi przez Starostwo Powiatowe w Drawsku. Aby jednak być zupełnie dokładnym w opisie tej transakcji, należy dodać, że całe mienie ruchome zostało podarowane Czaplinkowi nieodpłatnie. Ot taka sobie skromna darowizna za możliwość pozbycia się obiektu, z którym Pan Starosta i jego Zarząd nie wiedzieli co zrobić. Ale co dziwniejsze, Czaplinek przez wiele lat nie wykazał się żadną inicjatywą żeglarską, więc w nagrodę ten sprzęt otrzymał. Tyle zupełnie nieodległej historii.
Ostatnio na stronach internetowych Czaplinka ukazała się wizualizacja planu zagospodarowania tego obiektu. Brawo za inicjatywę. Dosyć dokładnie obejrzałem te wszystkie znakomite plansze i jestem zdumiony. Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła, to pytanie: dla kogo ma być przeznaczony ten obiekt? Obiekt prezentuje się okazale jako miejsce spacerowe. Mnie wydawało się, że ma to być marina żeglarska, port do prowadzenia turystyki wodnej. Czyli miejsce, gdzie oprócz doznań estetycznych, jak również dobrej kuchni i znakomitego hotelu, można uprawiać szeroko rozumiane sporty wodne. Ta wizualizacja potwierdza jednak moje dotychczasowe spostrzeżenia. W Czaplinku brak jest programu rozwoju żeglarstwa, bo nie rozumie się tam potrzeb żeglarzy. Otóż brak w wizualizacji tego ośrodka podstawowych urządzeń, potrzebnych do uprawiania żeglarstwa. Przykro mi, że muszę to powiedzieć, ale inaczej się nie da. Proponuję, aby osoby zajmujące się tym projektem, zapoznały się z Kurierem Czaplineckim nr 11 i 12. Tam są artykuły pt. „Spostrzeżenia i przemyślenia po Stady Tour” autorstwa p. Marka Andrzeja Haltera. Ja również, nie raz pisząc o Szlaku Wielkich Jezior Pojezierza Drawskiego i możliwościach rozwoju turystyki żeglarskiej wskazywałem na te same problemy techniczne, które należy rozwiązywać w powstających marinach. Szkoda, że autor Raz jeszcze Ośrodek Sportów Wodnych studium zupełnie zapomniał o potrzebach żeglarzy, a te ma podobno spełniać właśnie ten obiekt. Powtórzę po raz kolejny. Nasz szlak po jeziorach Pojezierza Drawskiego nie może tak jak na Mazurach opierać się na przemieszczaniu jachtów po kanałach. My musimy stworzyć w naszych ośrodkach systemy slipowania łodzi. Co to są slipy, nikomu nie muszę już chyba tłumaczyć. W naszych warunkach jacht należy do wody wstawić i z tej wody wyciągnąć. Niestety slip proponowany w ośrodku nie spełnia swoich podstawowych funkcji. Nie można do niego dojechać samochodem z przyczepą. A pamiętajmy jeszcze, że do slipu podjeżdżamy tyłem, czyli samochód z przyczepą musi zawrócić. Dojechanie w ten sposób do miejsca przed hangarem, gdzie jest zaznaczone miejsce do wodowania, to zaiste cyrkowy wyczyn, a i jeszcze parę klombów po drodze trzeba byłoby zniszczyć. Czyli proponowane miejsce slipowania łodzi to jakaś kuriozalna pomyłka. W prezentowanej wizualizacji brak jakiegokolwiek urządzenia dźwigowego, które to slipowanie ułatwiłoby, również brak propozycji umieszczenia wyciągarki do wodowania i wyciągania łodzi z wody. Oczywiście nie chciałbym się tutaj wdawać w dyskusje o rozwiązaniach technicznych. Jest taka mnogość tego typu urządzeń, że dopasowanie ich do potrzeb konkretnej mariny to żaden kłopot. I jeszcze jeden problem, który już w sposób znaczący utrudniał przeprowadzenie Mistrzostw Polski w 2002r. i występuje on nadal. Mam nadzieję, że ośrodek będzie miał aspiracje bycia centrum żeglarstwa regatowego w powiecie – chociażby. Otóż brak tam możliwości wodowania małych łódek regatowych. Drzewa znajdują się zbyt blisko brzegu, co w znaczny sposób uniemożliwia dojazd tymi łódkami do wody. Pamiętajmy, małe łódki trymuje się na brzegu i z żaglami wciągniętymi na maszty wjeżdża po specjalnej pochylni do wody. Pochylnia ta musi uwzględniać możliwość wjazdu do wody z wciągniętym żaglem niezależnie od kierunku wiejącego wiatru. Maszty tych łódek to około sześć metrów. I gałęzie z pięknie wyglądających drzew znacznie to zadanie utrudniają. Wyjście z dużego hangaru bez żadnej osłony od falowania. Kuriozalnie zaplanowany falochron, który staje się zagrożeniem dla łodzi wychodzących z tego hangaru. Wiatr spycha je właśnie na ten falochron. No cóż, nie wzięto pod uwagę najczęstszego kierunku wiatru. Zresztą nie zawsze tylko o wiatr chodzi ale i o funkcje, jakie powinien spełniać falochron. To nie tylko trakt spacerowy. W porcie jachtowym to ochrona dla jachtów. I jeszcze o jednej bardzo ważnej funkcji falochronu chciałbym wspomnieć. Z założenia tłumi on falowanie i jest to bardzo istotne w pierwszych etapach szkolenia żeglarskiego. Na wodę wypuszczamy w Optymistach dzieci, i idzie o stworzenie takich warunków, które złagodziłyby poczucie strachu u dzieciarni. To często ośmiolatkowie sami pozostawieni na wodzie. Zresztą opracowując koncepcję tej mariny powinno się wziąć pod uwagę i popatrzeć na potrzeby ludzi wody i pod zabezpieczenie tych potrzeb opracowywać ten plan. Ale powinni to robić wodniacy z krwi i kości. Powiem więcej, ludzie miejscowi, którzy znają zachowanie tego jeziora, mogą wnieść wiele cennych uwag do powstającej koncepcji. Więc może ich zapytać. Można również wybrać się w miejsca gdzie powstają lub powstały ostatnio tego typu obiekty. Podpatrywanie to nic wstydliwego. Nie wiem jak sprawa głębokości przy pomostach. Bo plan nie pokazuje tego. Mam nadzieję, że następne studium zagospodarowania tego pięknego miejsca będzie świadczyło, że włodarze Czaplinka to prawdziwi wodniacy i znają potrzeby tej grupy ludzi, co pozwoli w sposób znaczący poprawić walory nautyczne tego ośrodka. W tej koncepcji jaką przedstawiono, niestety zapomniano o potrzebach żeglarskiego ruchu turystycznego, a podobno dla ich spełnienia ma on powstać. Zbigniew Solecki
Trackback(0)
Komentarze
(1)
|
| wstecz | dalej » |
|---|







A jeA>li chodzi o poziom Aźeglarstwa w mieA>cie, to Czaplinianie sÄ. skazani na "nawrAłcenie siÄT" na Aźeglarstwo, to tylko kwestia czasu, ale co jest rAłwnieAź waAźne, musi powstaÄ? nowoczesna strategia zarzÄ.dzania takim obietem. ObserwowaA,em pare takich obiektAłw na zachodzie i tam sÄ. bardzo dobrze rozpoznane potrzeby rAłAźnych uAźytkownikAłw, a koAźystanie z tego jest tak skonstruowane Aźe jest to bezpieczne i moAźliwie A,atwe, bez politykowania, bez nieptrzebnych spiÄTÄ?. Nie moAźe tak byÄ?, Aźe osoba kierujÄ.ca oA>rodkiem bÄTdzie dopuszczaA,a do Aźeglowania wedA,ug wA,asnego widzimisie. MuszÄ. zostaÄ? ustalone przyjazne reguA,y korzystania, wedA,ug ktAłrych kierujÄ.cy oA>rodkiem bÄTdzie oceniany, i wrazie czego zwalniany. KwestiÄ. podstawowÄ. musi byÄ? teAź skutecznoA>Ä? takiego kierownika, to znaczy ile godzin Aźeglarskich zostaA,o wypA,ywanych w ciÄ.gu miesiÄ.ca, bo to jest produkt jaki ma byÄ? wytwarzany w tym obiekcie, wedA,ug nowoczesnego podejA>cia marketingowego. Powinna teAź byÄ? poddana do publiczenej wiadomoA>ci ile kosztuje spoA,eczeA"stwo jedna godzina Aźeglarska. To by ustawiA,o wA,adzÄT do szukania efektywnych sposobAłw na poprawienie efektywnoA>ci.